Jak powstał największy posąg starożytności?
Pomysł wzniesienia gigantycznego wizerunku Zeusa narodził się z ambicji kapłanów sanktuarium w Olimpii w połowie V wieku p.n.e. Świątynia poświęcona najważniejszemu z greckich bogów stała już od około 470–456 roku p.n.e., lecz jej wnętrze domagało się dominanty godnej ojca wszystkich bóstw. Elida, region odpowiedzialny za utrzymanie tego ważnego ośrodka kultowego, sfinansowała budowlę z łupów zdobytych podczas wojny peloponeskiej.
Prace powierzono ateńskiemu mistrzowi – Fidiaszowi – który właśnie kończył swoje dzieła na Akropolu. Był to artysta o ustalonej renomie, lecz moment jego przybycia do Olimpii zbiegł się z poważnym skandalem politycznym. Oskarżono go o sprzeniewierzenie części złota przeznaczonego na budowę Ateny Partenos. Historycy podejrzewają, że pomówienie miało charakter polityczny, ponieważ Fidiasz pozostawał bliskim współpracownikiem Peryklesa, którego reformy drażniły opozycję. W tej sytuacji zleceniodawcy z Olimpii wykazali się zaufaniem, całkowicie odrzucając te zarzuty.
Rzeźbiarz postawił na opracowaną przez siebie technikę chryzelefantyny. Polegała ona na pokrywaniu drewnianego rdzenia płytkami z kości słoniowej imitującymi nagą skórę oraz arkuszami złota formującymi szaty, włosy i atrybuty władzy. Metoda ta należała do skrajnie kosztownych i wymagała ogromnej precyzji – każdy fragment musiał być osobno dopasowany i połączony z konstrukcją nośną.
Wykonanie figury trwało kilka lat, a konkretne daty zamykają się w przedziale 437–432 p.n.e. Nie zachowały się żadne plany ani szkice Fidiasza, dlatego dzisiejsza wiedza opiera się wyłącznie na przekazach literackich i nielicznych przedstawieniach numizmatycznych. Według relacji filozofa Diona Chryzostoma z I wieku, mistrz czerpał natchnienie z wersetów Homera, gdzie sam Zeus potrząsając głową wstrząsał całym Olimpem.
Jak wyglądał bóg bogów – szczegółowy opis rzeźby?
Posąg został umieszczony w centralnej części celli, przegrodzonej bogato zdobioną ścianką. Mierzył około 13 metrów i przedstawiał władcę bogów siedzącego na cedrowym tronie – tak monumentalnego, że Strabon notował: „gdyby Zeus wstał, przebiłby dach”. Fidiasz umiejętnie wykorzystał architekturę świątyni, by wyolbrzymić wrażenie potęgi. Ściany budowli o wysokości 20 metrów nie tłumiły ogromu figury, lecz go podkreślały.
Twarz boga, wykonana z polerowanej kości słoniowej, emanowała surowym, dostojnym spokojem – Grecy doszukiwali się w niej wszystkich przydomków Zeusa, od „Ojca i Króla” po „Opiekuna błagających o łaskę”. Na głowie spoczywał wieniec z gałązek oliwnych, a z lewego ramienia zwisał złoty płaszcz, na którym wyryto misterną dekorację w kształcie lilii i sylwetek zwierzęcych.
W prawej dłoni spoczywała Nike – bogini zwycięstwa o wysokości zbliżonej do naturalnych rozmiarów dorosłego człowieka. Ona również była wykonana z kości słoniowej i złota, trzymała przepaskę triumfalną i wieniec laurowy. Lewa ręka Zeusa wspierała się na potężnym berle, inkrustowanym wszelkimi dostępnymi w starożytności metalami, a na szczycie tego symbolu władzy czuwał orzeł – ptak poświęcony właśnie jemu.
Tron jako osobne dzieło sztuki
Konstrukcja tronu zasługuje na osobne omówienie. Wykonany z drzewa cedrowego, ozdobiony był płytkami z hebanu, szlachetnymi kamieniami i złotymi reliefami. Poręcze i nogi zdobiły wyrzeźbione postacie bóstw oraz dynamiczne sceny mitologicznych potyczek. Przy każdej z czterech nóg umieszczono po jednej figurze tańczącej Nike, a pod oparciem ukazano mit o Sfinksach porywających tebańską młodzież. Rozpory między nogami tronu przedstawiały Amazonomachię – walkę Greków z wojowniczkami.
Pauzaniasz odnotował też intrygujący detal: na przedniej belce znajdował się wizerunek młodzieńca zakładającego wieniec. Inskrypcja głosiła „Pantarkes jest piękny”, co część historyków interpretuje jako prywatny hołd Fidiasza dla zwycięzcy igrzysk i jego osobistego ulubieńca.
