STOP polotowi i finezji w tym smutnym mieście (WIDEO)

27 Lip

W sezonie do naszego miasta zjeżdżają rzesze różnej maści artystów. Można ich spotkać przy głównych deptakach, gdzie oferują swoje „usługi” w sposób otwarty, nienachalny i ogólnie rzecz biorąc grzeczny. Nie wyłudzają (jak beje z artykułu Burego pt.: „Miłego pobytu”), nie podkładają się pod nogi. Na pierwszy rzut oka nie robią niczego złego, ale władze trójmiejskich miast myślą zupełnie inaczej. A wiadomo, że władza ma rację i myśleć inaczej niż władza nie wypada!

Idąc jednym z głównych polskich deptaków północnej Polski, spotykamy talenty, jakich na co dzień nie widujemy. Malarze, karykaturzyści, Japończyk piszący polskie imiona w swoim języku. Wielu z nich będziecie mieli okazję zobaczyć w materiale wideo „Alternetywne zarabianie w sezonie letnim”. Schodząc deptakiem, napotkamy baloniarza, który wyczarowuje pieski, kotki i żyrafy w swoich arcysprawnych dłoniach. Ponadto turyści mogą też zatrzymać się i posłuchać poezji śpiewanej albo rubasznych utworów wykonywanych przez kwintet złożony z dwóch akordeonów, saksofonu, skrzypiec i trąbki. Najczęściej swój talent prezentują studenci szkół muzycznych, którzy postanowili nie wyjeżdżać do Anglii na zmywak. Wielu grając na tak zwanym stricie, oswaja się z publicznością, sprawdzają też, czy ich muzyka podoba się przypadkowym ludziom. W ten sposób wielu z nich nabiera odwagi, pewności siebie oraz przy okazji zarabia trochę grosza. Przede wszystkim jednak umilają czas, nadają kolorytu ruchliwym, tłocznym miejscom. Dzięki prezentowanej tak sztuce przepełnione ulice nie napawają irytacją, tylko dodają uśmiechu. Pozwalają na chwilę zatrzymania się, naładowania baterii estetyki i poprawę nastroju. Kto chętny, kto wrażliwy, komu się podoba, może wrzucić złocisza, dwójkę, piątkę lub nawet banknot. A banknoty, choć rzadziej, zdarzają się w przeróżnych nominałach. O czymś to chyba świadczy, prawda?!

Drodzy czytelnicy, czy przeszkadza wam, że ktoś wygrywa rzewne kawałki, szarpiąc struny gitary na ulicy? Mnie bynajmniej, wręcz podoba mi się taka forma ekspresji. Jednak w całym morzu piękna (bo przecież zadaniem sztuki jest upiększanie krajobrazu) władze niektórych polskich miast odnajdują bezprawie, samowolkę (moje ulubione ostatnio słowo) oraz nielegalne źródło dochodów. W związku z tym posyłają mundurowych, żeby ukrócić przestępstwo zabawiania turystów.

Funkcjonariusze policji i straży miejskiej naprzemiennie wyłapują z ulicy kuglarzy i muzyków. Zasada ich działania jest prosta: „Zabawiasz, powstrzymamy cię albo przynajmniej upomnimy, żebyś przy następnej kontroli mógł dostać mandat!”. Nie winię za to mundurowych. Winna jest władza zawracająca dupsko policji i służbom, które aż się palą, by łapać prawdziwych przestępców. Niestety funkcjonariusze nie mogą ścigać dywersantów, bo mają pełne ręce roboty z raportowaniem, spisywaniem i sprawdzaniem danych jakichś przypadkowych grajków. Karzą maluczkich, by ci zasilali budżet, a zwykle to uczciwi ludzie, którzy wystawiony mandat zapłacą – prawdopodobnie pieniędzmi, które my wszyscy w dobrej wierze wrzucamy do „kapelusza”.

Każde miasto ma swój cennik i swoje wymogi dotyczące grania na stricie. Nie ma szans, żeby dać komuś za coś friko. Długie macki władzy nie pozwolą, by ktokolwiek zarobiłby chociaż parę złotych bez jej udziału. Władza ma to do siebie, że nie lubi się dzielić. Student, bezrobotny, artysta czy grający na rurze hydraulik – nikomu nie ujdzie na sucho. Ratują ich tylko szybkie nogi i sokoli wzrok, bo jak już zobaczą mundurowego, to majdan pod pachę i w nogi. Niech tylko przed ucieczką nie zapomną szybko wsypać paru klepaków do kieszeni, bo jak artyści sami przyznają, na ulicy nie można zarobić zbyt wiele, a w tym roku zyski są jedynie symboliczne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.