NIEUSTRASZONE – Warsztaty w Krainie Czarów

13 Mar

Alicja wędrując przez Krainę Czarów odkrywała nie tylko jaskrawe krajobrazy i przedziwne stworzenia. Inny świat ukazując jej nieznane dotąd reguły pozwalał bohaterce by poznawała samą siebie. Ciekawość tego, co po drugiej stronie lustra zaprowadziła ją w podróż w głąb siebie, wróciła odmieniona.

Dla współczesnej Alicji świat po drugiej stronie lustra, do którego młoda dziewczyna zagląda z zafascynowaniem to często świat wykreowany przez media, przemysł rozrywkowy, ważnych dorosłych, szkołę… Źródeł oddziaływań jest mnóstwo i choć wiele miejsca pozostaje do kreowania czegoś samemu według własnych potrzeb i pragnień, to jest to nie lada wyzwaniem. Umiejętne przefiltrowanie docierających przekazów i wybranie dla siebie tego co dobre wymaga głębokiego przekonania o własnej wartości, realizowania pomysłu na siebie i pełnej spokoju wewnętrznej świadomości, że szczęście jest czymś co każdy z nas może sobie sam podarować.
nieu1

Z taką myślą otworzono Krainę Czarów dla dziewcząt, które mają ochotę zajrzeć wewnątrz siebie. Miałyśmy okazję gościć w Domach Dziecka. Jak przeszłyśmy wszystkie przez tą próbę? Fantastycznie! – mówi Magdalena Łabędź, psycholog prowadzący zajęcia – Na uczestniczki warsztatów czekał szereg naprawdę trudnych zadań. Powoli zanurzałyśmy się w bajkowy klimat opowieści, ale nasza praca nie była sielanką. Stopniowo pojawiające się zagadnienia samooceny, akceptacji, wizerunku ciała, asertywności i szczęścia wymagały od uczestniczek coraz większej otwartości.

„CHCĘ” JEST ZAWSZE WE MNIE
Podobnie, jak bajkowa Alicja dziewczyny spotykały się podczas warsztatów z różnymi przykładami osób, których historie pokazywały, że „chcieć to móc”, a „chcę jest zawsze we mnie”. I praca z tym co w nas głęboko ukryte okazała się być bardzo owocna. Niejedna dorosła kobieta nie jest w stanie stanąć przed lustrem i dumnie powiedzieć sobie prosto w oczy, że jest piękna, wartościowa, że lubi siebie taką, jaka jest. Uczestniczki miały okazję stanąć przed taka próbą i przeszły przez nią rewelacyjnie. Większość pewnym głosem i z uśmiechem powiedziała swemu odbiciu w lustrze piękny komplement, część nieśmiało zerkając wypowiedziała być może pierwsze słowa pochwały pod własnym adresem. Krok milowy! Wzmocnione tym rytuałem dzielnie walczyłyśmy odpierając słowa krytyki, uczyłyśmy się mówić „stop” oraz nazywać swoje potrzeby. Konfrontowałyśmy się nie tylko z własnymi przekonaniami na swój temat, ale też z wizerunkiem piękna kreowanym przez media. Muzyczni idole z okładek kolorowych magazynów nie chcieli dać za wygraną. Wydawało się, że zbyt szczupłe talie, zbyt białe zęby, zbyt gładka cera i inne cechy „zbyt” bardziej przystają aktorkom, piosenkarkom i modelkom niż którejkolwiek z dziewcząt lub znanym im kobietom. Dopiero pokazanie procesu tworzenia zdjęć do reklam zdjęło dziewczynom klapki z oczu. Chyba żadna z nas nie zdawała sobie sprawy, że magiczną różdżką photoshop’a można kobietę aż tak przetransformować.

ZŁOŚĆ PIĘKNOŚCI NIE ZASZKODZI
Bardzo trudnym zadaniem dla każdej było zmierzenie się z tematem złości. Burza mózgów o tym co ze złością można zrobić pozostawiła zapewne w głowach uczestniczek mglisty pomysł na to, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, które je spotykają i jednocześnie dać sobie prawo do odczuwania tej gorzkiej emocji. Być może to, czego nauczyły się w Krainie Czarów zostanie kiedyś użyte w prawdziwym świecie. Być może, bo to niełatwe by zmieniać silne nawyki, które tkwią głęboko w nas i pozwalają działać w dobrze znany, przewidywalny sposób. Zmiany są szczególnie niełatwe tam, gdzie głosy dookoła wciskają nam kit, że złość jakkolwiek źle wpływa na urodę. Każda z nas to kiedyś słyszała… – stwierdza Magdalena Łabędź.
nieu2
PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE
Szczęście każdego leży gdzie indziej, więc nie można swojego szukać tam, gdzie akurat szpera ktoś inny. Na warsztatach był więc też czas na to by zapytać samą siebie o to, co daje mi szczęście, do czego dążę i w którym miejscu na tej drodze się znajduję. Trudne zadanie jak dla nastolatek z tak zwaną „przeszłością”? Oczywiście! Ale każdemu polecam zadać sobie te trzy pytania. Nie wątpię, że w naszym wspólnym doświadczeniu podczas warsztatów wyniki tej pracy były szczere. Swojego szczęścia „Alicje” poszukiwały tam, gdzie jest dom, ale ten prawdziwy, a nie dom dziecka. Nie było okazji do rozmowy o materializmie, nikt nikogo nie musiał przekonywać, że „pieniądze szczęścia nie dają”. Uczyłyśmy się patrzeć na siebie bardziej, patrzeć w siebie uważniej. Byłyśmy po drugiej stronie lustra. Stamtąd nikt nie wraca taki sam – dodaje psycholog.

Więcej o Nieustraszonych przeczytacie na ich stronie. Bo warto.

Źródło: Informacja prasowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.