Łazienkowe złe zwyczaje

23 Kwi

W akademiku, tak jak w każdym innym miejscu publicznym, po prostu trzeba umieć się zachować, aby nie uprzykrzać życia sobie ani innym, zwłaszcza innym. Po kursie dobrych manier w kuchni, zgodnie z naturalną koleją rzeczy, przyszedł czas na łazienkę. Co wolno, a czego nie wolno robić w studenckiej łazience?

Broń twierdzy, zwłaszcza rano

Jedną z najbardziej irytujących praktyk jest okupowanie łazienki. Im więcej osób jest przypisanych do jednej łazienki, tym bardziej jest to irytujące.  Mój współlokator zawsze załatwia się, gdy akurat szykuję się do wyjścia. Spóźniłem się przez to na wiele wykładów – wspomina Paweł, student kulturoznawstwa.

Jak temu zaradzić? Metodę najlepiej dobrać odpowiednią do naszego charakteru. Jeśli czujemy się duchowo spokrewnieni z Mahatmą Gandhim i nie lubimy konfliktów, możemy próbować załatwić sprawę po dobroci.  Moja koleżanka bywa wyrozumiała w tych sprawach. Zwykle wystarczy jej powiedzieć, że mam ważną rozmowę o pracę lub jestem spóźniona i się streszcza. No fakt, że to nie zawsze prawda, ale co poradzę, przecież nie będę stała pół dnia pod łazienką? – pyta retorycznie Karolina z filologii polskiej. Jeśli z kolei mamy charakter nieco bardziej wybuchowy, powinniśmy przemyśleć metodę nieco bardziej drastyczną. Jak mi kolega zajmuje kibel przez godzinę, to rzucam butami w drzwi i grożę, że włamię się na jego fejsa, zawsze działa – opowiada z dumą Konrad, student informatyki.

To ja, space invader

Jednym z problemów łazienek w akademiku jest to, że korzysta z nich wiele osób. Minimalistom do szczęścia wystarczy ręcznik, szczotka do zębów i ewentualnie jakaś gąbka. Są jednak tacy, którzy potrzebują specjalistycznego sprzętu do pielęgnacji ciała. A co jeśli spotka się kilka osób o podobnych potrzebach w jednej łazience? Wybucha wojna.

– Moja współlokatorka zawaliła całą łazienkę swoimi gratami, przez co nie mam gdzie trzymać swoich. Wszędzie tylko ona i jej szampony, odżywki, balsamy i milion inny rupieci, a jak jej próbuję zasugerować, że być może powinna część odżywek przenieść gdzie indziej, to mówi, że potrzebuje wszystkiego i wyjeżdża mi z prawami obywatelskimi – oburza się Ania, studentka zarządzania.

Dodatkową, nieco krępującą sprawą, jest zwyczaj wielu mężczyzn do zostawiania w łazienkach swojej bielizny. – Drogi współlokatorze, twoje majtki, wcale nie są fajne. Nie muszę ich oglądać, dziękuję – apeluje Robert, student kulturoznawstwa. Nie róbmy łazienkowej wystawy także z ubrań, ręczników, butów i wielu innych rzeczy, a już w szczególności nie róbmy tego kosztem rzeczy innych ludzi.  Znałem kiedyś kolesia, który zdejmował moje ubrania z grzejnika, zrzucał je na podłogę, która nie zawsze była czysta, po czym wieszał swoje rzeczy – wspomina z kolei Damian, student architektury.

fot. M. Burns/flickr.com
fot. M. Burns / flickr.com

Dobry zwyczaj, nie pożyczaj

Część z nas wyznaje zasadę, że wszystko, co znajduje się łazience, należy do wszystkich, czyli do nikogo. Nic bardziej mylnego. – Tyle kasy mają na tym Erasmusie, a zawsze podkradają mi papier i płyn do naczyń. Najwyższy czas by zaczęli kupować swój! – skarży się Piotr, student ekonomii dzielący łazienkę w akademiku ze studentami z wymiany.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla ludzi notorycznie podkradających sąsiadom ich rzeczy, chociaż jest to kuszące, zwłaszcza wówczas, gdy pod prysznicem nagle nam czegoś zabraknie. Jeśli już koniecznie musimy skorzystać z rzeczy współlokatora, to chociaż odkupmy mu daną rzecz lub postawmy piwo. To z pewnością poprawi nasz wizerunek.

