The Raveonettes w B90 (FOTO)

29 Wrz

Jeden z najbardziej oczekiwanych koncertów tej jesieni w Gdańsku niemal nie doszedł do skutku. Chociaż awaria sprzętu opóźniła występ o dwie i pół godziny, duński duet pokazał klasę, która pozwoliła  z nawiązką zrekompensować długie oczekiwanie.

The Raveonettes poprzedziły dwa bardzo trafnie dobrane supporty. Otwierający wieczór The Sunlit Earth to skład, który zaczął już być rozpoznawalny na trójmiejskiej scenie i nie tylko, na co z pewnością nie bez wpływu pozostał udział w tegorocznej trasie Męskiego Grania. W B90 po raz kolejny udowodnili, że przebojowość to najlepszy przymiotnik na opisanie wykonywanej przez nich muzyki, a znane z debiutanckiej EP-ki „Rotten Feelings” czy „Same Old Story” wypadły na dużej scenie naprawdę rewelacyjnie. Z kolei The Lollipops w zasadzie nie muszą już być przedstawiany miłośnikom alternatywnego grania: występowali m.in. na Offie, byli też aktywnie promowani przez Trójkę. Zaproszenie Olsztynian do Gdańska nie stanowiło zaskoczenia, tym bardziej, że piosenki „lizaków” bywały porównywane do dokonań Sharin Foo i Sune Wagnera. Chociaż krótki czas występu nie pozwolił Kasi Staszko i jej kolegom na rozwinięcie skrzydeł, dali całkiem udany występ, z balansem dobrze rozłożonym pomiędzy rockową energię i spokojniejsze, zdominowane przez wokalistkę momenty.

The Sunlit Earth zagrali z godzinnym opóźnieniem, co nie stanowiło jeszcze powodu do większych zmartwień, chociaż pozostawało negatywnym zaskoczeniem: wcześniej, podczas festiwalu Soundrive, ekipa B90 nie zaliczyła bowiem żadnych zauważalnych technicznych wpadek. Jednak przedłużająca się w nieskończoność przerwa po występie The Lollipops w pewnym momencie zaczęła dawać się we znaki nawet tym, którzy wykazują się największą cierpliwością. Kiedy wśród przerzedzającej się publiczności zaczęły pojawiać się głosy o odwołaniu koncertu, Duńczycy wreszcie pojawili się na scenie, zaliczając dwie i pół godziny spóźnienia. W tym miejscu trzeba podkreślić, że wina nie leżała w żaden sposób po stronie zespołu i wynikała wyłącznie z problemów technicznych klubu (chodziło o uszkodzoną konsoletę) . Mimo to Sharin Foo i Sune Wagner kilkakrotnie przepraszali i dziękowali tym, którzy zostali na miejscu.

Sharin Foo (fot. J. Sopiński)
Sharin Foo (fot. J. Sopiński)

Na szczęście koncert, który już od pierwszych minut stał na najwyższym poziomie – zarówno, jeżeli chodzi o formę zespołu, jak i nagłośnienie – szybko pozwolił zapomnieć o nerwach i długim, niepewnym oczekiwaniu. Ci, którzy spodziewali się klimatów melancholijnego „Observatora” mogli poczuć się zaskoczeni: zespół sięgnął tylko po dwa utwory z ostatniej płyty. Były to singlowe „She Owns the Streets” i „Curse the Night”, najspokojniejszy fragment całego występu. Resztę trwającego, niestety, tylko niewiele ponad godzinę setu, zdominował hałas i rozgrzewająca energia, płynąca z numerów takich jak zagrany na powitanie „You Say You Lie”.

Duet chętnie sięgał po więcej starszych kompozycji, pochodzących z płyt takich jak „Lust Lust Lust” („Blush” i zagrany przed bisem „Aly, Walk with Me” ze świetnymi, noise’owymi partiami) czy „Pretty in Black”. Publiczność z radością przyjęła zwłaszcza garażowy hit „Love in a Trashcan” oraz „Attack of the Ghost Riders”. Na pożegnanie Duńczycy, którzy do końca tryskali energią i podtrzymywali świetny kontakt z widownią, wykonali jeszcze przebój „Heart of Stone” oraz pochodzący z debiutu „Cops on Our Tail”. Chociaż Sharin i Sune zeszli ze sceny kwadrans przed pierwszą w nocy, po tak udanym, żywiołowym występie trudno było o senność i pozostaje tylko żałować, że tak szybko dobiegł on końca.

Po koncercie na oficjalnym fanpage’u klubu pojawił się komentarz dotyczący opóźnienia. – W imieniu całej ekipy B90, chcemy przeprosić za wczorajsze problemy związane z koncertem. Mieliśmy trochę kłopotów technicznych, które nasi pracownicy (technicy) cały czas próbowali naprawić. Było to dla nas nowe doświadczenie i teraz zrobimy wszystko co w naszej mocy aby to się nie powtórzyło. Wszystkim cierpliwym dziękujemy za wytrwałość – czytamy w oświadczeniu.

belka-galeria2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.