Akademik czy pokój „po babci” – jak mieszka się studentom w 3mieście?

20 Lis

Od rozpoczęcia nowego roku akademickiego minęły już prawie dwa miesiące. Studenci zdążyli w miarę możliwości przyzwyczaić się do wczesnego wstawania, wykorzystać prawie wszystkie nieobecności, rozwiązać całe mnóstwo krzyżówek, może nawet część z nich zapamiętała numery sal, w których mają zajęcia. Wszystko powoli się stabilizuje. To dobry moment na pierwsze podsumowania. Postanowiłam sprawdzić, jak w Trójmieście mieszka się przyjezdnym.

Studenci poszukujący lokum w okolicach Gdańska, Sopotu i Gdyni mają wiele możliwości. Jedną z nich są akademiki – różne budynki mają różne standardy, a w związku z tym, także nieznacznie różnią się cenami. Domy studenckie stanowią jednak najtańszą opcja. Wynajęcie mieszkania kosztuje odrobinę więcej, ale tu także wszystko zależy od tego, jakie to mieszkanie, gdzie jest położone i w jakim jest stanie. Najtańsze są tzw. mieszkania „po babci”, które charakteryzują się pstrokatymi dywanami, boazerią na ścianach, kocami w tygrysy i, obowiązkowo (!), meblościanką na wysoki połysk. Cena najczęściej jest tym niższa, im dalej od centrum i jakiejkolwiek cywilizacji. Najdroższe mieszkania, to te świeżo po remoncie, z nowymi meblami prosto ze znanej szwedzkiej sieci sklepów i pełnym wyposażeniem (miewają nawet takie luksusy jak zmywarka do naczyń). A którą opcję najczęściej wybierają studenci?

Justyna, studentka trzeciego roku socjologii na Uniwersytecie Gdańskim, od początku studiów mieszka w jednym z gdańskich akademików. Dwa lata spędziła w budynku przy ulicy Do Studzienki. Od września mieszka w domu studenckim w pobliżu Głównego Miasta. Za miejsce w pokoju dwuosobowym z własną łazienką płaci 420 zł. Czy jest zadowolona z przeprowadzki? Właściwie to nie miałam żadnych oczekiwań, biorąc pod uwagę to, gdzie mieszkałam wcześniej – śmieje się. – Bałam się jedynie nowej współlokatorki, ale okazała się być całkiem w porządku. Jestem bardzo zadowolona, jest czysto, cicho, spokojnie, blisko do centrum. Nie ma porównania z poprzednimi warunkami. Tam było „do wytrzymania”, tu jest przyjemnie. Uważam, że to śmieszne, że oba akademiki są w podobnej cenie. W dodatku student nie ma wpływu na to, do którego trafi.

Natalia, studentka drugiego roku dziennikarstwa na UG, w zeszłym roku wynajmowała ze współlokatorką dwuosobowy pokój w Sopocie, w domu przerobionym na prywatny akademik. W tym roku obie postanowiły przenieść się i wynająć dwupokojowe mieszkanie w Gdyni, na Wzgórzu Św. Maksymiliana. W jednym pokoju urządziły sypialnię, drugi służy im za salon. Płacą 1000 zł za wynajem, 200 zł czynszu i same pokrywają wszystkie rachunki. Co mnie zaskoczyło? Opłaty. Nie wiedziałam, że można aż tyle płacić za prąd – mówi. Niemiłe zaskoczenie przeżyły też poczas podpisywania umowy, kiedy okazało się, że za naprawy sprzętów typu piekarnik, czy lodówka mają płacić z własnej kieszeni, nawet, jeśli zepsują się one ze starości. Natalia uważa, że to nie do końca sprawiedliwy układ. – Ale świetnie jest mieć własne mieszkanie. No i wreszcie mamy własną kuchnię!

Antonio, Portugalczyk, mieszka w Polsce od ponad dwóch lat. Wcześniej studiował w Toruniu. W tym roku rozpoczął naukę w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Gdańsku. Wynajmuje pojedynczy pokój we Wrzeszczu. Płaci 1000 zł. – Cena jest największą wadą tego miejsca. Uwielbiam je, ale uważam, że to bardzo drogo. Wiedziałem, że Gdańsk jest turystycznym miastem, ale takiej kwoty się nie spodziewałem. Za to warunki są świetne, lokalizacja też mi odpowiada.

Justyna, studentka piątego roku prawa na UG, przed wynajmowaniem obecnego mieszkania (dwa pokoje na dwie osoby, każda z nich płaci około 800 zł) „wypróbowała” już trzy inne. Z każdym miejscem związane były liczne przygody. – Na drugim roku, kiedy mieszkałam w prywatnym akademiku, właściciel nie oddał nikomu kaucji, ukradł ją. Na trzecim roku właścicielka mnie pobiła, bo zrobiłam imprezę. Na szczęście teraz mieszkam w świetnym miejscu. Sąsiedzi są przemili i bardzo kulturalni, właściciel też. Jest super!

Wnioski? Trudno o idealne mieszkanie. Zawsze coś jest nie tak: cena za wysoka, meble stare, w wyposażeniu braki, sąsiedzi się czepiają. Studenci są odporni i zniosą wiele. Na szczęście, jeśli jest bardzo źle, w każdej chwili mieszkanie można zmienić. Portale ogłoszeniowe pękają w szwach od ofert lokali do wynajęcia. Wystarczy tylko trochę poszukać, no i najważniejsze – przed podjęciem decyzji zobaczyć na własne oczy. Radzę jednak ostudzić przedwczesny optymizm – to, czy mieszkanie spełnia nasze oczekiwania, okaże się dopiero „w praniu”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.