Noc kolejek przed muzeami czyli Noc Muzeów (FOTO, WIDEO)

18 Maj

Noc kolejek przed muzeami. Tak można by podsumować w jednym zdaniu Europejską Noc Muzeów 2015 roku w Gdańsku. To chyba jedyne takie wydarzenie kulturalne, podczas którego bramy obiektów są szturmowane przez tłumy. To z jednej strony dobry prognostyk, bo pokazuje, że jednak ludzie wciąż wykazują zainteresowanie kulturą muzy Mneme. Drugą stroną medalu są wspomniane kolejki, w których trzeba „wystać swoje”.

Wiedziony doświadczeniem z poprzednich edycji imprezy odpuściłem wizytę w Europejskim Centrum Solidarności, Centrum Hewelianum, Muzeum Bursztynu, Muzeum Strefa Historyczna Wolnego Miasta Gdańska, czy też Muzeum II Wojny Światowej, spodziewając się, że tam ruszy największy szturm chętnych do zwiedzenia, co oznaczałoby stanie w kilkudziesięciominutowych kolejkach.

Ustalona marszruta przewidywała kameralną, na uboczu Piwnicę Romańską, spotkanie z szturmawcami Imperium i innymi postaciami kultowych Gwiezdnych Wojen na Sołdku oraz zwiedzenie Muzeum Zegarów Wieżowych. Okazało się to idealnym rozwiązaniem, bo czasy oczekiwania w tych punktach oscylowały wokół kwadransa, czyli akurat tyle by nie zacząć się irytować czasem oczekiwania.

Wrażenia niezwykle pozytywne. Opiekunowie/organizatorzy pokazów w danych lokalizacjach przygotowali się, by uatrakcyjnić wizytę żądnych wrażeń gości. Przed wejściem do Piwnicy wyświetlano ciekawą animację z historią okolicy i wykopalisk, a w drzwiach witali gości ucharakteryzowani na kościotrupy przewodnicy, nawiązując do słynnej ściany kości, prezentowanej w podziemiu.

Na drugim biegunie – futurystycznym – okazało się spotkanie w surowych, industrialnych przestrzeniach Sołdka, m.in. żołnierzy Imperium, członków Gwardii Imperialnej, Tuskenów, Jawów i samego Lorda Vadera. Fajnym pomysłem był maping na mostku statku, gdzie na kolejkowiczów spoglądali Lord Vader i gen. Tarkin.

Zegary wieżowe dosłownie zwiedziłem z marszu, w ostatniej turze. Powiedzieć, że pełno tam tykania, stukania, wirowania, mechanicznego klekotu, byłoby wielką ujmą. Precyzyjne mechanizmy, pięknie wykonane i z pietyzmem doprowadzone jeśli nie do ponownego użytku, to przynajmniej do wspaniałej ekspozycji. Klimatu dodawało niesamowite podświetlenie poszczególnych zegarów. Dodatkowe wrażenie sprawiają zachowane po pamiętnym pożarze deski podłogi i pogięte stalowe drzwi w wieży z carillonem kościoła św. Katarzyny.

Spacerując od obiektu do obiektu udało się jeszcze zajrzeć do gmachu głównego Muzeum Archeologicznego i Kamienicy Gotyk. To pierwsze, z racji swojej wielkości, mogło pomieścić dużą ilość zwiedzających. A ciekawych wystaw tam nie brakuje, np. kościanych dowodów schorzeń i chorób naszych praprzodków, kształtowania się osadnictwa w Gdańsku i okolicach, czy nieco egzotycznie – rezultatów wykopalisk w Afryce. Z dodatkowych atrakcji można było pograć w dawne planszówki i spróbować podpłomyków.

Trochę na minus atrakcje w Kamienicy Gotyk. A w sumie to jedna – animacja o rzekomym romansie Mikołaja Kopernika z Anną Schilling, kawałki odkrytej skrzyni podróżnej tej ostatniej i kilka reprintów dzieł kanonika w gablotce.

Podsumowując, wydarzenie bardzo udane. Zdecydowanie Europejska Noc Muzeów jest potrzebna. Przyznając się wstydliwie, rzadko chadzam do gdańskich muzeów. Podejrzewam po ilości kolejkowiczów, nie jestem sam. Niech więc taka impreza będzie impulsem do chociażby jednokrotnego w roku zajrzenia w muzealne mury. Może ktoś się przekona, że warto odwiedzać przybytki Mneme częściej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.