Smoki Północy na wodzie – rozmowa z Agnieszką Rećko

19 Wrz

Wyścigi smoczych łodzi. Dla wielu osób to absolutnie anonimowa w naszym kraju dyscyplina sportu. W Chinach pływa się na nich od tysiącleci. Kolebką tej dyscypliny w Polsce jest Gdańsk, gdzie w 1997 roku na Motławie odbyły się pierwsze zawody międzynarodowe. I popłynęli. 

Z kolei dopiero od dwóch lat działa gdański klub PG Smoki Północy, założony przez Agnieszkę Rećko – zawodniczkę i przede wszystkim pasjonatkę smoczych łodzi. Specjalnie dla naszego portalu zgodziła się opowiedzieć o specyfice tej dyscypliny i perspektywach na rozwój.

Przemek Deka: – Wyścigi smoczych łodzi to niezbyt popularna w naszym kraju dyscyplina sportu. Na czym ona dokładnie polega i ilu zawodników znajduje się w osadzie?
Agnieszka Rećko: – Niestety to prawda. W Polsce smocze łodzie, mimo już dziesięcioletniego istnienia, są jeszcze mało popularne, chociaż można powiedzieć, że z każdym dniem zyskują na popularności. Jednak w porównaniu do innych krajów jesteśmy jeszcze daleko z tyłu. Smocza łódź to dwunastometrowa łódka z dziesięcioma ławkami w środku. Na ławkach zasiadają zawodnicy – wioślarze – po dwie osoby na jednej ławce, czyli po dziesięć osób na stronę. W sumie dwudziestu wiosłujących, a do tego sternik i bębniarz. Bębniarz to najbardziej charakterystyczny element tego sportu. Siedzi on na dziobie i wybija rytm wiosłowania całej załodze, robiąc przy tym dużo hałasu. Innym charakterystycznym elementem są smocze ozdoby na łodziach – na dziobie umieszcza się głowę smoka, na rufie – jego ogon. Warto jednak wspomnieć, że wszystkie te dodatki (bęben i smok) są związane z tradycją i stosuje się je jedynie podczas zawodów. Podczas treningów na Motławie łódki można spotkać zwykle bez ozdobników, a jedyny hałas robi trener, który wydaje polecenia, krzyczy i zagrzewa załogę do ciężkiej pracy.

– Skąd wzięło się u pani zainteresowanie smoczymi łodziami?
– Moje pierwsze spotkanie ze smoczą łódką było w 2005 roku. Wtedy oczywiście tylko w ramach rekreacji i rozrywki. O możliwości treningu dowiedziałam się z liceum, gdyż moja szkoła brała udział w międzyszkolnych wyścigach smoczych łodzi i szukała nowych zawodników. W 2006 roku zapisałam się do Polskiego Klubu Przygody i tam zaczęłam prawdziwe treningi. Na początku w osadzie junior, później jako seniorka. Po kilku latach treningów postanowiłam jednak zakończyć smoczą karierę, co ostatecznie zakończyło się powstaniem nowego klubu PG Smoki Północy, którego jestem założycielką. Jak widać ciężko jest uciec od własnej pasji nawet na chwilę.

– Jakie są pani największe osiągnięcia w tej dyscyplinie sportu?
– Największym osiągnięciem jest zdobycie złotego medalu na Mistrzostwach Polski w 2008 roku. Na ogólnopolskim podwórku do najbardziej satysfakcjonujących osiągnięć mogę dodać również trzecie miejsce na Długodystansowych Mistrzostwach Polski w 2012, które zdobyłam z moją nowopowstałą drużyną, co było ogromnym wyczynem. Cały nasz pierwszy sezon udało nam się zakończyć na trzecim miejscu w ogólnej klasyfikacji pucharowej. Na arenie międzynarodowej w zasadzie każda osada (czy narodowa czy klubowa), w której miałam okazję wystąpić, kończyła zmagania około piątego-szóstego miejsca. W tym roku udało mi się zdobyć moje pierwsze międzynarodowe medale na Klubowych Mistrzostwach Europy w Hamburgu, na których damską osadą wywalczyłyśmy drugie i trzecie miejsce. Po tylu latach doczekałam się więc pamiątkowego medalu z poważnych zawodów, który będę mogła pokazywać moim wnukom. Mój klub rozwija się jednak nadzwyczaj szybko, więc liczę na znacznie większe sukcesy niż te, które zebrałam dotychczas.

– Wspomniała pani o szybkim rozwoju klubu. Ile treningów w tygodniu jest potrzebnych, aby ciągle podnosić swoje umiejętności?
– W sezonie letnim, który już dobiega końca, w naszym klubie odbywa się sześć treningów w tygodniu. Nie wszystkie jednak są obowiązkowe – podstawowe treningi na wodzie odbywają się trzy razy w tygodniu – w poniedziałki, środy i piątki. We wtorki i czwartki mamy siłownię, na którą chodzą zwykle ci najbardziej zaangażowani zawodnicy. W soboty robimy trening w terenie – bieganie połączone z ćwiczeniami. W sezonie zimowym natomiast do obowiązkowych treningów należą trzy zajęcia na siłowni, na której intensywnie ćwiczymy swoją siłę, wytrzymałość, a także technikę wiosłowania. Do tego wspomniany już wcześniej sobotni trening w terenie. Natomiast raz w tygodniu mamy do dyspozycji basen.

