Dolina Krzemowa czy Krzemowa Wyspa?

usmiech

Czy w Trójmieście może powstać Dolina Krzemowa ? Czy konferencja musi być nudna i monotematyczna?I bawimy się!

Z bogatej oferty w gdańskim Starterze wybrałam dwie, moim zdaniem najciekawsze.

Czy w Trójmieście może powstać Dolina Krzemowa ?
Na te pytania odpowiadały osoby, które w Dolinie Krzemowej były i mają doświadczenie, co można, a czego tam robić nie wolno, ale też co jest jej fenomenem.

- Co oni mają takiego, czego my nie mamy? – ROBERT JANECZEK, zubibu.com
Konkurencja na rynku przejęć, opcje pracownicze (udziały pracowników – pracownicy zarabiają na zyskach – przykład Facebooka), pewne reguły (sprecyzowane kontrakty, szablonowe i ujawnione umowy), inny networking. Wg Janeczka powinniśmy robić startupy, które kupią Amerykanie.

Robert Janeczek - fot. SzuSzu
Robert Janeczek – fot. SzuSzu

- Dobre i złe strony bycia startupem spoza Doliny – ŁUKASZ TWARDOWSKI, Use It Better
Twardowski mówił o tym, jak polski startup może rywalizować z amerykańskim. Stwierdził, że „amerykańskie produkty są jak amerykańska kawa – sikowe”. Wg Twardowskiego należy stworzyć przewagę na poziomie R&D. Wskazywał też, że globalnego sukcesu nie da się stworzyć za pół darmo. Droga to startupy, gdzie stworzy się nowe technologie. W Polsce brak jest osób, które mogłyby wprowadzać nowe trendy. Wszystko przychodzi z Zachodu.

Łukasz Twardowski - fot. SzuSzu
Łukasz Twardowski – fot. SzuSzu

- Czego trójmiejski startup może się nauczyć od Doliny Krzemowej? – MARCIN KOWALSKI, UXPin
W Dolinie Krzemowej wszystko zależy od umiejętności pitchowania – zaprezentowania produktu w taki sposób, aby można było łatwo to zrozumieć. Amerykanie robią to zawsze i wszędzie. Mówić krótko, jasno i treściwie. Tak, by nie było nudno – (30 słów w 30 sek.), zaciekawić i zostawić czas na wyjaśnienia – zasada ,,tell me more”. Upraszczać, a nie kombinować. Networking. Amerykanie mają zawsze pozytywne intencje. Nieważne, ilu znasz ludzi – ważne, żeby ludzie znali Ciebie. Ważni są ludzie, a nie technologie. ,,Pitchowanie, networking, problem nie technologia” – to podstawa. Dolina Krzemowa daje kopa i każdy powinien tam pojechać aby się naenergetyzować.

 

Marcin Kowalski - fot. SzuSzu

Marcin Kowalski – fot. SzuSzu

 

 
- Czego Dolina Krzemowa nie wybacza, czyli co jest ważne dla Amerykanów? – Piotr Grodzki, Speednet
,,Amerykanie nie trawią kłamstwa. Jak na tym złapią – koniec wspólnego biznesu i wspólnych relacji.  Na maile powinno się odpowiadać natychmiast. Denerwuje ich brak przygotowania na spotkaniach – ponieważ odbierają to jak brak szacunku dla rozmówcy i jego czasu. Należy pytać – wtedy dostaje się odpowiedzi. Trzeba być też przygotowanym na to, ze na propozycję dostanie się pozytywną odpowiedź – i to błyskawicznie. Ulegliśmy magii Stanów. Tam można się uczyć, stamtąd można dostać kasę, ale nie jest to rynek taki, jakiego potrzebujemy. Istotne jest otwieranie firm w Polsce i eksport na rynki lokalne np. Skandynawię, która jest rynkiem otwartym i chłonnym” –  tak mówił Grodzki. 


