Stopem przez Polskę

10 Wrz

Środek transportu, tak chętnie używany przez pokolenie żyjące na przełomie PRL’u wolnej Polski, obecnie traci na znaczeniu i kultura jego używania zanika. Na niewielu już poboczach można dostrzec ludzi wyciągających z nadzieją ręce w stronę nadjeżdżających samochodów.

Popularne niegdyś „łapanie na stopa” umiera – z czyjej jednak winy? Tych, co łapać chcą stopa, czy tych, którzy posiadając możliwość, nie zatrzymują się na drogach? To niczyja wina ale żal wielki, bo przecież podróż tym sposobem jest wspaniałą rozrywką i przygodą!

Dlaczego przestaliśmy jeździć? Ludzie się boją, to przecież oczywiste – zarówno autostopowicze jak i kierowcy nasłuchali się przez te kilkanaście lat, o morderstwach, gwałtach, kradzieżach czy innych przestępstwach.

Nie chcę mówić, że to miejskie legendy, takie rzeczy się zdarzały i zdarzają nadal – choć nie tak często jak chcieliby o tym mówić panikarze. Trzeba dbać o swoje bezpieczeństwo, nie znaczy to jednak, że powinniśmy się wyrzec całkowicie jazdy na stopa. Wystarczy przestrzegać co ważniejszych zasad, by cieszyć się bezpieczeństwem w trakcie podróży. Najlepszym przykładem są uczestnicy mistrzostw autostopowych, zarówno tych polskich, jak i tych, które swoim zasięgiem obejmują całą Europę! Mimo, że przemierzają ogromne odległości, nie zdarzyły się kradzieże, mordy i gwałty.

Teraz trochę o bezpieczeństwie teraz przynudzimy: po pierwsze, nie powinno się jeździć samemu! I choć wielu się teraz oburzy i pojawić się mogą dziesiątki i setki przykładów, jak ktoś samotnie całą Polskę przejechał i krzywdy nie doznał! I bardzo dobrze, że nic mu się nie stało, niemniej jednak odradzam takie podróże. Zwłaszcza zaś kobietom, na które może czyhać na drodze więcej niebezpieczeństw.

Jeździć więc najlepiej dwójkami (w więcej osób ciężej, bo samochody mają przecież ograniczoną ilość miejsc), bezpieczniej to zawsze no i przyjemniej. Czasami przecież na stopa trzeba trochę poczekać. Dobrze też informować kogoś, gdzie się znajdujemy – ot rodzinę, czy znajomych – zdawkowe stwierdzenie mówiące, z jakiego miasta wyjechaliśmy i do jakiego zmierzamy może uratować życie, a w dobie tanich smsów nie jest to już taki problem!

Już te dwie rzeczy, informacje i podróżowanie z towarzystwem uchronić nas powinno od problemów. Na drogach powiatowych lepiej też nie łapać samochodów w nocy – mało tam policji i wielu mieszkańców wsi potrafi jechać pod wpływem alkoholu. Zadbajmy więc, by w ramach przygody nie wylądować na pobliskim drzewie – zresztą, „zginęli bo kierowca był pijany” jest częstym, ale marnym epitafium.

Tyle dla autostopowiczów. A kierowcy? Cóż, sprawa trudniejsza ale przecież nie każdy na drodze to szalony morderca – warto brać pary, są mniej niebezpieczne. Pomaga też jeśli widzimy mundur harcerza czy choćby wielkie plecaki. No, nie oszukujmy się proszę państwa, jeśli ktoś planuje napad, nie zrobi tego z trzydziestokilowym plecakiem. Tak samo zresztą gitara czy namiot na plecach – też nie są narzędziami bandytów. Zatrzymujmy się na przystankach autobusowych czy na skrajach miast, tam, gdzie ludzi jest więcej, zachowajmy zaś ostrożność w lesie, gdzie łatwo można się skryć. Dla bardzo ostrożnych przyda się gaz pieprzowy (nie używać w trakcie jazdy)!

Kilka zasad i można ruszać w drogę. Mamy wrzesień, jeszcze nawet nie jego połowę, a blisko Trójmiasta jest tyle miejsc które warto zwiedzić! Bory Tucholskie, kamienne kręgi Gotów w Węsiorach, skansen we Wdzydzach Kiszewskich a może Mierzeję Wiślaną, Hel? Nie trzeba wiele pieniędzy, bo przecież można wziąć namiot.

Zróbcie użytek z ostatnich naprawdę ciepłych dni w tym roku!

3 Replies to “Stopem przez Polskę

  1. Stopa łapię tylko kiedy nie mam innego wyjścia tz ok 10 razy do roku bo do miejsca mojego wypoczynku nie dojeżdża PKS. Zawsze stosuje się do tych zasad a i gaz w kieszeni dodaje pewności:)

  2. Temat potraktowany bardzo skrótowo. Zasad jazdy autostopem jest więcej, niektóre nawet są zapisane w przepisach prawnych (np. zakaz „łapania stopa” pod wpływem alkoholu lub na autostradach). Obraz samego zjawiska również mało dogłębny. Z tekstu można wnioskować, że jest to sposób podróżowania stosowany od trzech dekad, podczas gdy początki autostopu w Polsce to lata pięćdziesiąte. Był on szalenie popularną formą podróżowania, promowaną i regulowaną przez organy władzy. Występował w ofertach biur podróży a chętni do wojaży otrzymywali oficjalne Książeczki Autostopowicza.
    Namawiam autora do tego, aby po skończonym procesie twórczym przeczytał choć raz swój tekst i poprawił literówki, błędy stylistyczne i interpunkcyjne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.