Kultowe lata 90

15 Lis

Pamiętacie jeszcze stres, kiedy zachorował wasz zwierzak tamagotchi? Potraficie sobie przypomnieć smak oranżady w proszku i Magicznych Gwiazdek? A może wciąż macie na strychu segregator z karteczkami? Oto subiektywny przegląd najlepszych gadżetów z lat 90.

Prawie jak zwierzątko

Zacznijmy od Tamagotchi – małego, wirtualnego zwierzątka, które pojawiło się na rynku w 1996 roku i szybko zrobiło wśród dzieci prawdziwą karierę. Elektroniczny zwierzak był na tamte czasy jedną z tych rzeczy, które dziś małolaty określiłyby mianem „must have”. Na czym polegał fenomen tamagochi? Po pierwsze mieściło się w kieszeni, a po drugie nie było jedynie zwykłą zabawką, ale prawdziwym zwierzakiem, który jadł i spał. Trzeba było po nim sprzątać, a kiedy zachorował – leczyć ogromną strzykawką. Ze zdobyciem jajka nie było problemu, bo rodzice chętnie je kupowali. Większość z nich liczyła, że tym razem lekcja odpowiedzialności obejdzie się bez przynoszenia do domu kolejnego akwarium z rybkami lub pogryzionych przez szczeniaka dywanów. Rozpacz połączona z dzikim płaczem zaczynała się dopiero, kiedy nasza elektroniczna świnka morska nie dotrwała do następnej godziny. – Jak umarł mój pingwin, który żył przez 4 miesiące, to miałam traumę. – wspomina Aga.

Sposób na oranżadę

Kolejną rzeczą jest oranżada, bez której sklepiki szkolne mogły nie istnieć. Oryginalnie była przeznaczona do rozpuszczania w wodzie, ale ten sposób nigdy się nie przyjął. Nie wiem nawet, czy w ogóle został sprawdzony, bo od razu utarło się, że oranżadę należy jeść nabierając ją na palec wprost z opakowania. Sposób przyjął się szybko i powszechnie, a obecnie ma nawet swój fanpage „Jak byłem mały to żarłem oranżadę w proszku na sucho”. Jak na razie ma ponad 3000 lajków.

Biały kruk z Królem Lwem

Pamiętacie jeszcze te karteczki? Chociaż oficjalnie zostały stworzone, jako kartki do pisania, nikt nie odważyłby się marnotrawić ich w ten sposób. Zresztą nic dziwnego, bo za ten czyn można było zostać wyklętym z grona kolekcjonerów – maniaków. Karteczki dzieliły się na zwykłe, które najczęściej służyły, jako waluta do handlu wymiennego oraz szczególnie cenne okazy, które koniecznie musiały być umieszczone w foliowych koszulkach, codziennie oglądane przed snem, ale innym pokazywane tylko w szczególnych przypadkach. Zdobycie najlepszych wymagała sporych poświęceń i smykałki do biznesu, bo wartość „białego kruka”, jak np. karteczki z Just5 lub Królem Lwem często sięgała nawet 15 lub 20 innych karteczek. Prawdziwa żyła złota.

Oddawać gwiazdki

Kiedy byliśmy mali nikt z nas, dzieci objadających się czekoladkami w kształcie gwiazdek, nie przypuszczał nawet, że nastąpi dzień, w którym ukochane Magiczne Gwiazdki nie będą leżeć na półce w spożywczaku. Mimo to dziś po czekoladowym smaku zostało tylko wspomnienie. Producenta, firmy Mars Polska nie przekonały prośby 60 tysięcy internautów, którzy na facebooku żądali powrotu kultowych gwiazdek. Wygląda na to, że magiczne czekoladki uległy modzie i prosto z fabryki w Sochaczewie emigrują na stałe do Anglii zmieniając nawet imię na Magic Stars. Na szczęście dzięki zdeterminowanym fanom i Allegro, część z nich udaje się bezpiecznie sprowadzić do domu. (Gwiazdki można kupić też w sklepie z importowanymi słodyczami, na ul. Świętojańskiej w Gdyni)

Przejść Mario w lewo

Znacie tekst „Twoja stara przeszła Mario w lewą stronę”? Powstał właśnie dzięki konsoli Pegasus. Kto kiedykolwiek grał na nim w Mario, ten wie o czym mowa. Pegasusa można było nabyć w sklepach, a jego tysiące podróbek na wszystkich targowiskach. Ten kto posiadał to cacko był najpopularniejszą osobą w klasie i z pewnością miał najbardziej oblegane mieszkanie. Dziś Pegasusa można kupić wyłącznie na targach staroci, albo zagrać w te same gry on-line (http://www.pegasus-online.pl). Czy ktoś potrafi jeszcze ustrzelić wszystkie kaczki?


Pamiętacie jeszcze jakieś inne, kultowe rzeczy ze swojego dzieciństwa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.