Cuda i dziwy na gdańskich uczelniach

13 Lut

Z pewnością marzyliście kiedyś o tym, by uczył was ktoś taki, jak profesor Dumbledore, czy Louanne Johnson z filmu Młodzi gniewni. Nic nie stoi na przeszkodzie! Wystarczy odwiedzić skromne progi gdańskich uczelni.

Pamiętacie książkę O psie, który jeździł koleją? Otóż, powinna powstać część druga zatytułowana O psie, który chodził na wykłady. Ten czworonogi, włochaty osobnik jest bardzo chętnie zabierany na zajęcia przez swojego właściciela, doktora Grzegorza Kapuścińskiego z Uniwersytetu Gdańskiego.

– W istocie, czasami wpadam do pracy, a nawet na zajęcia z psem. Jest to nieduży czarno-biały kundelek. Prawdę mówiąc, wolę się z tym nie afiszować, bo psy nie mają wstępu na teren UG. Można na co dzień gościa z psem omijać wzrokiem, ale jak coś jest oficjalnie napisane, to nie sposób tego zignorować. Co do Pieska, bo takie nosi imię, to stosuję zasadę, że jeżeli coś jest dziwne, ale działa, to nie jest dziwne. Piesek prowadził już kiedyś ze mną zajęcia w liceum, na zielonej szkole. Okazało się, że zachowuje się bardzo spokojnie, więc nie przyprowadzałem go w ciemno. W szkolnictwie wyższym także mnie nie zawiódł, jest bardzo przyjazny, zwykle robi rundkę po sali, wita się ze wszystkimi, odbiera należne hołdy, po czym zwija się gdzieś w kłębek i śpi – mówi wykładowca.

Studenci dziennikarstwa i komunikacji społecznej, którzy mieli okazję poznania pupila jednogłośnie twierdzą, że nie ma w tym nic niewłaściwego. Wręcz przeciwnie, pies jest lubiany, niegroźny, wprowadza miłą atmosferę. Nie tylko fakt przychodzenia ze zwierzakiem jest niekonwencjonalny. Doktor Kapuściński słynie ze swojego oryginalnego stylu, często nosi płaszcz i kowbojski kapelusz. Sam zresztą przyznaje, że ludzie z otoczenia dziwnie na niego zerkają, gdy pojawia się w takiej stylizacji. Przez swój nietypowy wizerunek niewątpliwie przyczynia się do tego, że Uniwersytet Gdański wyróżnia się na tle innych uczelni.

– Jeżeli mowa o nietypowym ubiorze, to u nas z jest facet, który chodzi po wydziale w klapkach – mówi z uśmiechem Kasia z polonistyki.

Warto także wspomnieć o specjaliście od rewolucji seksualnej, który na swe seminaria zwykł przyjeżdżać na hulajnodze. Doktor Paweł Kozielski, bo o nim mowa, dał się zapamiętać jako osoba otwarta, młodzieżowa, z poczuciem humoru. Nietuzinkowa osobowość i w tym przypadku jest przychylnie oceniania przez żaków.

– Ma dobry kontakt ze studentami, bo potrafi z nimi rozmawiać. Umie też ciekawie prowadzić zajęcia, a przez to, że do prawie każdego tematu dorzuca jakąś anegdotę, każdy coś z tych zajęć wyniesie. Ponadto ma dużą wiedzę na temat muzyki metalowej i punkowej, mógłby długo o niej opowiadać. Widać, że kultura jest jego pasją, żywo się nią interesuje – wspomina Ula, studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej.

Również na Akademii Sztuk Pięknych możemy spotkać tych, którzy zerwali z kanonem „wykładowcy-sztywniaka”, bo gdzie indziej szukać pozytywnie zakręconych, jak nie w środowisku artystów? Idealnym przykładem jest chociażby profesor Jacek Staniszewski, autor licznych wystaw, grafik, pomysłodawca i założyciel Antygalerii Visual Voice, czyli nowego miejsca dla sztuki krytycznej. Zdaniem studentów, to nie tylko zwyczajny nauczyciel akademicki. Znają go też jako członka zespołu muzycznego, a przede wszystkim, jak sami go opisują, fajnego i wyluzowanego gościa.

Gdybyście spytali młodych ludzi, jakie jest ich pierwsze skojarzenie dotyczące szkoły bądź uniwersytetu, pewnie odpowiadaliby na przemian nuda oraz wkuwanie. Sama idea szkolnictwa wiąże się przecież z tym, by nas, dzikusów wypuszczonych z buszu, „przerobić” na ludzi mądrych, oczytanych, elokwentnych. Dlatego też konotacja pan profesor, to ktoś śmiertelnie poważny jest dla większości oczywista. Niekiedy jednak, zarówno zachowanie, jak i ubiór wykładowcy znacznie odbiegają od akademickich norm, przypominając nam o tym, że osoba wpisująca nam zaliczenie do indeksu jest przede wszystkim człowiekiem i może pozwolić sobie na odrobinę luzu.

One Reply to “Cuda i dziwy na gdańskich uczelniach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.