Stosunki sąsiedzko-studenckie

6 Lis

Pobite szklanki, porozlewane wszędzie trunki, jedzenie klejące się do stóp i odpadająca framuga. Widok, z którym niemal każdy student zetknął się organizując domówkę. Jednak prawdziwe konsekwencje dobrej zabawy mogą okazać się znacznie gorsze, niż kilka potłuczonych kieliszków i brudna podłoga.

Kto nie słyszał kiedyś o dowcipie, jaki można zrobić nielubianej osobie, polegającym na podpaleniu papierowego worka zawierającego odchody i podrzuceniu go na wycieraczkę. Ugaszenie takiego małego pożaru bywa wyjątkowo nieprzyjemne, a ofiara żartu okrywa się hańbą przynajmniej do czasu zmiany miejsca zamieszkania. Oczywiście tylko w przypadku, kiedy zostanie przez kogoś przyłapana. Zawsze wydawało mi się, że takie rzeczy, to tylko w filmach. Otóż nie. Przekonał się o tym na własnej skórze Michał, student Uniwersytetu Gdańskiego z Wrzeszcza, którego huczna parapetówka zostanie przez niego – i nie tylko – zapamiętana na długi czas.

Jeśli już mowa o parapetówkach, kilka tygodni temu policja kilkakrotnie próbowała uciszyć imprezowiczki z jednego z mieszkań bloku w Oliwie, którzy niestrudzenie, zaraz po wyjściu funkcjonariuszy, na nowo podkręcali regulatory głośności. Niemniej upór okazał się zbyteczny, kiedy do walki przystąpił zniecierpliwiony i na pewno niewyspany mieszkaniec tego bloku. Jego bronią był sylikon, którym dokładnie wypełnił wszystkie otwory na klucze w drzwiach nieświadomych niczego studentek. Można sobie tylko wyobrazić, jak wielkie było wzburzenie lokatorek, kiedy okazało się, że nie mogą zamknąć drzwi od zewnątrz, czyli właściwie wyjść z domu, do momentu wymiany zamka. A przecież żadnego przestępstwa nie są w stanie udowodnić. Sprytnie!

Są też ekstremalne przypadki, jak ten który miał miejsce na Morenie. Również parapetówka, podobny schemat: rozbawione towarzystwo, litry alkoholu i głośna muzyka. Wobec nieskutecznych działań podejmowanych przez mundurowych w celu uciszenia studentów Politechniki Gdańskiej, jeden z sąsiadów postanowił po prostu dołączyć do bawiących się. W końcu i tak nie zaśnie..Nic bardziej mylnego, bowiem niczym wilk w owczej skórze, młodo wyglądający mężczyzna nagle wyjął z kieszeni paralizator! Goście natychmiast się rozbiegli i w bloku zapanowała tak długo wyczekiwana przez sąsiada cisza.

Jako studentka i, przyznaję się, organizatorka kilku już parapetówek w swoim życiu, zwracam się z apelem w imieniu wszystkich poszkodowanych. Drogi sąsiedzie, jeśli przeszkadza ci głośna muzyka, przyjdź i porozmawiaj z nami, a może wspólnie dojdziemy do porozumienia. Oszczędź zdrowia naszym gościom bądź też powstrzymaj się od uszkodzenia nam wyposażenia mieszkania, za które musimy potem słono zapłacić. Jesteśmy tylko studentami, ale aż ludźmi. Jako młodzi, chcemy się wyszaleć, tak jak ty z pewnością miałeś okazję nieraz robić. Nie chcemy szkodzić innym, ale dobrze też wiemy, że zemsta najlepiej smakuje na zimno.

Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie przepraszam i obiecuję poprawę.

One Reply to “Stosunki sąsiedzko-studenckie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.