„Ludzie nie zawsze są ludźmi” – wywiad z Łukaszem Jakóbiakiem

21 Lis

W niedzielę (17.11) Łukasz Jakóbiak przeprowadził jeden z wykładów motywacyjnych, tym razem z w jednym z sopockich hoteli. Korzystając z okazji, przeprowadziliśmy rozmowę, w której dowiadujemy się m.in. co cieszy Łukasza, jaki ma stosunek do miłości i skąd według niego bierze się ludzka podłość.

Czy są pytania zadawane przez dziennikarzy, które cię denerwują?

Są takie pytania. Jak się zaczęło, czy mieszkam w tej kawalerce i jak zapraszam gości do swojego programu. Ale właściwie jedno z tych pytań najbardziej mnie irytuje, czyli jak to wszystko się zaczęło. Historia o tym, że nie chcieli mnie przyjąć do telewizji i sam sobie zrobiłem program była przeze mnie opowiadana, nie przesadzam, około 150 razy.

Przed chwilą użyłam słowa dziennikarz. Czy ukończenie studiów kierunkowych pozwala nam nazwać kogoś dziennikarzem? Czy ktoś, kto prowadzi bloga może już się określać tym mianem?

Trudne pytanie. Generalnie dotyczą mnie te dwie rzeczy, czyli ukończyłem dziennikarstwo, „piszę bloga” – właściwie nie pisze, a przeprowadzam wywiady, więc coś w tym na pewno jest. Dziennikarz według mnie to osoba, która rzetelnie przekazuje wiedzę, bez swoich poglądów, co w dzisiejszych czasach wiemy, że nie do końca jest możliwe. Będąc w show-biznesie trzeba być bardzo ostrożnym, ze względu na współpracę z różnymi ludźmi. Podam przykład: poznałem kogoś i bardzo polubiłem, a potem gość w moim programie krytykuje tę osobę. Niezręcznie mi jest to wyemitować. Mam taki zwyczaj, że pytam osobę, której to dotyczy, czy nie ma z tym problemu albo wycinam po prostu, jeżeli uważam, że nie ma to jakiejś treści merytorycznej.

Czyli lojalność?

Staram się, jak najbardziej. Generalnie staram się nie krzywdzić swoich gości, to też jest dla mnie bardzo ważne. Mam zwyczaj dawania materiałów do autoryzacji, bo mam świadomość tego, że u mnie więcej się mówi niż w innych wywiadach, bo sprzyja temu atmosfera.

Motywujesz innych ludzi, ale co tobie dają te spotkania?

Uważam to za swoją drogę. Wiem, to jest straszne, że mnie bardziej interesuje motywacja niż program. Tak się stało. Nie umniejszam wagi programu w moim życiu, bo to dzięki niemu tak naprawdę zacząłem motywować ludzi. Ja daję ludziom energię, a oni mi ją oddają w podwójnej mocy. Widzę realne uśmiechy. To daje mi satysfakcję. Mało tego, podjąłem decyzję, że chcę się tym zajmować w całym swoim życiu. Wylatuję z kraju, żeby się szkolić jeszcze bardziej i poznawać największych motywatorów na świecie. Miałem już okazję poznać m.in. Roberta Kiyosaki.

A co ciebie motywowało bądź motywuje nadal?

Zmotywowało mnie życie. I porażki. I marzenia. Chciałem, żeby moje życie wyglądało lepiej. Zastanawiałem się jak to zrobić, analizowałem każdy ruch. Kiedy było źle, zapamiętywałem w jaki sposób się wychodziło z tego dołka, jak to zrobiłem i że jest to możliwe.

Jesteś bardzo zapracowanym człowiekiem. Masz w ogóle czas na lenistwo?

Nie mam telewizora, nie mam stałego łącza. Nie tracę czasu na takie rzeczy. Nie ma tego lenistwa, chyba, że jestem na wakacjach. Ale mam też tak, że przed wyjazdem rozdysponowuję zajęcia, które mają być wykonane, żeby rzeczywiście przez parę chwil nic nie robić. Ale nie często mi się to udaje.

Które ze spotkań w twoim programie najbardziej zapadło ci w pamięć? Które najwięcej ci dało?

Dostałem ostatnio maila, którego sobie bardzo cenię. Ktoś napisał: zapoznałam się z Twoim programem niedawno, obejrzałam wszystkie odcinki po kolei i czuję się, jak po przeczytaniu dobrej książki. To był dla mnie jeden z największych komplementów, jaki dostałem. Rzeczywiście te wywiady wnoszą bardzo dużo do życia. Oczywiście nie każdy. Czasami z premedytacją doprowadzam do tego, że program jest bardziej śmieszny niż mądry, bo tego też potrzebujemy. Ale bardzo cenię sobie rozmowę z Hanną Bakułą, Krystyną Mazurówną, Andrzejem Grabowskim, Karolem Strasburgerem. Naprawdę tych rozmów było bardzo dużo i ciężko jest wymienić tę jedyną.