Sadzawka z oliwą i tajemnica oświetlenia
Przed posągiem znajdował się płytki basen o powierzchni 6,5 metra kwadratowego, wyłożony ciemnym wapieniem i napełniany oliwą z oliwek. Warstwa płynu pełniła dwie funkcje: praktyczną – chroniła kość słoniową przed wysychaniem i pękaniem – oraz wizualną. Odbijająca się w tafli postać wydawała się jeszcze bardziej monumentalna, a migotliwe refleksy nadawały rzeźbie nieziemskiego charakteru.
Drugą zagadką było źródło światła. Tradycyjne pochodnie dawałyby zbyt słaby i migotliwy blask, natomiast otwarte świetliki naraziłyby wnętrze na wilgoć. Badania z zastosowaniem ultrafioletu i laserów wskazują, że rozwiązaniem były cienkie, półprzezroczyste płyty z marmuru paryjskiego umieszczone na drewnianej ramie dachu. Przepuszczały one rozproszone światło słoneczne przez cały dzień, dostatecznie jasne, by ukazać detale, a zarazem bezpieczne dla delikatnych materiałów.
Rzeźba stała się głównym modelem ikonograficznym dla przedstawień siedzących bóstw, a jej wpływ widoczny jest w dziełach powstałych setki lat później.
Świątynia Zeusa Olimpijskiego – architektoniczna oprawa cudu
Budynek, który gościł słynną rzeźbę, sam stanowił doskonały przykład architektury doryckiej. Zbudowany na krepidomie, orientowany na osi wschód-zachód, liczył 6 kolumn od frontu i 13 wzdłuż boków. Kolumny te osiągały ponad 10 metrów wysokości, a ich średnica przy bazie wynosiła 2,25 metra. Wnętrze dzieliło się na pronaos, głęboką cellę i opistodomos zakończony antami.
Tuż przed pronaosem archeolodzy odkryli pozostałości barwnej mozaiki z otoczaków przedstawiającej Trytona, a w sąsiedztwie wyłożone sześciokątnymi płytami miejsce, gdzie zwycięzcom igrzysk wręczano wieńce laurowe. Całość wieńczyły ozdobne akroteria dłuta Pajoniosa z Mende, które niestety przetrwały jedynie w formie fragmentarycznej. Budowlę wyróżniała niezwykle bogata dekoracja rzeźbiarska – zarówno na frontonach, jak i metopach.
Frontony wschodni i zachodni
Fronton wschodni ukazywał scenę tuż przed wyścigiem rydwanów między Pelopsem a Ojnomaosem. Centralną postacią był oczywiście Zeus, czuwający nad przysięgą składaną przez obu rywali. Jego monumentalna, nieruchoma sylwetka kontrastowała z ledwie uchwytnym niepokojem na twarzy starego wróżbity – jedynej figury zdradzającej emocje. To przedstawienie zapowiadało dramat: Pelops, według wersji Pauzaniasza, przekupił woźnicę Myrtilosa, by doprowadził do katastrofy rydwanu teścia.
Fronton zachodni prezentował burzliwą bójkę Lapitów z centaurami podczas wesela Pejritoosa. Centaurowie, upiwszy się łatwo podczas uczty, rzucili się na pannę młodą i gości. Pośrodku umieszczono Apolla, wokół niego zaś grupy walczących: Hippodameję szarpiącą się z Eurytionem, herosów oraz kobiety i dzieci bronione przez Tezeusza. Kompozycja była pełna ekspresji, doskonale oddając chaos i brutalność mitologicznego starcia.
Metopy i ich symbolika
Nad pronaosem i opistodomosem rozmieszczono dwanaście metop przedstawiających w chronologicznym porządku słynne prace Heraklesa, inicjatora igrzysk olimpijskich. Od wschodu kolejno pokazywały: dzika erymantejskiego, klacze Diomedesa, Geriona, Atlasa ze złotymi jabłkami Hesperyd, Cerbera i stajnie Augiasza. Strona zachodnia przedstawiała Amazonkę, łanię kerynejską, byka kreteńskiego, ptaki stymfalijskie, Hydrę lernejską i lwa nemejskiego. Wszystkie rzeźby wykonano w stylu surowym, a ich fragmenty trafiły do Luwru.
Losy dzieła i jego zagadkowe zniknięcie
Przez osiem stuleci posąg przyciągał tłumy pielgrzymów, odciskając swoje piętno na monetach bitych w całej Helladzie. Podziwiano go także w epoce rzymskiej – cesarz Kaligula próbował go przewieźć do Rzymu, lecz według anegdotycznych przekazów podczas rozbiórki rozległ się grzmot śmiechu Zeusa, który zawalił rusztowania i przepłoszył robotników. Niezależnie od legendy, kolos pozostał na swoim miejscu aż do radykalnych zmian religijnych w Cesarstwie.
