Kosmiczny Com Truise w GTS (RELACJA)

5 Wrz

Com Truise po półtora roku po raz kolejny odwiedził Gdański Teatr Szekspirowski. Tym razem wystąpił ze swoją najnowszą i zarazem trzecią płytą „Persuasion System”.

Określany jest jako mistrz syntezatorów lub muzyczny kosmita – pochodzący z Ameryki Seth Haley dał kolejny pokaz muzyki elektronicznej w Gdańsku. Fani gatunku synthwave, którego inspiracją są lata 80., mogli spotkać swojego idola 3 września na scenie Teatru Szekspirowskiego.

Trzeba przyznać, że koncert okazał się dość kameralnym wystąpieniem. Brało w nim udział na oko niecałe sto osób. Wydarzenie rozpoczęło się o godzinie 20:00, występem Iana Thompsona, znanego jako Roundh0use. To on swoją elektroniczną muzyką miał rozgrzać publiczność.

Szkoda jednak, że informacji o tym, kto był supportem nie otrzymaliśmy w trakcie koncertu, ani nie znajdziemy ich na stronie Teatru Szekspirowskiego czy wydarzeniu na Facebooku. Osobiście muszę przyznać, że na początku występu DJ’a publiczność przywołała mi wspomnienia z dyskotek szkolnych. Niektórzy ludzie siedzieli lub stali przy ścianach jakby nie wiedzieli co robić, a reszta zbierała się w gronie swoich znajomych na środku pomieszczenia i rozmawiała. Jednak z biegiem czasu ludzie stawali się bardziej pewni siebie i zaczynali nieśmiało podrygiwać.

Główny koncert rozpoczął się równo o 21:04, kiedy to Com Truise wszedł na scenę. W trakcie występu mogliśmy usłyszeć muzykę z jego najnowszej płyty „Persuasion System”, ale także starsze utwory jak np. „VHS Sex”.

Dźwięki, światła oraz wizualizacje komponowały się ze sobą, a to, co publiczność widziała przypominało zazwyczaj graficzne kształty i kojarzyło się z grami lat 80. Muzyce wykonywanej przez artystę nie towarzyszą słowa. Odbiorca musi wsłuchać się w dźwięki pochodzące z syntezatorów i odnaleźć w nich przekaz. Właśnie to jest chyba najlepsze w tego typu koncertach – pozwalają na pobudzenie wyobraźni widowni. Można zastanawiać się, co autor miał na myśli lub samemu odpłynąć do innego świata i dać się porwać muzyce. Jako że każdy człowiek jest inny, to niektórzy w spokoju przyswajali otaczające ich dźwięki, a inni poruszali się w rytm muzyki lub po prostu tańczyli. Koncert trwał nieco ponad godzinę i mimo próśb fanów o jeszcze jeden utwór Seth nie wrócił na scenę.

Oceniając wystąpienie można stwierdzić, że ludzie raczej dobrze się bawili i mieli okazję wyłączyć się od codzienności. Trzeba jednak przyznać, że Com Truise mógł momentami wprowadzić zmiany w swoich utworach, które zaskoczyłby publiczność i pozwoliłyby odczuć jego obecność w trakcie koncertu. Zabrakło jakiegoś elementu, który sprawiłby, że ten wieczór zapadnie wyjątkowo w pamięć…

Autor: Marta Owsianik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.