Nie masz pojęcia, co gdańszczanie myślą o obcokrajowcach

29 Lip

Gdańsk w okresie wakacji co roku staje się mekką turystów z całego świata. Niemiecki na starówce słyszy się na niemal codziennie, a angielski czy języki skandynawskie rozbrzmiewają wieczorami w pubach. Co tak naprawdę myślimy o odwiedzających nas obcokrajowcach?

Miło mieć świadomość, że Gdańsk leży na turystycznej mapie Europy. Ludzie chcą zwiedzać nasze nadbałtyckie miasto i znajdujące się w nim zabytki. Jednak nie wszyscy potrafią oglądać „bez dotykania”.

W zeszłe wakacje widziałam grupę młodzieży z Hiszpanii, która bez cienia skrępowania próbowała wejść przez ogrodzenie do Fontanny Neptuna. Moim zdaniem latynoski temperament nie usprawiedliwia niektórych zachowań. Byłam w Hiszpanii w kilku większych miastach, ci ludzie na co dzień zachowują się, jakby byli centrum wszechświata. Nie podoba mi się, kiedy przywożą takie nastawienie do Gdańska. Z drugiej strony, bardzo miło wspominam imprezy z hiszpańskimi studentami. Są bardzo otwarci, a ich szaleństwo nakręca całe towarzystwo – relacjonuje Ewa, studentka amerykanistyki.

Z perspektywy pracownika gastronomii świat wygląda nieco inaczej. Ludzie dzielą się na tych, którzy sprawiają kłopoty i tych bezproblemowych. Każdej nacji przypina się jakieś łatki.

– Bardzo nie lubię wrzucać ludzi do jednego worka. Generalizowanie jest po prostu krzywdzące, bo nie każdy Rosjanin ma w żyłach alkohol zamiast krwi, a nie każdy Polak kradnie. Jednak stereotypy z czegoś się biorą. Czasem, kiedy wchodzi gość określonej narodowości, dla beki obstawiamy z innymi kelnerami, czy zostawi jakiś napiwek albo czy będzie opryskliwy i wymagający. Z mojego doświadczenia mieszkańcy Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii, USA i krajów skandynawskich odznaczają się najwyższą kulturą osobistą. Nie narzekają, że ryba jest za mała, albo źle doprawiona. Okazują mi szacunek i ja odwdzięczam się tym samym. Najwięcej problemów jest z Hiszpanami, bo nigdy nie można im dogodzić. Poza tym, traktują człowieka z góry. Niestety i tak najgorsi są goście z Polski – kończy ze smutkiem Tomek, pracownik jednej z restauracji na gdańskiej starówce.

Goście z innych państw często zachowują się inaczej za dnia, a inaczej w nocy. Bardzo dobrze widać to w pubach na Starym Mieście.

– Przez zeszłe wakacje pracowałem jako barman, w pubie w centrum. Często w sezonie przychodzili do nas Anglicy, Irlandczycy, Szwedzi i Norwegowie. Mieszkam w Gdańsku od dziecka i jeszcze nie zdarzyło mi się zobaczyć mieszkańca któregoś z tych krajów robiącego burdy na ulicach Gdańska w ciągu dnia. Ale jak poczują tzw. „nightlife” to zaczyna się jakaś masakra! Latające pokale były na porządku dziennym, zdarzało się że trzeba było posprzątać po kimś wymioty. Najgorszą rzeczą jaką pamiętam, był Angol, który wyszedł na papierosa przed lokal, nawet nie zszedł ze schodków na ulicę i po prostu odlał się na ścianę pubu. Według mnie turyści z Wielkiej Brytanii zachowują się w naszych pubach jak zwierzęta – opowiada Kuba, student Politechniki Gdańskiej.

Czasem również turyści spoza Europy odwiedzają Trójmiasto. Czym ktoś mieszka dalej, to mamy o nim lepsze zdanie?

– Interesuję się kulturą Dalekiego Wschodu. Zawsze, kiedy spotykam w Gdańsku azjatyckich turystów, staram się do nich jakoś zagadać, czegoś się o nich dowiedzieć. Zawsze jestem w szoku, jak skrupulatnie przygotowani do zwiedzania są turyści z Japonii czy Korei, oraz ile oni wiedzą o naszym kraju! Chyba wydaje im się, że Polacy żyją w kulcie Chopina i jego twórczości. Zdarzyło mi się, że było mi wstyd, bo młoda para z Korei wiedziała więcej o historii Gdańska niż ja. Pytali mnie o Dwór Artusa, a ja musiałam odesłać ich do stron w internecie. Takie historie motywują do pracy nad sobą – mówi Paulina, studentka kulturoznawstwa.

Jak mówią, „co kraj, to obyczaj”. Niektórych obcokrajowców darzymy większą sympatią niż innych. Nie powinniśmy jednak zapominać, że po wakacjach turystom oprócz zdjęć zostają jeszcze wspomnienia, które często współtworzymy. To właśnie my, jako mieszkańcy Gdańska jesteśmy jego wizytówką i powinniśmy dbać o to, co o nas myślą obcokrajowcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.