Bunkier spadł z klifu (wideo)

13 Lis

45-tonowy schron 11 Baterii Artylerii Stałej wylądował w wodach Zatoki Gdańskiej u podnóża gdyńskiego klifu.Przygotowywana długo przez specjalistów od niewybuchów i starych militariów, firmę „Explosive”, przebiegła z komplikacjami. Okazało się, że siłowniki hydrauliczne, wykorzystane do zepchnięcia bunkra, są zbyt krótkie. Dopiero po godzinie zmagań udało się zsunąć obiekt z klifu.

Z HISTORII REDŁOWSKIEJ BATERII

Baterie Artylerii Stałej (BAS), tworzyły zorganizowany system obrony artyleryjskiej polskiego wybrzeża. Do drugiej połowy lat 50 zbudowano ich 11, skupionych w rejonach bazowania floty Marynarki Wojennej. Większość skupiono w rejonie Gdyni (7 baterii). Wszystkie baterie były doskonale wyposażone, ważne obiekty dla ich funkcjonowania ukryto w schronach żelbetowych, rozproszonych w terenie. Zapewniało to małą wrażliwość na ogień przeciwnika i długie przetrwanie na polu walki.

Bateria Artylerii Stałej nr 11 w Redłowie była pierwszą ze zbudowanych, a pierwsze „ostre” strzelanie do celu morskiego odbyło się w 1948 roku.

W kolejnych latach dobudowywano kolejne obiekty niezbędne do funkcjonowania baterii: elektrownię, schron obsługi, dwa magazyny amunicji oraz wzmocnione punkty obserwacyjne w Gdyni-Orłowie i na Oksywiu. To właśnie schron z Orłowa, tzw. obiekt obserwacji dwubocznej nr 119, został zepchnięty z klifowego brzegu do morza. Warto dodać, że pod koniec lat 80 stanowisko ogniowe nr 2 (pod armatę kal. 130 mm) samorzutnie osunęło się z aktywnego klifu wysokiego.

Należy też wspomnieć o rozbudowie polowych fortyfikacji przeciwdesantowych. Decyzję o ich lokalizacji podjął sam marszałek Rokossowski w 1951 roku. W rejonie 11 BAS zbudowano tzw. kompanijny rejon umocniony składający się z 23 żelbetowych stanowisk ogniowych Zbudowano także 10 schronów drewniano-ziemnych, a wszystkie obiekty połączono linią transzei o łącznej długości ponad 3 km, wzmocnionych prefabrykatami żelbetowymi.

Od początku istnienia bateria wchodziła w skład 31 Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej. W 1950 r. dywizjon rozformowano, tworząc samodzielne Baterie Artylerii Stałej. W 1955, ponownie utworzono dywizjony, a 11 BAS weszła w skład 32 DAN, którego sztab mieścił się właśnie w Redłowie. Również tu mieściła się Szkoła Podoficerska Artylerii Nadbrzeżnej, później przeniesiona do Darłowa.

Wobec zmian koncepcji obrony wybrzeża, determinowanych postępem technicznym – rozwój artylerii rakietowej stopniowo ograniczał rolę artylerii lufowej. Ostatecznie w 1974 r. 11 Bateria Artylerii Stałej została rozformowana. Obiekty fortyfikacyjne przestały pełnić swoje funkcje i pozostały w terenie jako relikty lat zimnej wojny.

Warto pamiętać, że współtwórcą powojennego systemu artyleryjskiej obrony polskiego wybrzeża i dowódcą zlokalizowanego w Redłowie Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej, był komandor Zbigniew Przybyszewski. Ten absolwent Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej w Toruniu z promocji 1930 r., w kampanii wrześniowej 1939 r. dowodził baterią cyplową na Helu. Do historii przeszły skuteczne pojedynki helskich artylerzystów z pancernikami „Schleswig Holstein” i „Schlesien” oraz niszczycielami Kriegsmarine. Za bohaterską postawę, komandor Przybyszewski uhonorowany został krzyżem Virtuti Militari.

Po wojnie, Zbigniew Przybyszewski ponownie podjął służbę w Marynarce Wojennej. W 1946 r. mianowany został dowódcą właśnie 31 Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej w Redłowie. Kierował budową stanowisk artyleryjskich. Pierwszym, wysoko ocenionym strzelaniom z baterii redłowskiej w 1948 r., przyglądał się osobiście marszałek Żymierski. Po zlikwidowaniu 31 Dywizjonu, komandor Przybyszewski został szefem Służby Artyleryjskiej w Dowództwie Marynarki Wojennej.

W 1950 r. komandor Zbigniew Przybyszewski padł ofiarą komunistycznych represji. Aresztowany przez Informację Wojskową pod fikcyjnym zarzutem udziału w spisku antypaństwowym, skazany został w sfingowanym procesie na karę śmierci i w 1952 r. stracony. W grudniu minie 50 rocznica tego, jednego z wielu, mordów sądowych na polskich oficerach. Miejsce pochówku komandora Przybyszewskiego pozostaje nieznane.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.