Zajrzyj do lodówki z drugiego końca świata

26 Kwi

Jak wygląda lodówka polskich badaczy na Spitsbergenie? Co znajduje się w chłodziarkach w Gwatemali, Japonii i Armenii? Sprawdź na blogu gimnazjalistów z Lęborka.

Zajrzeli już do ponad stu lodówek i wciąż poszukują kolejnych. W ich kolekcji znajdują się zdjęcia chłodziarek z całego świata. Dla trzydziestu uczniów z Gimnazjum nr 1 w Lęborku żadne lodówki nie mają już tajemnic.

Teraz chcemy zdobyć zdjęcie lodówki z NASA. Spróbuję skontaktować się z nimi przez konsulat i przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych – mówi z zapałem Mikołaj Kotyło, gimnazjalista i rzecznik prasowy projektu. Większość uczniów na wieść o telefonie do MSZ zareagowałaby paniką, ale dla tej grupy nie ma nic niemożliwego.

Fotografujesz, myślisz, zmieniasz
Zaczęło się od pomysłu pani Anny Rzepy, nauczycielki chemii w lęborskim gimnazjum. Projekt miał być ciekawym sposobem na promowanie zdrowego stylu życia. Założenie jest proste: fotografując swoją lodówkę, zastanawiasz się, w jaki sposób się odżywiasz.

Ludzie robiąc zdjęcie, patrzą, co mają w swojej lodówce, bo przecież kto wyśle zdjęcie ze spleśniałym ogórkiem czy pomidorem? – tłumaczy Mikołaj.

Każdy, kto przysyła fotografię, wypełnia też ankietę o produktach, zaczynając od tych najbardziej nietypowych, a kończąc na tych, które mają największą ilość konserwantów. – Odpowiadając na te pytania, ludzie wreszcie zaczynają czytać etykiety – mówi pani Barbara Cieślak, jedna z koordynatorek.

Larwy z Chin i stary sweter
Co powinno się znajdować w idealnej, „zdrowej” lodówce? Gimnazjaliści zgodnie odpowiadają: mało konserwantów. Zdarza się jednak, że lodówki są pełne nie tylko niezdrowego „E”, ale także rajstop, lakierów do paznokci, a nawet portfeli. Pani Barbara w swojej lodówce trzyma sfilcowany sweter, bo jak twierdzi – zimno go rozciąga; z kolei w chłodziarce Rafała z Chorzowa można znaleźć buta. Nietypowe przysmaki chowa w swojej lodówce także Beata Pawlikowska. Znajdziemy tam pieczone mrówki z dżungli Amazońskiej, larwy z Chin, nasiona baobabu i kilkadziesiąt rolek slajdów.

Wahadłowiec czy łódź podwodna
Pomysłów na to, jakie lodówki mają pojawić się na blogu, nie brakuje. Gimnazjalistom już udało się wstawić zdjęcie z okrętu podwodnego. Teraz szukają lodówki z wahadłowca. Mikołaj chciałby, żeby na ich blogu pojawiła się jeszcze chłodziarka z Londynu. Marcin wolałby zobaczyć lodówkę z Indii i Japonii. Marzenie Patrycji już się spełniło – na stronie jest lodówka z Nowego Jorku.

Pozdrowienia z Antarktydy
Żeby zdobyć pierwsze zdjęcia, odszukiwali w notesach telefony i emaile do znajomych w Polsce i za granicą. Dziś ich przyjaciółmi są znani podróżnicy: Władysław Grodecki, Beata Pawlikowska i Marek Kamiński, którzy nie tylko pozwolili zajrzeć do swoich lodówek, ale także przysyłają fotografie chłodziarek napotkanych podczas wypraw. Ich partnerami zostali również fotoreporterka z „New York Times” – Stephanie de Rouge – oraz naukowcy z polskiej stacji badawczej na Antarktydzie.

– Kiedy wysłaliśmy im kartkę na Święta, odpisali, że dzięki temu ktoś po raz pierwszy od miesiąca zapukał do ich drzwi. To był właśnie listonosz – opowiada Adrian Stawicki, administrator bloga projektu.

Krok po kroku
W projekcie to uczniowie pełnią najważniejsze role. Są rzecznikami prasowymi, fotografami, administratorami bloga i świetnie prowadzonego facebooka. To oni kontaktują się z obcokrajowcami i zdobywają zdjęcia. – W „lodówce” każdą rzecz robimy sami. To nie jest tak, że bierzemy Wikipedię i kopiujemy artykuł – podkreśla Adrian. Co było najtrudniejsze w projekcie? Na początku – wszystko. Teraz, jak sami mówią, radzą sobie dobrze. – Dzięki temu projektowi mamy co robić. Wszyscy mówią, że jesteśmy tylko dziećmi, ale my jesteśmy AŻ dziećmi i, jak widać, naprawdę dużo możemy – podsumowuje Patrycja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.