Ręczniku wróć!

– Po prostu nienawidzę wspólnych korytarzowych łazienek. Ktoś, kto je wymyślił, powinien smażyć się w piekle razem z ludźmi, którzy uważają, że zabieranie kąpiącej się dziewczynie ręcznika jest zabawne – opowiada Dagmara, absolwentka budownictwa. Podbieranie ręcznika bywa szalenie popularną zabawą w akademikach z wspólnymi łazienkami, wielu nazywało to „przełamywaniem lodów” lub „sposobem na zapoznanie się”. Nie da się jednak ukryć, że była to zabawa, po pierwsze, krępująca, a po drugie, pozwalała na poznanie jedynie sposobu w jaki dana osoba wyraża swoje negatywne emocje, co nie służy nawiązaniu bliższej relacji.

Niechciane opery mydlane

Mury akademików są niemym świadkiem wielu relacji międzyludzkich, także tych o charakterze intymnym. – Jeden z moich poprzednich współlokatorów miał irytujący zwyczaj zapraszania dziewczyn do łazienki na wspólną kąpiel. Pomijając już kwestię pewnego zażenowania, nie czułem się komfortowo, zwłaszcza w sytuacji gdy akurat musiałem skorzystać z toalety – wspomina Marek, student logistyki. Przyłączam się do dramatycznego apelu Marka, wyrażajmy swoje głębokie uczucia gdzie indziej – wspólna łazienka nie jest na to właściwym miejscem.

Sprzątniemy to razem, czyli ty sam

– Ze sprzątaniem w akademikach to już tak jest, że nikt nie chce żyć w brudzie, ale jak przychodzi do robienia porzadków, to nikt nie chce tego robić – opowiada Adrian, student filologii angielskiej.

To smutna rzeczywistość akademików, tutejsze umywalki i brodziki ewidentnie mają zęby, którymi straszą każdego, kto chciałby zadbać o ich czystość – chyba tylko tak można wyjaśnić, dlaczego łazienki w akademiku są zawsze brudne lub, w najlepszym przypadku, niedomyte. Pamiętajmy jednak, że brodziki nie gryzą odważnych, dlatego porzućmy strach i wyszorujmy raz na jakiś czas wannę dla świętego spokoju. No chyba, że nie straszna nam kontrola w akademiku.

Nie wszystkim znane podstawy

Ostatnią i najbardziej żenującą kwestię, jaką chciałbym w niniejszym poradniki poruszyć jest problem zapominania o spuszczaniu wody w toalecie. – W tych akademikach, gdzie łazienki są w pokojach, ludzie się pilnują. Ale jeśli łazienki są na korytarzach, to zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie zostawiać po sobie niespodzianki. Co gorsza, w mniemaniu tych osób, to takie śmieszne i zabawne – skarży się Andrzej, student filologii polskiej.

Gatunek tego typu żartownisiów powoli wymiera, jednak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał dokonać podobnego wyczynu, radzę: porzućcie ten plan. Są ciekawsze sposoby spędzania wolnego czasu i pokazania, że jesteście zabawni.

Temat dobrych i złych zwyczajów to długa, szeroka, niekończąca się wręcz rzeka. Jeśli nie chcemy trafić na czarną listę najbardziej obciachowych typów w okolicy, nie róbmy tego, co nam samym niemiłe – także we wspólnej łazience.

źródło fot. tytułowej B.Weight / flickr.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.