Dlaczego Bóg nie może być dresiarzem? – Wywiad z Piotrem Senderem

28 Sie

Ojciec mniej pił, więcej bił i nie potrafił okazywać uczuć. Czasami mam wrażenie, że to wszystko przez niego. Wolę myśleć, że zapyziały Mirek spotkał Dankę i żyło się im źle, niż że picie połączyło ich jak obrączki. Nie wyobrażam sobie, że w dzień ślubu rzucili niedbałe: „w trzeźwości i nietrzeźwości”, po czym zadowoleni ze swojego towarzystwa poszli w weselne tango.” – pisze Piotr Sender w książce „Bóg nosi dres” (Wydawnictwo Replika). Jego książka cieszy się dużą popularnością i szacunkiem krytyków.

Sylwia Waszewska: Przeciwstawiasz się zarówno stereotypowemu wyobrażeniu Boga, jak i dresiarza. W jakim celu to robisz?

Piotr Sender: W żadnym, bo ja wcale tego nie robię. To się zrobiło samo. Ja napisałem książkę, pokierowała mną historia, a nie jakieś wydumane przesłanie, czy przeciwstawianie się stereotypom. To czytelnicy odkrywają to „coś” w mojej powieści, jakieś ukryte myśli i słowa, o których ja nie mam wcale pojęcia. Tutaj zgadzam się w stu procentach z Eco: „Autor powinien umrzeć po napisaniu powieści, by nie stawać na drodze, którą ma przed sobą tekst”. Jeśli mnie pytasz „po co?” i „dlaczego?” albo „co sobie myślałem”, to ja nie żyję.

Czy myślisz, że Twoja książka osiągnęła rozgłos, dlatego, że kojarzy się ją z powieścią Doroty Masłowskiej?

A kim ona jest? Myślę, że Małgorzata Kalicińska nie osiągnęła takiego rozgłosu, bo miała taką poprzedniczkę jak Katarzyna Grochola, Stephen King nie osiągnął sukcesu, bo wcześniej czytano Poe’go – oni wszyscy raczej mimo niż dzięki; gdyby nie napisali porządnej książki, nie zostałaby zauważona przez czytelników. A nawet powiem więcej: książki te miałyby większy rozgłos, gdyby ich „poprzednicy” nie wydali wcale powieści. Byłyby pierwsze i najważniejsze. Tak samo byłoby z moją.

Co łączy Cię z Twoim kontrowersyjnym bohaterem? Dlaczego tak wielu osobom wydajecie się do siebie podobni?

To chyba przez rysy twarzy. Mój dziadek, zobaczywszy okładkę książki, stwierdził, że mogłem dać lepsze zdjęcie. A poważniej, to wiele czynników ma na to wpływ. Przede wszystkim pierwszoosobowa narracja, która automatycznie utożsamia pisarza-narratora z głównym bohaterem. W książce zawarłem swoje myśli i spostrzeżenia, więc budując sylwetkę dresiarza zapewne wszczepiłem w niego kawałek siebie. Jesteśmy w tym samym wieku, obaj studiujemy na Politechnice, właściwie nawet ten sam kierunek. Niektórzy moi znajomi mówią, że gdybym był dresiarzem, byłbym swoim bohaterem. Myślę, że mają dużo racji.

Czy wniknąłeś dokładnie w subkulturę, którą opisujesz?

Bardzo. Ze dwa razy miałem bliski kontakt z dresiarzami, nie spodobały im się moja fryzura, chcieli ją spalić. Oprócz tego spacery po gdańskich i olsztyńskich blokowiskach również czegoś mnie nauczyły. Czytałem dużo ich prozy, szczególnie graffiti na murach. A reszta to oczywiście ten stereotyp, który istnieje w świadomości ludzi, a którego można fajnie i bez wysiłku używać. Wystarczy, że napiszesz „idzie dresiarz”, a wszyscy już w głowie mają wizerunek napakowanego łysola w luźnych spodniach.

Jak oceniasz sytuację Kościoła w naszym kraju i religijność Polaków? Jaki jest Twój stosunek do tej instytucji?

Wcale mnie ta degrengolada nie interesuje. Tak samo jak polityka. Niech sobie ludzie wierzą w co chcą, ja tylko proszę, żeby przy tym nikogo nie ranić. Kościół w naszym kraju ma zbyt duży wpływ na kierowanie życiem świeckim, a przecież jego rolą jest dbanie o życie duchowe. Po za tym dla mnie bomba, że istnieje.

 W jednej z recenzji przeczytałam, że Twoja książka to „rozliczenie ze współczesnym światem”. Czy masz do niego aż tak negatywny stosunek?

Tutaj znowu pojawia się problem interpretacji i nadinterpretacji. W powieści przedstawiłem świat, jakim go postrzegam, ale równie często lekko go przerysowywałem. „Rozliczenie ze współczesnym światem” wcale nie musi oznaczać negatywnego stosunku Po prostu lubię ironię i smutek, bardziej niż humor. Jestem zbyt szczęśliwym człowiekiem (dzięki Bogu!), żeby jeszcze o tym szczęściu pisać. Jest jeszcze taka opcja, że ja o wesołych i pozytywnych sprawach pisać nie potrafię…

Jak Twoi najbliżsi zareagowali na tak mocną tematykę?

Mama do tej pory nie przeczytała książki, po tym, jak tata zacytował jej najostrzejsze fragmenty . Większość jednak przeczytała, byli w lekkim szoku, ale też rozpierała ich duma. Teraz strasznie mi kibicują i to się liczy.

Dla kogo przeznaczona jest Twoja książka?

Docelowo dla ludzi, ale jak zwierzęta naucza się czytać, to ja nie mam nic przeciwko. Koniec ironii. To książka dla czytelnika młodego duchem, a zarazem mądrego, który zrozumie ostrość języka jako stylizację, a nie chamstwo i brak erudycji pisarskiej.

 

Piotr Sender – ur. 1990 r w Olsztynie. Student elektroniki i telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej. Etatowy mieszkaniec Trójmiasta i Giedajt – małej, podolsztyńskiej wioski.. Założyciel czasopisma kulturalno-literackiego „Doza” Jego opowiadania były publikowane w periodykach internetowych Qfant i Esensja. Jest fanem fantastyki, jednak jego pierwsza książka ,,Bóg nosi dres” reprezentuje zupełnie inny gatunek.

zdjęcia za zgodą rozmówcy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.