Niewykolejona kultura

5 Maj

Pociągi PKP się spóźniają, są brudne, zbyt wolne i nie działa w nich ogrzewanie. Takich artykułów o stanie polskich kolei można przeczytać mnóstwo. Ja wyłamuję się z konwencji powszechnego narzekania i mówię – PKP to wysoka kultura.

Odkryję przed Wami prawdę – nie wszystko w PKP jest stracone! Znalazłam cenny skarb – naszych konduktorów.

Dotarło to do mnie dopiero w czasie mojego ostatniego powrotu do domu koleją. Zaprawiona w podróżach pociągiem w pośpiechu wskakuję do wagonu i od razu zajmuję miejsce siedzące. Jednakże nie wszystkim wsiadającym udaje się to zrobić i po chwili korytarz robi się pełny. Bez problemu znalazłabym osiem miejsc siedzących, ale według wciąż obowiązujących przepisów jeden przedział musi być przeznaczony dla MSWiA, o czym informuje mnie obdrapana kartka na drzwiach przedziału. Ustawa nie jest chyba pierwszej świeżości, bo czy ktoś z nas potrafi wymienić polityka jeżdżącego Tanimi Liniami Kolejowymi? Zrezygnowana spisuję ten przedział na straty – i tak nie otworzą. Nagle konduktor odblokowuje zarezerwowane pomieszczenie i zaprasza do niego kobiety stojące na korytarzu. Wybiera się nawet do drugiego wagonu, aby zawołać pozostałe panie. Z wdzięczności jestem gotowa rzucić mu się na szyję. To się nazywa niewykolejony szacunek dla płci pięknej.

Innym razem, podróżując na drugi koniec Polski, z przerażeniem obserwuję, jak mój pociąg nabiera coraz większego opóźnienia. Zdążę na przesiadkę, czy nie zdążę? Dopadam konduktora i zadaję mu to prawie szekspirowskie pytanie. Jak się okazuje, wystarczy jeden telefon, żeby mój kolejny środek transportu grzecznie czekał na mnie w Warszawie. Można? Można.

W skamieniałym PKP coś ruszyło. I choć to wciąż nie superszybki pociąg, na który czekam od dziecka, to i tak mi się to podoba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.