W roku 391 n.e. cesarz Teodozjusz I wydał edykt zakazujący kultów pogańskich. Sanktuarium opustoszało, igrzyska olimpijskie przestały się odbywać, a świątynia zaczęła niszczeć. Około 420 roku n.e. za panowania Teodozjusza II figurę zdemontowano i przewieziono do Konstantynopola, gdzie dołączyła do kolekcji tak zwanych „pogańskich starożytności”. Złożona z łatwopalnych materiałów, nie przetrwała długo.
Najprawdopodobniej spłonęła w jednym z wielkich pożarów, które nawiedziły miasto w 426 lub 475 roku, na zawsze znikając z kart historii.
Samą świątynię czekał podobny los – spalono ją z rozkazu Teodozjusza II, a ostatecznego zniszczenia dokonały trzęsienia ziemi w 551 i 552 roku. Ruiny olimpiejonu zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1989 roku.
Ciekawostki i dzisiejsze echa starożytnego arcydzieła
Mimo że oryginał bezpowrotnie przepadł, jego pamięć przetrwała w zaskakujących miejscach. Jedynym ówczesnym nośnikiem wizerunku okazały się monety Elidy, na których rewersach bito profil Zeusa w koronie. Dodatkowo w petersburskim Ermitażu można podziwiać antyczną rzeźbę Jowisza z I wieku n.e., odkrytą w willi cesarza Domicjana. Choć mierzy zaledwie niespełna 3,5 metra i wykonana jest ze skromniejszych tworzyw, jej układ i poza są tak podobne, że historycy określają ją mianem pseudokopii posągu z Olimpii.
Dlaczego nikt dzisiaj nie tworzy takich monumentów?
Współczesne pomniki mogą przyćmić Zeusa rozmiarami – Statua Jedności w Indiach mierzy wraz z cokołem 240 metrów, a przeznaczona dla zwiedzających od 2018 roku, przyciągnęła 10 milionów gości w cztery lata. Jednak żadne dzisiejsze dzieło nie korzysta już z chryzelefantyny. Gigantyczne ilości kości słoniowej i złota potrzebne do budowy tej rangi sprawiają, że ekonomiczny i ekologiczny kontekst wyklucza powtórzenie tamtego przedsięwzięcia.
Drugi co do wysokości monument globu – posąg Buddy z Lushan w Chinach o wysokości 208 metrów – w całości składa się z miedzianych płyt spawanych na stalowym szkielecie. Choć złoci się w słońcu, nie zawiera grama kruszcu wartościowszego od miedzi. Właśnie ten kontrast uwypukla wyjątkowość dzieła Fidiasza: było ono technologicznie i materiałowo tak zaawansowane w swojej epoce, że pomimo stosunkowo skromnych gabarytów dzisiaj wciąż uchodzi za archetyp luksusu i artystycznej biegłości.
Warsztat mistrza i archeologiczny dowód
Wykopaliska z lat 50. poprzedniego stulecia odsłoniły w Olimpii pozostałości budynku wzniesionego dokładnie naprzeciw świątyni. Znaleziono tam setki odłamków kości słoniowej, narzędzia rzeźbiarskie, formy odlewnicze oraz fragment naczynia z wyrytą inskrypcją „ΦEIΔIO EIMI”, co oznacza „należę do Fidiasza”. Dwupiętrowa konstrukcja o dwóch izbach służyła za warsztat i zarazem skład materiałów. Podłoga budowli była jednak zbyt delikatna, aby utrzymać masę całego posągu, co dowodzi, że rzeźbę montowano etapami bezpośrednio w celli.
Od antycznych list po numizmatyczne serie kolekcjonerskie
Antypater z Sydonu oraz Filon z Bizancjum, pisarze żyjący w epoce hellenistycznej, w 225 roku p.n.e. umieścili Zeusa obok takich cudów jak Wielka Piramida w Gizie wzniesiona dla faraona Cheopsa czy Latarnia Morska na Faros. Dziś motyw ten powraca w popkulturowych adaptacjach. Przykładem może być wypuszczona w 2026 roku srebrna uncjowa moneta kolekcjonerska z serii „7 Cudów Świata Antycznego”, bitej w nakładzie 7777 egzemplarzy. Awers przedstawia Fidiaszowego Zeusa z Nike w prawej dłoni, rewers zaś otacza boga symboliką błyskawic.
Trwałość legendy posągu – od starożytnych monet, przez opisy Pauzaniasza, po współczesne repliki – dowodzi, że idea zawarta w tym dziele okazała się odporna na upływ wieków.
Warsztat Fidiasza pozostawił po sobie materialne świadectwo, a każda kolejna wzmianka w źródłach – od Strabona przez Klemensa Aleksandryjskiego – buduje wokół zaginionego posągu aurę wielkości, która do dziś stymuluje wyobraźnię historyków i pasjonatów antyku.