Piwko w plenerze? 100 złotych

30 Kwi

Polska to kraj swoistych paradoksów. O powszechnym zakazie spożywania napojów alkoholowych w miejscach publicznych wiedzą wszyscy. Zabrania się nam wielu przyjemności w sposób bezpośredni. Przecież bardzo lubimy złocisty napój, ponadto jesteśmy Słowianami, więc kontakt z naturą jest dla nas wyjątkowo ważny. Dlaczego w Polsce nie możemy spotkać się na tzw. „jedno piwko” na plaży?

Nareszcie wiosna! W powietrzu czuć powiew świeżego, rześkiego powietrza. Aura sprzyja spotkaniom poza domem, pozwala na spędzanie wieczorów pod chmurką, na co czekają wszyscy miłośnicy „małego piwka”. Złoty piasek na plaży, park, polana jak mało co przyciągają piwoszy. Na samą myśl chce się zasiąść i usłyszeć charakterystyczny ‘pstryk’ puszki lub ‘csssyk’ spod kapsla. Nie jesteśmy w tym odosobnieni. Piwo lubią też Niemcy, Czesi czy Belgowie. Też spożywają je w miejscach publicznych nie rzadziej niż my, ale zachodnich Europejczyków nikt za to nie karze. Jak to jest, że my robimy coś złego, a oni tym samym nie?!

13 czerwca 2001 roku znowelizowana została ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Jest to pielęgnowany wciąż relikt Polski Ludowej. O ile PRL jest już historią, o tyle przepis z 1982 roku nadal obowiązuje. Może to świadczyć m.in. o tym, że postrzegamy samych siebie jako naród mający kłopoty z alkoholem. Jesteśmy zmuszeni do odmawiania sobie tej towarzyskiej przyjemności, ponieważ przechodzień widzący otwarte piwo może się zgorszyć. Uważamy, by nie demoralizować dzieci i młodzieży, które całe popołudnia przed monitorami ciężko pracują nad własnym rozwojem.

Przepis o zakazie spożywania alkoholu w miejscach publicznych traktuje napoje niskoprocentowe w ten sam sposób co wódkę i tanie wino. Być może ciekawszym rozwiązaniem byłoby traktowanie piwa jak kawy albo yerby mate? Może zakaz powinien dotyczyć wyłącznie mocnych alkoholi? Surowe prawo ma zapewne uspokoić obawy części społeczeństwa przed młodzieżowymi rozróbami w miejscach publicznych. W związku z tym zaostrzmy przepisy regulujące spożywanie napojów wyskokowych przez osoby niepełnoletnie!

Odwróciwszy problem, ustawa ta powstała w oparciu o badanie i rozpoznawanie patologii alkoholowych. Innymi słowy regulujemy to, czego się boimy. Przeciętny Kowalski zostanie ukarany z równą surowością, co alkoholik Nowak, kiedy zostaną zatrzymani w podobnej sytuacji. Ba, prawdopodobnie Nowak nie zapłaci, bo całą kasę przepuszcza w ‘kanał’. Kara wynosi od 50 do 500 zł – kwotę zawsze określa ‘pan władza’, który najchętniej wręcza ‘stówki’.

Oczywiście to czy coś jest złe, czy dobre, określa system. Nasz najwyraźniej próbuje upychać wszystkich w dusznych przestrzeniach mieszkań, klubów i pubów, zabraniając kontaktu ze świeżym powietrzem. A przecież zamknięte przestrzenie wywołują lęk, złość i frustrację. Takie rozwiązanie może być źródłem przemocy rodzinnej oraz awantur na imprezach…

Głos młodego pokolenia wzywa rządzących do zrozumienia jeszcze jednego, jakże ważnego aspektu życia towarzyskiego. Piwo przyczynia się do integracji, spotkań, długich rozmów. Wielu dwudziestokilkulatków nie stać na mitingi i towarzyskie wypady do klubów i pubów, gdzie średnia cena półlitrowego piwa to 8 złotych. Dajcie wreszcie szansę, by bez strachu i podniesionej adrenaliny móc spędzić miło dzień na złocistym piasku trójmiejskiej plaży. A jeśli jej nie dacie, to Policja będzie musiała zacząć biegać za młodzieżą, bo ta na mandaty kasy też nie ma!

One Reply to “Piwko w plenerze? 100 złotych”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.