Jakiś czas temu na twoim profilu na Facebooku pojawiło się zdjęcie z takim zdaniem: chciałbym, aby ludzie byli ludźmi. Co to oznacza?

To jest zdjęcie dla akcji fotograficznej mojej przyjaciółki. Wzbudziło w wielu różne emocje. Miałem okres, w którym natknąłem się na ludzi, którzy nie do końca dobrze mi życzyli, jasno to komunikowali oraz działali. Podczas sesji zdjęciowej zostałem poproszony o wymyślenie zdania, które będzie adekwatne do mojej sytuacji. Ludzie nie zawsze są ludźmi, zachowują się czasem podle i chcą krzywdy drugiego człowieka. Jest to dla mnie niezrozumiałe.

Jeżeli człowiek sam nie jest w stanie polepszyć swojego życia, a komuś innemu jest lepiej, to chce go sprowadzić na ziemię. Chce, żeby został przy nim na tym niskim poziomie zamiast samemu gonić swoje marzenia, a co za tym idzie, wyższy pułap życia.

A co najbardziej cieszy Łukasza Jakóbiaka?

Zachód słońca z kieliszkiem szampana, ze świetną muzyką w tle i gołymi stopami na piasku. Może to być Café del Mar na Ibizie. Miesiąc temu miałem okazję taki widok zobaczyć. Uwielbiam otwarte przestrzenie, dlatego lubię być na plaży. To mi daje dużą radość.

Czy jest coś, czego o tobie nie wiemy, a powinniśmy. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy, jeżeli chodzi o twoje dalsze projekty?

Bardzo mocno pracuję nad wykładami międzynarodowymi. Przygotowuję się do uruchomienia nowego kanału na YouTube w związku z wykładami. Wylatuję niebawem z Polski i przez najbliższe pół roku będę tu rzadko. Będę się szkolił za granicą. Telewizję na razie sobie odpuściłem z pełną świadomością. Poza tym pomagam zabłysnąć marce kosmetyków Liley. Nota bene jedna z dziewcząt współtworzących tę markę jest z Trójmiasta.

Powiedziałeś, że wylatujesz z kraju. Co w takim razie z programem 20m2 Łukasza? Zawieszasz swoją działalność?

Nie, nie zawieszam. Mam nagranych sporo odcinków do przodu. Będę nadzorował wszystko z zagranicy.

Mógłbyś na koniec powiedzieć kilka silnych, motywujących słów do osób, które nie miały okazji wziąć udziału w twoim wykładzie?

Chciałbym, aby ludzie spojrzeli wokół siebie. Na to, w co są ubrani, gdzie się znajdują, po czym chodzą i zastanowili się skąd się to wzięło. Czy tego wszystkiego nie stworzył człowiek? Ten budynek został stworzony przez człowieka takiego jak my. W czym jest lepszy, że on to zrobił? Ludzie boją się zrobić pierwszy krok. Piotr Najsztub mówi, że bać się powinniśmy wtedy, gdy ktoś chce nas zabić. Jeżeli nie grozi nam krzywda, to nie powinniśmy się bać, powinniśmy mierzyć wysoko. Każdego dnia odnosimy jakieś sukcesy, tylko ich nie widzimy. Wyznaczajmy sobie większe cele, wtedy będziemy widzieć większe sukcesy. A jeżeli będziemy odnosić większe sukcesy, to wówczas każdy mniejszy krok, który będzie poniżej tego wszystkiego będzie dużo łatwiejszy do zrealizowania. Starajmy się robić rzeczy ciężkie, będzie nam łatwiej w życiu.

Łukasz na swoim wykładzie nie przekazuje mądrości książkowych. Pokazuje na podstawie swoich doświadczeń, sukcesów, ale również porażek, że wytrwałość i konsekwentne dążenie do realizacji marzeń się opłaca. Powtarza, że to od nas zależy jak będzie wyglądało nasze życie, a porażka to jeden z elementów sukcesów. Poza tym jest w tym wszystkim bardzo naturalny, zabawny i zdystansowany. Ale i tak znajdą się hejterzy, którzy nigdy go nie poznali, a stwierdzą, że jest inaczej. Smutne uroki show-biznesu.

2 Replies to “„Ludzie nie zawsze są ludźmi” – wywiad z Łukaszem Jakóbiakiem

  1. Pingback: Hoop Likes Festival Gdańsk 2015 (KONKURS) - my3miasto.pl

  2. Pingback: StartUp Mixer z Łukaszem Jakóbiakiem | my3miasto.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.