(Nie)wesołe święta w akademiku

23 Gru
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Print this page

Święta Bożego Narodzenia, to jedne z najbardziej rodzinnych w kalendarzu. Dla wielu jest to doskonała okazja, by spotkać dawno niewidzianych wujków i ciocie, o których w ciągu roku zdążyliśmy zapomnieć. Są jednak i tacy, którzy spędzają święta w czterech ścianach opustoszałego akademika. Jak się świętuje w domu studenckim?

Bo do domu daleko…

– Gdy tylko pomyślę sobie o tych 27 godzinach w pociągu, to mi się zwyczajnie odechciewa rodzinnych świat – tak odpowiedział mi Kyril. Podobne wypowiedzi słyszałem też od wielu innych studentów. Trójmiejskie uczelnie wyższe przyciągają ludzi z różnych stron świata. W akademikach częściej można spotkać Hiszpanów i Turków niż Polaków. Wielu z nich święta spędzi w domach studenckich. Pozostali wybiorą się w podróż po Europie. – Święta spędzimy w Czechach, na Sylwestra jedziemy do Berlina, do Polski wrócimy w połowie stycznia – mówi Sergio, student z wymiany Erasmus.

Święta? Nie, dziękuję.

Niektórzy nie jeżdżą z powodów nieco bardziej ideologicznych. – Nie cierpię świąt, choinek, kolęd, karpia w galarecie i tych sztucznych rodzinnych spotkań. Akademik to dla mnie ucieczka od tej całej obłudy – wyznaje Kasia, mieszkanka DS 7. Niektórzy mają bardziej pragmatyczne powody, chcą po prostu uciec od trudu sprzątania, gotowania i pieczenia ciast. – Może pojadę 27 grudnia – zdradza Karol, student administracji. W akademiku znajdują się również nonkonformiści, którzy uważają, że Boże Narodzenie to żadne święto. – Boga nie ma. Nie mam czego świętować w tym dniu – rzuca Paweł, student psychologii.

Jak świętować?

Administracja dba o świąteczny nastrój. W większości akademików stanęły choinki, a portierki są bardziej pogodne niż zazwyczaj. Sami studenci raczej cenią sobie minimalizm. – Choinkę narysujemy kredą na drzwiach, nikt z nas nie umie dobrze gotować, więc kolację wigilijną ograniczymy do 12 piw – mówi Radek, student filozofii. – Potrawy, to tylko symbol, u nas symbolem świąt będzie smażona ryba i warzywa z patelni – opowiada Karolina, studentka kulturoznawstwa. Studenci, z którymi rozmawiałem, przyznają zgodnie, że dwanaście potraw i żywa choinka nie jest esencją Bożego Narodzenia. Nie przeraża ich też perspektywa samotnych świąt, z bardzo prostego powodu – spędzą je w towarzystwie. – To będą moje trzecie święta w akademiku. Takich jak ja jest jeszcze paru. Spotkamy się na wspólnej kolacji wigilijnej. Każdy upichci, co umie. Będzie świątecznie choć poza domem – opowiada Marcin, student socjologii.

Inni z kolei mają na ten dzień zaplanowane wizyty dawno niewidzianych bliskich. – Rodzice do mnie przyjeżdżają. Pracują w Norwegii, więc rzadko się widujemy w roku. Przyjadą na święta, pozwiedzamy Sopot i starówkę w Gdańsku – cieszy się Martyna z DS 6. Co ze studentami, którzy bojkotują święta? – Nie planowałem niczego konkretnego, dla mnie to dzień, jak co dzień. Zrobię pranie, może pójdę na Monciak, tam na pewno będzie się coś działo – mówi Marek z DS 4.

Wielu studentów całkowicie odmówiło rozmowy, bez podania powodów. Dla kilku innych był to temat wyraźnie drażliwy. Choć można znaleźć dowody na to, że da się spędzić wesoło święta w akademiku, to jednak dla wielu innych z pewnością będzie to najtrudniejsza noc w roku.

fot. Sandra Recka

One Reply to “(Nie)wesołe święta w akademiku”

  1. Ciekawy tekst, ciekawy temat. Mimo wszystko – jakieś takie smutne to wszystko. No ale każdy ma swoje powody.
    Ostatnie zdanie jest idealnym podsumowaniem całości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.