Nowe przyszło na Metropolię (FOTO)

29 Gru

Czy saksofon Mikołaja Trzaski może dotrzymać kroku gitarom Ampacity? Okazją do sprawdzenia, czym zaowocują mniej i bardziej zaskakujące połączenia sił trójmiejskich muzyków, był trzeci dzień festiwalu Metropolia Jest Okey w klubie Ucho.

Niektórzy pamiętają sytuację z ubiegłorocznej edycji festiwalu, kiedy to Mikołaj Trzaska niespodziewanie dołączył na scenie do Dickie Dream Soundsystem. Chociaż wspólny występ saksofonisty i electropopowego duetu mógł wydać się pomysłem co najmniej szalonym, na krótką chwilę przypomniał, dlaczego spontaniczność i łamanie barier są tym, czego tak bardzo potrzebujemy podczas koncertów. Jakub Knera, kurator trzeciego dnia tegorocznej Metropolii, podążył właśnie w tym kierunku. Założyciel poświęconego trójmiejskiej muzyce serwisu Nowe Idzie Od Morza zaprosił do współpracy artystów, którzy nigdy wcześniej nie występowali wspólnie na scenie, ale tym razem połączyli siły z myślą o jednym tylko koncercie.

Chociaż pomysł jest dobry i jak najbardziej powinien doczekać się kontynuacji podczas kolejnych edycji, nie we wszystkich przypadkach zaowocował ciekawymi występami. Jakkolwiek dobre wrażenia pozostawiają po sobie solowe koncerty Romka Puchowskiego, w duecie z Marcinem Dymiterem (jako Niski Szum) artysta wypadł po prostu nudno. Cała sytuacja przywodziła na myśl dwóch średnio utalentowanych gitarzystów, którzy od niechcenia grają do siebie w kącie opustoszałego pubu, bez jakiegokolwiek pomysłu, do czego powinno to wszystko prowadzić.

Penkalla i Gajdzica z Enchanted Hunters, wspólnie z trójmiejskim twórcą eksperymentalnej elektroniki, Etamskim, zagrały set jeszcze bardziej minimalistyczny, niż „zwyczajne” koncerty EH. Zależnie od nastroju słuchacza, mógł usypiać lub wprowadzać w klimat nastrojowych muzycznych opowieści z pogranicza snu i jawy. Warto dodać, że współpraca podczas festiwalu to poniekąd kontynuacja wspólnej pracy nad wydanym niedawno utworem „The Slip”, pod którym podpisali się Etamski oraz Penkalla.

Małgorzata Penkalla (fot. J. Sopiński)
Małgorzata Penkalla (fot. J. Sopiński)

Jeszcze trudniejszą (dla słuchacza) drogę obrali Olo Walicki (Kaszebe, The Saintbox) wraz z Wilkiem, młodym artystą poruszającym się w obszarze techno oraz dubstepu. Subtelne dźwięki kontrabasu uzupełnione o elektroniczny podkład, przyniosły interesujący rezultat w postaci eksperymentalnego, transowego setu, który na krótką chwilę wszedł na obszar… muzyki klubowej.

Spragnionym mocniejszego uderzenia pozostały tylko Popsysze oraz Ampacity. Pierwszy zespół wyłamał się częściowo z formuły, nie doszło tutaj bowiem do kooperacji, tylko uzupełnienia podstawowego składu o dodatkowych, zaproszonych z tej okazji muzyków. W ten sposób brzmienie gitar i perkusji „power trio” wzbogaciło się o klawisze, harmonijkę, trąbkę i dodatkowy wokal (chociaż tylko w finale wszyscy goście pojawili się na scenie jednocześnie). Całość mogła zaskoczyć tych, którzy Popsysze znają jedynie od strony „Popstory”, więcej było tutaj bowiem alternatywnego, przestrzennego grania, niż wypełniającego debiutancki album rock’n’rolla.

Najbardziej interesującym występem – nie tylko ze względu na rangę artystów, ale również z powodu karkołomnego, wydawałoby się, połączenia – był wspólny set Ampacity i Mikołaja Trzaski. Oczywiście, łączy ich skłonność do improwizacji, ale na co dzień penetrują zupełnie różne muzyczne światy. Rezultat? Saksofonista przez większość czasu dzielnie dotrzymywał kroku stonerowemu galopowi twórców „Encounter One”, chociaż w mocniejszych fragmentach ginął pod naporem pozostałych instrumentów. W takiej sytuacji trudno marzyć o perfekcyjnej harmonii, ale Trzaska, na szczęście, skończył koncert z tarczą.

Pomysł na trzeci dzień Metropolii nie jest oczywiście nowy – wystarczy przypomnieć warsztaty Pure Phase Ensemble podczas SpaceFestu – ale pozwolił odświeżyć formułę festiwalu. W ten sposób, przynajmniej podczas jednego dnia imprezy, mieliśmy okazję wysłuchać wyłącznie nowości i przekonać się, dlaczego siła muzyki leży nie tylko w powtarzaniu wyćwiczonych do perfekcji kompozycji, ale również improwizacji. Pamiętajmy też, że Metropolia, poza promocją trójmiejskich zespołów, służyć ma również nawiązywaniu współpracy pomiędzy artystami. Kto wie, może jedna z takich kooperacji zaowocuje nowym projektem lub przynajmniej pozwoli niektórym z muzyków otworzyć się na nowe horyzonty?

belka-galeria2

Przed nami jeszcze dwa dni festiwalu. Dziś w klubie Parlament zagrają m.in. Dick4Dick oraz Lipali. W poniedziałek w Desdemonie odbędzie się debata pod hasłem „Jak skutecznie promować swoja twórczość w mediach”. Sprawdźcie szczegółowy program festiwalu!

One Reply to “Nowe przyszło na Metropolię (FOTO)”

  1. Cieszę się z tej recenzji gdyż po niepoprawnie pozytywnym artykule na łamach Gazety Wyborczej miałem wrażenie, że byłem na innym koncercie. Koncept ciekawy więc z zaintrygowaniem witałem każdy kolejny występ „duetów”. W przypadku jednak prawie wszystkich pozostawał jakiś niedosyt.
    Walicki&Wilk zagrali za wcześnie, ich klubowa muzyka padłaby na podatniejszy grunt gdyby publiczność była już lekko „przygotowana”.
    Na Emitera aka Dymitera aka Niski Szum, a dla mnie przede wszystkim ex-wioślarza Ewy Braun w duecie z Panem Puchowskim czekałem najbardziej niecierpliwie. Szczęśliwie udało mi się zapoznać z miejskimi pieśniami Szumu więc apetyt zaostrzony 🙂
    Początek obiecujący ale szybko coś przestało trybić. Instrumenty nie były tego dnia kompatybilne i country nie dopasowało się do ambientu.
    Popsysze bezemocjonalne. Mogliby zagrać na początku na rozruch. Nie mój klimat.
    Etamski&EH całkiem sympatycznie choć brakowało jakoś przekazowi energii. Może niskie ciśnienie było.
    Nie brakowało za to energii Ampacity&Trzaska. Występ totalny, była siła. Isis bis 🙂

    Podsumowując bardzo fajny wieczór to był, szkoda że piwo z plastiku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.