Czy Polska jest kobietą?

29 Sie

Zadano mi pytanie, czy Polska jest kobietą? Na pozór zastanawianie się nad płcią kraju wydaje się trochę dziwne. Gdybyśmy jednak nieco się nad tym pochylili, możemy dojść do wniosku, że… tak – Polska jest jak kobieta.

Kobieta, która od zarania przyciągała wzrok cesarzy Ottonów na Zachodzie, a na Wschodzie ruskich carów. Nie raz przecież była obiektem sporów, przepychanek i walk. Bywało, że swym na północ wyciągniętym piekielnym ( Hel(l) ) pazurem powodowała drżenie serca dalekich południowych władców Tureckich i bliskich – Austriackich. Szwedzi też próbowali ją uwieść, podtapiali nawet, ale sukces był pozorny.

Przez wieki wszystkim wydawało się, że Polskę, jako słabą płeć, można było zagarnąć, rozebrać i zgwałcić w sposób typowy dla minionych epok – grubiański i brutalny. Kobiety jednak poddają się o wiele rzadziej niż faceci. Dlatego Polska wciąż jest na mapie świata. W zwiazku z tym zwróćcie uwagę na jej kolejną, absolutnie kobiecą cechę – Polska ma ładny kształt. Kobiety lubią mieć piękną linię, prawda? Linie Polonii (nazwijmy tak nasz kraj na potrzeby tego artykułu) są naturalne, przebiegają przez najpiękniejsze obszary Środkowej Europy. Na Zachodzie nasza piękność ociera pupą o rozporek Niemiec, na wschodzie prezentuje okazały biust Rosjanom, Litwinom i Białorusinom, a Szwedzi spoglądają na jej piękne, falowane, świeże jak morska bryza włosy. Zastanawia mnie tylko co widzą Słowacy, gdy Polonia stoi w rozkroku – jedną nogą w Czechach, a drugą na Ukrainie? Niech Słowacja nie próbuje odebrać nam Tatr, bo to tak, jakby próbowała zdjąc Polonii majtki. Być może spadnie wtedy na Bratysławę złoty deszcz.

Kobieta jest pozornie słaba, łatwa do zniewolenia, tym bardziej, gdy jest tak urodziwa jak kraj nad Wisłą. Ale kobieta ma przecież charakter, by nie rzec charakterrrek!

Ach ta Polonia, odkąd nazwano ją zieloną wyspą na morzu kryzysu, wydaje jej się, że włożyła nową, zwiewną sukienkę z nieprzemakalnego materiału, po której wszystko spływa. Polska potrafi być krnąbrna, wyrafinowana i pewna siebie. Polska lubi być ekstrawagancka! Pląsa na nogach rządu Kaczora Donalda po salonach Moskwy, Paryża, Berlina i Waszyngtonu, jak modelka. Czasami się potknie, czasem nie zna jakiegoś słowa po angielsku, czasami się z niej śmieją, jednak nikt nie odważy się odmówić Polsce wdzięku. Stoi w tłumie między gigantami, najwięksi mają na nią chrapkę, toteż brzydule są o nią zazdrosne. Posępna Brytania pudruje nos przed lustrem w Londynie i zazdrości Polonii pięknego, długiego warkocza ocierającego się o amerykańskie ramie. Polska nie maluje twarzy, bo nie ma się czego wstydzić, nie musi też udawać przyzwoitej, kiedy zagaduje ją rozpustna i zepsuta Francja.

Skąd wzięła się miłość Warszawy (tak brzmi jej drugie imię) do Waszyngtonu? Zastanawiająca sprawa, zwłaszcza, że nieopodal ma charyzmatyczny włoski Rzym, potężny i bogaty Berlin oraz bezpieczny i wierny Sztokholm? Inne europejskie kobiety mają swoich europejskich partnerów – Praga, Kopenhaga, Moskwa (która coraz intensywniej romansuje z Pekinem). Warszawa Niemca, jak Wanda, nie chciała. Szalony i niewierny Włoch ma kawałek pizzy między zębami, a Madryt jakiś taki niski, o ciemnej karnacji i coraz biedniejszy. Waszyngton na tle europejskich „facetów” to niezła partia. Bogaty, nowoczesny, odważny i trochę bezczelny – taki kowboj na pędzącym koniu. Nie boi się nikogo i jest w stanie dosięgnąć Kosmosu. Martwi mnie jednak to, że Waszyngton traktuje wierną i oddaną Polonię powierzchownie, jak nałożnicę, którą tylko posuwa. Nie podoba mi się to (i nie jestem wyjątkiem), że nasza matka romansuje z tym zadłużonym świrem, ale nie da się nic zrobić, bo Polska jest ślepo zakochana. Szkoda, ubolewam nad tym.

Jest jeszcze jedna rzecz, która wskazuje, że wzięliśmy się z łona kobiety. Polska Warszawa Europejska (tak brzmi jej pełne imię) lubi się bawić, tańczyć i wirować jak Jagna z Chłopów. Tak samo jak bohaterka Reymontowskiej powieści jest trochę szalona, ale z natury dobra. Litościwa i empatyczna, która nie zostawi podupadającej Ukrainy samej sobie. Włożyła nawet pomarańczowy szalik, by ratować wschodnią sąsiadkę. Jak poszło – każdy wie!

Ach, wzdycham i przechodzą mnie dreszcze, gdy pomyślę o Polonii. O pięknej, urodziwej i lekko pijanej kobiecie, która uwodzi wzrokiem, porusza zgrabnymi udami i wysyła dłonią buziaki. Żal mi jej trochę, że dla każdego próbuje być w porządku, co często nie wychodzi jej na dobre. Mam nadzieję, że kiedyś przejrzy na oczy, choć nadzieja jest matką głupich. Pociesza jednak fakt, że każda matka kocha swoje dzieci! Poza tym „imię” Polska kończy się na „-a”, a to kolejny, ostatni dowód, że Polonia jest kobietą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.