– Klub Smoki Północy współpracuje z Politechniką Gdańską. Na czym polegają relacje z tą uczelnią?
– PG Smoki Północy to stowarzyszenie sportowe, które działa w ścisłej współpracy z Centrum Sportu Akademickiego Politechniki Gdańskiej. Obecnie klub zrzesza około 75 zawodników – nie tylko studentów Politechniki, ale również jej absolwentów, a nawet absolwentów innych uczelni. W naszej ekipie średnia wieku to około 25 lat, jednak mamy też zawodników zarówno osiemnasto-, jak i pięćdziesięcioletnich. Z kolei w planach jest stworzenie osady juniorskiej.

– Co jest szczególnie istotne w osiąganiu dobrych rezultatów w wyścigach smoczych łodzi?
– Do osiągania dobrych rezultatów najważniejsze są dwa elementy: dobry trener i zaangażowana drużyna. My na szczęście mamy jedno i drugie, stąd pewnie taki szybki rozwój naszej osady. Jedna załoga na łodzi to aż 20 osób – aby uzyskali efekty muszą ciężko wspólnie trenować, zgrywać się w każdym wykonanym ruchu, a dodatkowo być zintegrowaną grupą dobrych znajomych. Oczywiście przygotowanie fizyczne również ma ogromne znaczenie – siła, wytrzymałość i odpowiednia masa ciała są bardzo istotne. Głównym elementem, który różni wszystkie ekipy i często decyduje o zwycięstwie jest jednak technika wiosłowania, o której decyduje trener.

– Jak podchodzi pani do uprawiania tej dyscypliny? Bardzo profesjonalnie i na serio, czy na zasadzie ciekawej przygody?
– Od samego początku dość mocno zaangażowałam się w treningi. Sama nie wiem, czy przez to, że tak bardzo mi się to spodobało, czy po prostu przez mój charakter – lubię być dobra w tym, co robię. Dodatkowo bardzo lubię wysiłek fizyczny, który dostarczany często i regularnie bardzo uzależnia. Zawsze byłam w drużynie w tej grupie osób, które były zaangażowane i ciężko pracowały na wynik. Wielokrotnie byłam reprezentantką Polski, co może świadczyć o tym, że traktuję to profesjonalnie. Nie wykluczałabym jednak faktu, że traktując coś na poważnie, nie można mieć z tego dużo radości. Smocze łodzie są moją największą życiową przygodą i jestem pewna, że gdyby nie dawały mi radości, nic by z tego nie było. Jest to sport amatorski, pasja, nikt mi za to nie płaci, więc nie miałoby sensu zmuszanie się do treningów. Wydaje mi się, że zaangażowanie samo przyszło, gdy poczułam, że to po prostu jest to.

– Uczestnictwo w Narodowych Mistrzostwach Świata w Szeged na Węgrzech musiało być sporym przeżyciem.
– Muszę przyznać, że byłam zachwycona. Organizatorzy spisali się na szóstkę z plusem. Zawody przeprowadzone były bardzo profesjonalnie, tor regatowy i cała infrastruktura również nie wzbudzały żadnych zastrzeżeń. Poza tym były to Mistrzostwa Świata, zjechało się mnóstwo drużyn spoza Europy, a to z nimi zwykle mam okazję konkurować. Szczególnie dużym przeżyciem jest zawsze poznanie zawodników z Chin, Filipin czy Kanady, którzy zdecydowanie przodują w tym sporcie. Dodatkowe wrażenie zrobiła na mnie pogoda, która była wyjątkowo wymagająca. W takim upale nie miałam jeszcze okazji wiosłować.

– Jak w kilku słowach można zachęcić do uprawiania tego sportu?
– Sport ten jest o tyle wyjątkowy, że można zacząć go uprawiać w każdym wieku, niezależnie od wykształcenia i posiadanych obowiązków. Treningi odbywają się wieczorami, aby każdy mógł w nich uczestniczyć. Jest to przede wszystkim interesujący sposób na spędzanie wolnego czasu. Można poznać wspaniałych ludzi, porządnie się zmęczyć, brać udział w sportowej rywalizacji. Sport, niezależnie od tego czy amatorski czy profesjonalny, kształtuje charakter. Smocze Łodzie dodatkowo uczą współpracy, a przede wszystkim dają szansę każdemu – doświadczonym sportowcom i osobom, które ze sportem nie miały wcześniej do czynienia.

One Reply to “Smoki Północy na wodzie – rozmowa z Agnieszką Rećko”

  1. Pięknie opowiedziałas o pasji sportowej, nie tylko Twojej . Przyjemnie sie to czyta i przezywa….. Pzdr serdecznie .. adam bronisz kS Spójnia Warszawa…- sekcja smocze łodzie- sternik…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.