Piotr Grodzki - fot. SzuSzu
Piotr Grodzki – fot. SzuSzu
- Czym dla startupów jest Dolina Krzemowa? Prawda i mity – MICHAŁ WROCZYŃSKI, Fido Intelligence
,,Jedź do Doliny Krzemowej” – to słowa Michała Wroczyńskiego. ,,Nieważne, jak wyglądasz, ważne jest to, co masz w sobie”. ,,Kup bilet, miej kasę na przetrwanie, znajdź doradcę, który ma doświadczenie w Dolinie Krzemowej np. emerytowanego prezesa dużej spółki itp i daj mu choć niewielki procent 0,5 – 2% udziałów, wtedy będzie miał powód, aby się starać Cię odpowiednio sprzedać”. ,,Kompleksy zostaw w Polsce – w SV jest okolo 60% napływowców, są różnice kulturowe, językowe, kompleksów mieć nie należy”. Wszyscy są przyzwyczajeni do angielskiego z akcentem wschodnioeuropejskim, hinduskim, południowoeuropejskim itp. Istnieje duża tolerancja na różnice kulturowe i obyczaje. Istotne jest to, by w razie niezrozumienia otwarcie tłumaczyć sobie skąd biorą sie takie a nie inne wzajemne oczekiwania. Uważaj na wujków DOBRA RADA – pojedź sam i się przekonaj jak tam naprawdę jest”. Na początku możesz spotkać osoby, które mogą Ci pomagać licząc na duży udział w Twojej firmie – zanim zaczniesz rozdawać udziały, daj sobie czas na bliższe poznanie, wzajemne uwiarygodnienie, zaprzyjaźnienie się. Nie daj sobie wmówić przez innych, jaka jest Dolina, pojedź sam/a i się przekonaj. Miej trochę kasy na start, buduj relacje z inwestorem, znajdź sobie coworking / living space http://pl.wikipedia.org/wiki/Coworking , bądź punktualny. Networkuj, imprezuj, znajdź swoje miejsce. Miej wizję i dobry plan. 
Pivotuj – zmieniaj koncept na to, co chce się zrobić, musisz dopuścić możliwość zmian”. W pewnym sensie tam jest łatwiej niż gdziekolwiek, szybko zbudujesz swój network”.

Michał Wroczyński - fot. SzuSzu

Michał Wroczyński – fot. SzuSzu

 

 

 

 


Trójmiejska ,,Silicon Valley” raczej nie powstanie. ,,Ale powinniśmy stworzyć w Trójmieście ,,Krzemową Wyspę”. Coś analogicznego do Kolonii Artystów w Stoczni Gdańskiej  Wyspa musi powstać ze względu na nasz niezwykły jeszcze niewykorzystany potencjał, zauważany przez wszystkich gości wizytujących Trójmiasto z Doliny Krzemowej. Nie znam lepszego miejsca niż Trójmiasto, które jest też atrakcyjne dla skandynawskiej i wschodniej sceny startupowej. I jesteśmy tak blisko Berlina – gdzie władze konsekwentnie wspierają wiele programów, których wspólnym mianownikiem jest stworzenie z tego miasta stolicy europejskich startupów” – to słowa Michała Wroczyńskiego.

,,To wymaga współpracy wielu środowisk” – dodawał Wroczyński. Np. ostatnio odwiedził nas w Dolinie Krzemowej marszałek województwa i prezydent Gdańska, którym również, jak sądzę, idea Krzemowej Wyspy jest bliska. Jak coraz większemu gronu decydentów, naukowców, organizacji i startupów w Trójmieście.

 

Jest potencjał, jednak należy włożyć dużo pracy. To, co jest potrzebne, to zmiana postrzegania na to, co się robi. Trzeba wyjść czasem z garażu i robić produkt, firmę i głośno o tym mówić, bo jak nikt Cię nie zna, to jest porażka. Robić a nie teoretyzować (Robert Janeczek). Grodzki jeszcze powiedział, że: należy mieć wspólników i im ufać jak żonie – ale przy ustalonych zasadach i podzielić wszystko, jak już przyjdą pieniądze.

Paneliści - dyskusja z uczestnikami - fot. SzuSzu

Paneliści – dyskusja z uczestnikami – fot. SzuSzu

Nie dajmy się zjeść i walczmy o swoje, jeśli jesteśmy przekonani, że to jest dobre. Bierzmy pieniądze ale je umiejętnie wykorzystujmy.
Obecnie studia nie są elastyczne, zaś korporacje wysysają ludzi. Zabijają skłonność do podejmowania ryzyka i robią z pracownika najemnika.

Startup i inwestor ro najważniejsza relacja, ponieważ inwestor przyspiesza rozwój procesu i może przedłużyć szanse na sukces. Sukcesem nie są miliony a stabilna kasa. Jeżeli jednak możemy stworzyć biznes bez inwestora – róbmy to.

