Mężczyzna „tańczący” na rurce to nie wstyd!

19 Cze

Kolejne tabu zostało przełamane – nie tylko kobiety przekonały się i bez skrępowania tańczą oraz trenują na rurze. Coraz odważniej za pole dance biorą się również mężczyźni. Jakie są powody, dla których faceci chwytają za rurki? Dlaczego nie są one ujmą na męskim honorze, a powodem do dumy?

Od dłuższego czasu w Trójmieście zadomowiła się dyscyplina jaką jest pole dance, czyli taniec na rurze. Choć kojarzony jest przede wszystkim jako młodsza siostra tańca na rurce w nocnych klubach, to dzieli je bardzo wiele. Stereotypowym i błędnym myśleniem jest to, w którym utożsamiamy pole dance z wywijaniem tyłkiem w nocnych klubach przez skąpo ubrane panie. Pole to nie rurka, a drążek. Tłumaczenie, które utkwiło w pamięci wielu osób jest źródłem negatywnej oceny tego sportu, który tak naprawdę jest skomplikowaną formą aktywności fizycznej.

Jeszcze większe zdziwienie i kontrowersje budzi stwierdzenie „mężczyźni tańczący na rurze”, jednak przy bliższym poznaniu dyscypliny, osoby ją trenujące zaczyna postrzegać się inaczej. Było na początku trochę żartów, ale raczej ze strony moich znajomych z uczelni czy ze środowisk sportowych. Traktowałem to na luzie i sam się z nimi śmiałem, ale jak do tej pory nikt nie odważył się powiedzieć mi w twarz, że to co robię jest niemęskie – rozpoczyna Sebastian, który kilka lat trenuje pole dance, a na co dzień jest trenerem Street Workout Gdynia. Zresztą ciężko, żebym robił to jak kobieta, biorąc pod uwagę moje gabaryty. To co robię różni się od damskiego pole dance przede wszystkim faktem, że ja nie tańczę, może i na szczęście, bo bym dziury w podłodze zostawiał. Dla mnie to forma treningu siłowego, doskonalenia ciała i elementów akrobatycznych.

fot. GizMo
fot. GizMo

Część z mężczyzn podejmujących treningi w tej dyscyplinie na co dzień uprawia różne dziedziny akrobatyki lub fitness, a pole dance stanowi dla nich urozmaicenie treningów, inni to nauczyciele tańca, którzy są ciekawi nowych wyzwań.  To jest dobra forma treningu siłowego angażująca górne partie ciała – nadmienia męski przedstawiciel trenujący pole dance. Po godzinie na rurce mam tak twarde barki i przedramiona, że żaden trening na siłowni nie da takiego efektu w postaci przyrostów siły i stabilizacji mięśniowej. To się wszystko bardzo ładnie zazębia, ponieważ odkąd trenuję pole, mam mocniejszy chwyt. Na tyle mocny, że pozwala mi wykonać na drążkach i poręczach figury, z którymi kiedyś miałem problem. Z kolei treningi na kołach gimnastycznych dały mi stabilizację mięśniową, której brakowało mi w figurach pole.

Wydaje się mało prawdopodobne, że trening na rurce stanie się tak popularny wśród mężczyzn, jak to ma miejsce wśród pań. Nie da się jednak ukryć, że pole dance właśnie nabrał kolejnego ciekawego oblicza.  Szczerze powiem, że nie wiem, czy dużo mężczyzn to praktykuje. Nawet jeśli, to wydaje mi się, że panowie chyba mają opory, wstydzą się własnej ciężkiej pracy i nie lubią się z nią pokazywać – dodaje Sebastian.

fot. GizMo
fot. GizMo

Czy można istnieć obawy, że rurka stanie się kolejnym miejscem rywalizacji kobiet i mężczyzn w świecie walki o równouprawnienie? Czy faceci chcą pokazać, że są w stanie dorównać kobietom, które często wykonują na rurze zapierające dech w piersiach figury? Sebastian uspokaja:  Nie zatańczyłbym nigdy tak jak kobieta na rurce z dwóch prostych powodów. Kobiety w swoich figurach są zmysłowe mimo siły, jaką wkładają. Ja jestem w stu procentach facetem, więc nie mam zamiaru zagłębiać się w coś co moim zdaniem odpowiada tylko kobiecie. Nie umiem tańczyć i nie mam zamiaru uczyć tańczyć.

Poznanie pole dance na własnej skórze pomaga również w zrozumieniu tego niezwykłego sportu, który wciąż musi walczyć z niepochlebną opinią „tańca-rozbierańca”. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że systematyczne zajęcia świetnie kształtują mięśnie pleców, pośladków, ramion i nóg, rzeźbią sylwetkę, wyzwalają adrenalinę i poprawiają kondycję. – Mam duży szacunek do wszystkich pań wkładających w to serce i kawał dobrej roboty – zaznacza męski przedstawiciel osób trenujących na rurce. – Dodatkowo sam zachęcam osobników mojej płci. Panowie, to nie jest takie straszne! A jeśli ktoś będzie gadał coś na wasz temat, to obiecuję, że rura wyrobi wam taki chwyt i przedramię, że spokojnie zamkniecie komuś buzię jedną ręką!

One Reply to “Mężczyzna „tańczący” na rurce to nie wstyd!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.