Ktoś musi żyć luksusowo

10 Lis

Bogaci, zawsze popularni wśród znajomych i na dodatek umieją dobrze imprezować. To bohaterowie amerykańskich seriali – idealni. Nie ma w tym nic dziwnego, że większość nastolatków chce być jak oni. Niebezpiecznie robi się dopiero wtedy, kiedy pod klubem widzimy zaćpanych pigułami gimnazjalistów lub orientujemy się, że anonimowa „Plotkara” pisze właśnie o nas.

Galerie handlowe i chlanie
Serena van der Woodsen (Plotkara), jeśli akurat nie imprezowała to w wolnym czasie przechadzała się po sklepach lub przesiadywała w knajpach, podobnie jak jej przyjaciółka Blair. Dziś w centrach handlowych roi się od znudzonych nastolatków. Nie wszystkich stać na coraz to nowe ciuchy, więc część z nich po prostu spaceruje wśród butików i ciężko się nudzi. Nie wierzycie? Wystarczy przejść się po trójmiejskich centrach handlowych. Ekspedientki jednego ze sklepów obuwniczych w Galerii Bałtyckiej pytam czy zaobserwowała takie zjawisko: – Ja już nawet potrafiłabym wskazać twarze kilku takich dziewczyn!. Są tu codziennie. Wchodzą do sklepu, chociaż nigdy nic nie kupiły – tłumaczy. Natolatki robią to wszystko, bo tak postępują ich rówieśnicy z serialu. Muszą się też bawić jak oni. Do dna i na umór z piwem, wódką i narkotykami, czasem zdarzy się seks. Niewielu z nich widzi, że serial to nie rzeczywistość, tylko parę zmyślonych historii.

Kawa tylko z serialu
Na serialowym boomie zyskały sklepy, bo młodzi ludzie chcą nie tylko żyć, ale również wyglądać jak Blair Waldorf (Plotkara) lub Chris Miles (Skins). Niektórzy śledzą ich styl samodzielnie, innym pomagają gazety i portale, które wyszukują i tworzą specjalne stylizacje przypominające te z serialu. Na forach pojawiają się też pytania o modele telefonów i laptopów, a nawet drinki, które pojawiły się na ekranie. Modne stały się także picie kawy czy jedzenie w tych samych sieciówkach, w któych bywają bohaterowie.

Prawie jak Plotkara
Okazuje się jednak, że, aby upodobnić się do serialowych gwiazd nastolatki mogą posunąć się jeszcze o krok dalej. Jak anonimowa blogerka, która na swojej stronie przez ponad miesiąc opisywała ze szczegółami życie młodej „elity” z Bielska – Białej. Dokładnie na wzór serialowej „Plotkary”.

Witajcie w Bielsku-Białej, gdzie ja i moi przyjaciele mieszkamy (lub dojeżdżamy z miejscowości obok Bielska, takich jak Bystra czy Jaworze), uczymy się, bawimy i śpimy – czasami ze sobą nawzajem. Mieszkamy w ładnych mieszkaniach, mamy własne pokoje. Mamy nieograniczony dostęp do kasy, alkoholu i wszystkiego, o czym zamarzymy. Nasi rodzice rzadko bywają w domu, więc mamy dużo swobody. Jesteśmy inteligentni, odziedziczyliśmy świetną aparycję, nosimy bajeczne ciuchy i wiemy jak się bawić. To luksusowe życie, ktoś musi takie mieć” – pisała nowa bielska „Gossip Girl”.

Na blogu szybko pojawiła się lista osób należących do elity. Od razu wszyscy jej członkowie zostali też podsumowani niewybrednym komentarzem autorki. Jednak to dopiero w kolejnych postach zaczęło się robić naprawdę poważnie. Wrzucono filmik z imprezy i zdjęcia „przyłapanych” na randce szesnastolatków oraz setki plotek o „jaraniu”, „chlaniu”, czy „lizaniu”. Wszystkie opisane prawdziwym imieniem i nazwiskiem ludzi, którzy naprawdę istnieją.

Musi być luz
Na forach zawrzało na ten temat pomysłu anonimowej blogerki. Większość internautów zgodnie stwierdziła, że taki blog to „dziecinada”, która na dodatek obraża innych. Jednak choć ta strona została usunięta, na jej miejsce już zaczynają pojawiać się kolejne. Czyja to wina? Nie scenarzystów, ani producentów seriali, tylko samych gimnazjalistów i licealistów, którzy wmawiają sobie, że muszą imprezować, pić i żyć tak, jak ich „wyluzowani” rówieśnicy z ekranu. Tylko w rzeczywistości to może nie zadziałać, bo choć Serena nigdy nie dorośnie, to oni będą musieli. Niektórzy z wpisem w papierach, np. za zniesławienie na blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.