Love is in the air…

8 Mar

Fenyloetyloamina, oksytocyna, dopamina – te słowa nie kojarzą się nam z miłością, a już na pewno nie romantyczną. Jednak te substancje chemiczne są odpowiedzialne za nasze motylki w brzuchu i przyjemne dreszcze na widok ukochanej osoby. W odróżnieniu od powszechnego przekonania, miłość powstaje w naszym mózgu, nie sercu.

Jak to wszystko się zaczyna? Po nawiązaniu więzi z drugą osobą w naszej krwi wzrasta poziom fenyloetyloaminy. To przez tę substancję nie jesteśmy w stanie dostrzec u partnera żadnych wad. Odpowiada ona także za stan euforii i uczucie nieopisanego szczęścia. Człowiek jest w stanie przenosić góry. Substancja działa jak narkotyk, ale nie jest szkodliwa dla organizmu. O działaniu fenyloetyloaminy trafnie śpiewa znana polska wokalistka, Honey – Znam na pamięć Twoje myśli a słowa odbijają się jak echo w mojej głowie. Składam Twe imię z gwiazd, układając w myślach obraz nasz. Niektórzy naukowcy twierdzą, że jej poziom spada po roku lub dwóch latach i właśnie w tej przyczynie upatrują skutków rozpadu wielu związków po tym czasie.

Kolejnym związkiem chemicznym, który wpływa na zakochanie jest oksytocyna, nazywana także hormonem miłości i utrwalenia związku. – Jest produkowana w mózgu, aktywuje u ludzi uczucia zaufania i przyciągania się. Pojawia się ona we wczesnych etapach miłości romantycznej. Społeczna magia oksytocyny zależy od tego, czy osoba pozostaje w monogamicznym związku. – pisze Michele Solis na stronie Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Ten hormon produkowany jest m.in. gdy przytulamy naszego partnera, ale również podczas orgazmu. To właśnie dzięki oksytocynie wiele kobiet jest w stanie zakochać się po jednonocnej przygodzie z mężczyzną. Jest także druga strona medalu – oksytocyna może sprzyjać powstawaniu uczuć strachu i lęku.

Naukowcy twierdzą, że zakochanie to gra dwóch neuroprzekaźników produkowanych przez ludzki organizm: serotoniny i dopaminy. – Charakterystyczny dla stanu zakochania brak koncentracji wynika z niskiego poziomu serotoniny. Czujemy się zdezorientowani i popadamy w skrajne nastroje, bo brakuje czynnika uspokajającego. Taką właśnie funkcję pełni serotonina. Odpowiada za dobry nastrój, spokojny sen, właściwą pracę przewodu pokarmowego i wiele innych. Z uwagi na tak pozytywne działanie nazywamy ją hormonem szczęścia. Podczas nocy zachodzi biosynteza serotoniny w melatoninę, która zapewnia zdrowy sen. Nic dziwnego, że przy braku tego związku zakochani cierpią z powodu bezsenności i mają skłonność do stanów depresyjnych. – tłumaczy lek. med. Alina Rewako z portalu poradnia.pl.

Rewako opowiada jak oszukać mózg i zapanować nad emocjonalną huśtawką: – Właściwe skomponowanie posiłków może pobudzić wydzielanie serotoniny w mózgu. Warunkiem jest odpowiednia proporcja białka do węglowodanów, tj. 1 część białka na 5 części węglowodanów (np. 20 g mięsa na 100 g makaronu). Osobom potrzebującym serotoniny (czyli zakochanym!) trzeba szczególnie polecić pieczywo pełnoziarniste, muesli, płatki kukurydziane, ciemny ryż i makarony al dente. – dodaje.

Niejeden lekarz uznaje miłość za chorobę, a według podręczników psychiatrii zakochanie określa się nawet jako stan psychozy. Nie warto jednak leczyć tego schorzenia, lepiej zacząć się z niego cieszyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.