V5F – powrót do korzeni

28 Lut

Co zrobić żeby zarobić? Sam pomysł to wiele, ale nic nie zastąpi dążenia do wyznaczonego celu. Łukasz Olechnowicz, człowiek orkiestra opowiedział nam o jednym ze swoich pomysłów, który wcielił w życie. Ten pomysł to obuwie pięciopalczaste.

Skąd wziął się pomysł na 5fingers?
Historia jest dość ciekawa i długa. Razem ze znajomymi chcieliśmy zorganizować w Trójmieście pierwszego TED’exa. Po namyśle stwierdziliśmy, że nie da się na tym zarobić, więc skupiliśmy się na czymś większym. Przekształciliśmy ideę TED’exa do pozycji dużej konferencji. Ostatecznie ten pomysł nie wypalił. Umówiliśmy się więc pewnego dnia na piwo, aby wspólnie omówić możliwe pomysły na biznes. Później jeden ze znajomych zobaczył gdzieś te buty, wziął ich zdjęcia i zaprezentował je na kolejnym spotkaniu. Tu padło stwierdzenie – wchodzimy w to.

Jak dalej to wyglądało? Kontaktowaliście się z producentem?
Nie zaopatrujemy się bezpośrednio u producenta. Jesteśmy dealerem i ściągamy towar od głównego dystrybutora na Polskę. Wszystko wyglądało tak, że zaczęliśmy analizować rynek, myśleć nad jego opłacalnością, stwierdzając, że rynek lokalny to dobre wyjście. Obecnie myślimy o rozwoju firmy poprzez otwarcie sklepu stacjonarnego wyłącznie z 5F.

Wracając do pierwszego pytania. Tak naprawdę decyzję o wejściu w ten interes musieliśmy podjąć w ciągu kilku dni z uwagi na specyfikę branży obuwniczej. Dlaczego? Dlatego, że towar zamawia się z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem.

Jak długo funkcjonujecie na rynku?
Weszliśmy na rynek w zasadzie niedługo po głównym dystrybutorze. Dystrybutor został wybrany przez producenta w konkursie. 5F są w Polsce około 1,5 roku. W USA marka znana jest od co najmniej 5 lat. Co dziwne, we Włoszech marka nie jest w ogóle znana, mimo, że stamtąd pochodzi.

Jaka jest tego przyczyna?
Producent skierował swoje działania głownie właśnie na Stany. W innych krajach działania marketingowe przerzucone są na ewentualnych dystrybutorów, bez wsparcia producenta. Na rynku włoskim nie ma dystrybutora, dlatego produkt jest nieznany.

Weźmy pod lupę cenę. Najniższa to 350zł. Trochę dużo.
Widełki cenowe wahają się między 350 a 700 zł za parę. Wszystko zależne jest od modelu, podeszwy, przeznaczenia.

Nie uważasz, że ceny są dość zaporowe?
Cena na pewno stanowi problem, ale spójrzmy na to inaczej. Osobiście wyróżniam dwie grupy klientów. Klient świadomy tego produktu, trendów na świecie, właściwości tego buta, a nie są one bez znaczenia, podejdzie do tego inaczej niż ten, który widzi tylko cenę. But pięciopalczasty pozwala nam wykonywać minimalistyczne ruchy. Oznacza to symulację chodzenia czy biegania boso. Chodząc boso, stąpamy bardziej na palcach niż na śródstopiu i pięcie, a co za tym idzie – przesuwamy środek ciężkości. Przesuwając środek ciężkości w ten sposób, odciążamy kręgosłup, kolana, biodra. 5F polecane są przez ortopedów, rehabilitantów. Klient świadomy kupi but właśnie z w/w zalet.

Drugi klient to człowiek młody. Tu górę bierze raczej moda, chęć posiadania czegoś innego niż wszyscy. To troszkę jak z iPHONE’em. Nie stać mnie, ale kupię. Tak właśnie dziś jest.

Aby każdy mógł kupić jednak 5F, uruchomiliśmy sprzedaż ratalną. Rozkładając kwotę 350zł na rok, inaczej odczuwa się koszt zakupu.

Bolivia-Robert-Brodey-Vibram-FiveFingers

5F to inwestycja własna. Nie ukrywam, że potrzebowaliśmy większej gotówki tak naprawdę tego samego dnia. Zdarzyła się więc mała pożyczka na sam start. Dziś już oddaliśmy co było do oddania i korzystamy tylko ze środków własnych.

Współpracujecie z kimś zza granicy?
Skupiamy się tylko na rynku lokalnym, czyli północnej Polsce. Tu jest jeszcze dużo do zrobienia. Jak wspomniałem, chcemy poszerzyć dystrybucję oraz uruchomić sklepy stacjonarne. Co do sklepów, to oczywiście zaczniemy od jednego, ale jeżeli to będzie dobra droga, by się rozwijać, nie wykluczamy otwarcia kolejnych.

Czy 5F to tylko buty, czy może jakieś akcesoria?
Na tą chwilę to tylko buty oraz skarpetki. Skarpety nie są obowiązkowe. But można nosić na gołą stopę. Dodam, że czyści się je piorąc w pralce.

Jak zamawiacie towar? Jak ten proces przebiega?
Sprawa dostaw jest z pozoru banalna. Po otrzymaniu kart towarów, które będą zawarte w kolejnym oknie zamówieniowym, wybieramy to co nas interesuje, wpłacamy zaliczkę i w teorii jest tak, że w ciągu sześciu miesięcy produkty są dostarczone. Sama dostawa jest standardowym procesem. Gorzej z planowaniem procesu. Dużo wcześniej musimy przewidzieć, co jest trudne, co będzie modne w kolejnym sezonie na świecie. Klient „uczący” się dopiero produktu tak naprawdę kupi jakikolwiek model odpowiadający jego potrzebom. Jednak świadomy klient będzie bardziej wymagający.

komodo

Nie stać nas na sprowadzenie wszystkich modeli do Polski. Musimy więc „strzelać” w te, które wydają nam się najbardziej odpowiednie, to jednak loteria. Wychodzi to jednak nieźle, jak dotąd. Dużo wskazówek czerpiemy z rynku USA, który jest 5 lat przed nami. To taki nasz fundament.

Zahaczyliśmy o sprawę reklamy. Osobiście nie widziałem nigdzie takiej. Jak działacie w tej sferze?
Prowadzimy szerokie działania SocialMedia. Głownie skupione na FB. Żyjemy z klientem w dużej interakcji. Oni wysyłają zdjęcia w 5F, my organizujemy dla nich konkursy. Marketing szeptany to dobre narzędzie. Innym aspektem jest pojawianie się na eventach sportowych. Marsze na orientacje, imprezy biegowe. Tam prezentujemy to obuwie.

Czemu warto kupić 5F?
Po pierwsze, odciążamy kolana, stawy i kręgosłup. Kolejną sprawą jest lekkość tego obuwia. Można je tak naprawdę wziąć wszędzie. To nie jest obuwie specjalistyczne, nigdy takie nie będzie. Spektrum zastosowania jednak jest tak wielkie, że czyni to obuwie bardzo uniwersalnym. Można w nim biegać, spacerować, pływać itd. Można się w nich nawet wspinać, ale nie są to buty stricte do wspinaczki. Na koniec może dość płytki powód – po prostu chęć wyróżnienia się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.