Rodzinne spięcia i wigilijny small-talk

23 Gru

Szczególnie przed świętami najchętniej wymiatamy spod dywanów rodzinne kłótnie, napięcia i stresy, nie tylko te związane ze zbliżającą się Wigilią. Tradycyjny czas wybaczania i miłosierdzia, staje się okresem napięć i ostrych walk wśród najbliższych. Spotkania z rodziną, dla wielu przypominają teatr masek lub konfrontację na ringu: sztuczne uśmiechy, wymienianie nieprawdziwych uprzejmości i rozpaczliwe wymyślanie tematu do rozmowy, bo „na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi zacząć”.

Kłótnie zaczynają się już od momentu rozpoczęcia świątecznych przygotowań. Kobiety biegają z krzykiem za swoimi drugimi połówkami i oskarżają je o brak pomocy w domowych obowiązkach, a sprzątanie, gotowanie i zakupy do końca zostają na kobiecej głowie. Panowie gdzieś giną w najgłębszych zakątkach domów.

Rzeczywiście, ewolucyjnie panowie przywiązują mniej uwagi do tak przyziemnych zajęć jak sprzątanie i gotowanie. Dla nich, przedświątecznym zmartwieniem i powodem do frustracji jest zawartość portfela. Magia świąt nie omija budżetów domowych, nad którymi pieczę sprawują właśnie panowie. Rodzi się pytanie: czy to magia świąt czy bardziej czarna magia? W czasie świąt wydatki to raczej czarna dziura, a po świętach – męska czarna rozpacz.

Konflikty przed świętami są jak góra lodowa – jedne rodzą drugie. Gdzie spędzić Wigilię? U kogo pierwszy dzień świąt? Którzy rodzice są ważniejsi, bardziej potrzebujący, jak wybrać między jednymi, a drugimi? Ona pragnie spędzić święta w gronie swoich najbliższych, on oskarża ją o egoizm i przywiązanie do matki. Zamiast miłej atmosfery w świątecznym prezencie otrzymujemy kłótnie i nieporozumienia. Oczywiście każdy problem można rozwiązać. Niektórzy idą na Wigilię na wcześniejszą godzinę do rodziców jednego z partnerów, a potem, późnym wieczorem, jedzą kolejną kolację z drugą stroną rodziny.

Jednak jeśli rodziny nie są duże i mają ochotę spędzić Boże Narodzenie razem, to czemu nie? W końcu to rodzinne święta, warto więc wykorzystać ten czas na połączenie dwóch rodów! Niektórzy na samą myśl o rodzinnym zjeździe na święta dostają drgawek. Szczególnie wtedy, gdy w rodzinie nie wszyscy za sobą przepadają.

Rozmowy przy świątecznym stole często zamieniają się w przesłuchanie. Zawsze pojawi się rodzinny prokurator pod postacią cioci, która bez wyczucia potrafi pytać: Dlaczego wciąż jesteś sama?, wujka, który jak co roku tubalnym głosem zapyta: Kiedy zatańczymy na waszym weselu? Nie pora na potomstwo?

Do wigilijnych standardów należy również chwalenie się pociechami. A to wygrana olimpiada matematyczna, a to sukcesy w kółku teatralnym. Stryjek licytuje się, opowiadając, jakie to powodzenie u chłopców ma jego trzynastoletnia córka. Dziadek donośnie pyta: Czy wiecie, komu zapiszę moje dolary? i już cała rodzina dowiaduje się, że pokaźne konto przypadnie cioci i wujkowi. Zamiast cieszyć się ze spotkania z rodziną, chcemy jak najszybciej wyjść, nawet nie próbując pysznego babcinego sernika.

Biorąc pod uwagę całą sytuację, najlepszym rozwiązaniem wydaje się milczenie. Niestety, to również nie jest dobre rozwiązanie. Bo jeśli pozostawimy wolną rękę innym, nie mamy żadnej gwarancji, że nie poruszą oni któregoś z wymienionych wcześniej tematów.

>>ZOBACZ TEŻ: Co nas wkurza w świętach? (WIDEO)<<

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.