Dyplomów sześć – nie ma co jeść

26 Paź

Druga fala emigracji – mawiają. Czemu się dziwić nie mają. W kieszeni dyplomów sześć, a nie ma co jeść. Trzeba uciekać. Nie ma co zwlekać!!!

Rozglądając się wokół widzę, że nie jest dobrze. Koleżanka z dwoma dyplomami z wyższych trójmiejskich uczelni (Akademia Morska i UG) szuka pracy od pół roku. Jest naprawdę zdesperowana. Prezentuje patelnie na spotkaniach z emerytami, liczy samochody przy trójmiejskiej obwodnicy. W końcu się poddaje. Chce stałej pracy. Piękne słowo ,,etat” śni jej się po nocach. Któregoś ranka wstaje i składa podanie do Biedronki. 1800 zł., umowa o pracę. Żyć nie umierać. I co? Nie dostaje się. Zbyt wysokie kwalifikacje.

Kumpel studiował 3 lata na Morskiej. Zrezygnował. Myślałam sobie ,,szkoda, mogli być z niego ludzie”. Właśnie przed miesiącem wrócił z Norwegii. Ma 25 lat, kawałek ziemi, fundamenty, a za dwa lata będzie mieszkał w pięknym, nowym, błyszczącym domu. WŁASNYM. Bez kredytów. Bez zobowiązań.

Technicy, spawacze, każdy to wie – pracę mają. Ale nas jest dużo. Nas – czytaj humanistów, kończących studia z dupy. Piękne idee zamieniają się w zgliszcza. Nadzieja, rzeczywiście, zaczyna być matką głupich. Kraj kopie w tyłek na każdym kroku. Nie jest tak źle powiedziałby ktoś. Przecież ofert jest wiele. No tak. Zawsze można wciskać ludziom syf, rozbierać się na zagranicznych czatach albo dzwonić do emerytów i naciągać ich na większe rachunki. Tylko po co?

Kiedyś myślałam, że zagranica to nie rozwiązanie. A jednak – wydaje się być najlepszym z możliwych. Mówiło się o fali powrotów młodych z emigracji. Dziś mówi się znów o wyjeżdżających za chlebem. Ich liczba wzrasta z każdym zakończonym rokiem akademickim. Jest ich coraz więcej – młodych, wykształconych i zmęczonych. Zmęczonych krajem, w którym dojazd do pracy i mieszkanie kosztuje tyle, że z pensji nie można odłożyć już prawie nic. Zmęczonych brakiem perspektyw i brakiem możliwości rozwoju. Zmęczonych nepotyzmem, kumoterstwem, czyli tak zwanymi polskimi normami. Zmęczonych pozamykanymi furtkami, które jak kiedyś obiecywano, miały być dla nas otwarte.

Trzeba uciekać. Jak najszybciej, jak najdalej. Dane mówią same za siebie. Coraz więcej pojawia się transferów pieniędzy przelewanych z zagranicy na konta Polaków. Rodzina zza morza utrzymuje rodzinę w dziurce. Dlaczego tak jest? Kto jest winny? Podczas, gdy jedni zrzucają winę na uczelnie, a inni przerzucają ją na polityków, ja po prostu  zajmę się pakowaniem swojej walizki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.