Fenomen DK polega na harmonii. Tam jest przyjazny ekosystem dla przedsiębiorców, startupów. U nas jeszcze brakuje tego podejścia. Uczmy się od DK ale nie łudźmy się, że u nas taka Dolina powstanie. Skupmy się na innowacjach technologicznych. Dobrze by było, jakby uczelnie doceniły potencjał startupów i starały się zmienić model nauczania.

Audytorium panelu - fot. SzuSzu

Audytorium panelu – fot. SzuSzu

Nie zapominajmy, że Polacy są na 3 miejscu w świecie wśród programistów. A ,,pudło” obliguje do stwarzania wielkich rzeczy! Amerykanie nie są wcale mądrzejsi od naszych rodaków. Powinniśmy tylko zmienić myślenie o polskim środowisku startupów, których powstaje coraz więcej. Więc nie gadać i do dzieła. Bądźmy kreatywni i twórzmy !

,,Infoshare’owcy – kolorowa, wielotematyczna i otwarta, taka jest konferencja INFOSHARE”.

Od lewej : Grzegorz Borowski, Andrzej Kiesz, Tomasz Pawul i Marcin Pokojski - fot. SzuSzu

Od lewej : Grzegorz Borowski, Andrzej Kiesz, Tomasz Pawul i Marcin Pokojski – fot. SzuSzu

 

 

 

 

 

W Crazy Roomie słuchacze spotkali się z ekipą z jednego z największych portali, która stworzyła Fundację infoShare.  Grzegorz Borowski, Andrzej Kiesz, Tomasz Pawul i Marcin Pokojski – to gdańscy informatycy, którzy opowiedzieli, jak stworzyli fundację, czym się ona zajmuje, jak wygląda to od strony organizacyjnej, co dzieje się na konferencji i jak czasem bywa wesoło a czasem nie.
Na konferencji przede wszystkim eksperci chętnie się dzielą swoją wiedzą i jest to wysokiej jakości. Z roku na rok przybywa zainteresowanych obecnością na tym wydarzeniu. Organizowane są warsztaty tematyczne.
Zrobienie takiej ,,imprezy” to ogrom pracy. Podam przykład, bo może ktoś zechce taką konferencję zorganizować, więc będzie miał już ogląd. 

Jaka tematyka konferencji, ile dni, ile ścieżek tematycznych, ilu uczestników, w jakim terminie, ile sal i na ile osób, oświetlenie, nagłośnienie, sceny, czy przerwy kawowe i ile, czy powstanie nowa strona www, czy aplikacja mobilna, czy robimy książeczkę konferencyjną, czy kupujemy gadżety i jakie, czy będą próbki, czy mamy fotografa, czy mamy listę potencjalnych prelegentów, kto ma z nimi kontakt, czy mogą przyjechać i za ile, czy mamy listę sponsorów, kto ma kontakt do sponsora, jakie świadczenia, czy jest podpisana umowa, czy dostanie fakturę, czy jest ustalony budżet, mikrofony, piloty, zapasowe baterie, czy sponsorzy dostarczą rollupy i ulotki , czy jest transport, czy jest stolik rejestracyjny, czy mamy upominki dla prelegentów, czy wybraliśmy i poinformowaliśmy uczestników warsztatu ? Po konferencji : czy wystawione są faktury dla sponsorów, czy sponsorzy zapłacili, czy odesłaliśmy rollupy, czy przygotowaliśmy ankiety dla uczestników, feedback – jakie wnioski, kiedy kolejna konferencja, kiedy zaczynamy prace nad kolejną edycją ? Niezła zabawa, nieprawdaż ?

Wcześniej była ,,zabawa” z zakładaniem fundacji. Fundacja czy Stowarzyszenie ? Co, jak, dlaczego? Milion pytań, tysiąc formalności. Na szczęście się udało i fundacja powstała i funkcjonuje całkiem nieźle. Ciekawostką jest to, że panowie, nie chcą tracić dobrych relacji, raz do roku zmieniają się na stanowisku prezesa. To świetny sposób na to, aby przyjaźń trwała i nie było żadnych rozdźwięków.

Po spotkaniu z infoShare zaczęła się impreza networkingowa. I ja tam byłam i parę zdjęć zrobiłam.

fot. SzuSzu

fot. SzuSzu

 

fot. SzuSzu

fot. SzuSzu

 

 

 

Autor: Szuszu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>