Kanapę chętnie udostępnię

11 Maj

Żeby wyruszyć w podróż swoich marzeń nie musisz latami zbierać do skarpety. Wystarczą trzy kliknięcia i porządnie spakowany plecak. Nie wierzysz?

Mieszkam w studenckim mieszkaniu w centrum miasta. Będziesz spał w salonie, bo mój pokój jest za mały, ale nie martw się – kanapa jest naprawdę wygodna” – pisze Alicja na swoim profilu. Couchsurfing to dziś, obok autostopu, najtańszy sposób podróżowania. Stworzony dla tych, którzy nie odkładają marzeń na „bogatsze czasy”.

Jaki host taki couch
Żeby nie zagubić się w slangu couchsurferów trzeba najpierw poznać kilka kluczowych słów. Couch to „kanapa do wynajęcia”, czyli miejsce, w którym będziemy spać. Rodzajów coucha jest dużo. Może to być rozkładana wersalka, łożko lub materac, kawałek karimaty w akademiku, a w ostateczności nawet pokryta kocami wanna. Wszystko zależy od tego, kto będzie naszym gospodarzem. Hostem, czyli tym, który udostępnia kanapę może zostać każdy. Nie ma znaczenia, czy mieszka w ogromnym apartamencie, czy w ciasnej klitce. Zdarzają się nawet hości, którzy nie mogą nikogo przenocować, ale chętnie wyskoczą na piwo, oprowadzą po mieście lub podwiozą na lotnisko. Każdy gospodarz i surfer musi spełnić tylko jeden warunek – mieć Internet, bo bez niego w couchsurfingowym świecie nie da się ruszyć.

Wolna kanapa na Antarktydzie
Przemieszczając się z kanapy na kanapę można dziś zwiedzić cały świat. Wolne miejsca czekają na nas w 238. krajach i terytoriach na całym świecie – od Kanady po Antarktydę, a gościnnych hostów wciąż przybywa. Jednak żaden pedant nie poczuje się „jak u siebie” w domu bałaganiarza, ani żaden wielbiciel luksusu nie wyśpi się na karimacie w akademiku. Dlatego dobrze jest przed wyjazdem przeczytać parę informacji o naszym gospodarzu: co lubi, jakie warunki proponuje, jakie są jakiego wady i nietypowe nawyki. – Nocowaliśmy w trzech domach: u studenta, u pracownika dużej firmy i nauczyciela chemii, Freeka. Tego ostatniego wspominamy najlepiej. Grał w rockowym zespole na basie. No i przez dwa dni pokazywał nam Hagę! – opowiada Kasia Piersa, couchsurferka z Gdańska.

Do hostelu? To nie tędy.
Couchsurfing to jednak nie tylko baza darmowych noclegów. Ci, którzy szukają wyłącznie bezpłatnego hostelu powinni wybrać coś innego, bo „wymiana kanap” to raczej odwiedziny u dobrego znajomego, niż pobyt w hotelu. Wspólne gotowanie, imprezy i rozmowy do białego rana to często obowiązkowe elementy wizyty.

Na nocleg i na imprezę
Liczba couchsurferów dochodzi już do 4 milionów. Bartek Gorlewicz i Marcin Krzystanek zdecydowali się na couchsurfing, bo tak było najtaniej. Czy żałują? Wcale. Przez półtora miesiąca przejechali trasę z Gdańska do Francji na rowerach i to za tysiąc złotych. Nocleg znaleźli u 20 hostów, ale najlepiej wspominają siedemdziesięcioletniego byłego spikera radiowego. – Ten człowiek był od nas cztery razy starszy, a jeździł na rowerze, jak my! – opowiada Marcin. Przegadali razem cały wieczór. Inny host, u którego zatrzymali się na tydzień, zabrał ich do przyjaciół na domówkę, z następnym gospodarzem siedzieli do rana pijąc wino z jego własnej winnicy. – Skoro ktoś zgadza się przyjąć obcą osobę do swojego domu i ogłasza to na stronie to możesz być pewien, że nie brakuje mu jednej cechy społecznej: otwartości – śmieje się Kasia.

Tylko nie do hotelu
Marcin zarzeka się, że nigdy już nie będzie spał w hotelach. Podobnie mówi reszta couchsurferów . – Kiedy śpisz w jakimś hotelu to niewiele cie obchodzi, bo wszystko masz podane pod nos – mówi Marcin – A kiedy siadasz z ludźmi przy stole, wstajesz i kładziesz się z nimi spać to żyjecie tym samym życiem. I to jest fajne.

Są miejsca i ludzie, których nie ma w przewodniku turystycznym. Sprawdź sam. Wystarczą trzy kliknięcia i trochę odwagi.

Couchsurfing.com powstał w 2002 roku. Stronę założył Amerykanin Casey Fenton. CS działa jako organizacja non-profit.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.