Akademia Altruizmu

26 Kwi

Poświęcają swoją energię, wiedzę, zaangażowanie. W zamian dostają uśmiech dzieci, satysfakcję i poczucie, że robią coś dla kogoś. Wolontariusze trójmiejskiej AKADEMII PRZYSZŁOŚCI wierzą, że „najpiękniejszą rzeczą, jaką możesz ofiarować drugiemu człowiekowi, jest twój czas”.

Nudne odpracowanie kilku godzin. Jednorazowe zaangażowanie się w społeczne akcje. Poświęcenie swojego czasu i chwilowa satysfakcja. Chęć zdobycia dodatkowego zapisu w CV. Takie wyobrażenie wolontariatu ma wielu ludzi. Nieprawdziwe. W ciągu tygodnia, który poświęciłam na rozmowy z tutorami Stowarzyszenia WIOSNA, przekonałam się, że młode osoby zaangażowane w wolontariat są pełne energii i chęci działania. I tym zarażają innych.

Ekscytacja i wątpliwości
Do „Akademii” większość z nich trafiła przez przypadek. Dzięki znajomym lub przeglądając oferty pracy w portalach internetowych. Później przeszli rozmowę kwalifikacyjną, na której padają trudne pytania, sprawdzające gotowość ochotników do zaangażowania się w projekt. Ostatnim etapem było szkolenie. Dopiero wtedy przychodzi moment, na który z niecierpliwością czekają – pierwsze spotkanie z przydzielonym dzieckiem.

„Czy uda mi się pogodzić wolontariat z obowiązkami?”, „Czy dziecko mnie polubi?”, „Czy będę potrafił mu pomóc?”. Takie wątpliwości przed pierwszym spotkaniem miał prawie każdy z tutorów.

Kiedy po raz pierwszy przyszłam na spotkanie z uczniem do rodzinnego domu dziecka, poczułam ciepło i wspaniałą atmosferę. Roześmiane dzieci biegały dookoła, a wszyscy byli dla mnie bardzo życzliwi – zapewnia jedna z wolontariuszek.

Choć czasem już na wstępie nie jest łatwo. Pewien wolontariusz przez rok, mimo silnych starań, nie mógł nawiązać kontaktu z negatywnie nastawionym dzieckiem. Jednak kiedy zrezygnowany powiadomił ucznia, że chce odejść, wszystko się zmieniło. Podopieczny zaczął współpracować.

Podaruj swój czas
Akademia przyszłości to projekt Stowarzyszenia WIOSNA skupiający się na pomocy dzieciom, które z różnych powodów mają trudności w szkole. Dzieci są włączane do programu na podstawie zgłoszenia szkolnych pedagogów lub dyrektorów prowadzących rodzinne domy dziecka. Wolontariusze po przejściu odpowiedniego szkolenia raz w tygodniu przez 1,5 godziny spotykają się z dzieckiem. Jednak zajęcia nie przypominają korepetycji i nie sprowadzają się do pomocy w odrabianiu lekcji. Nie bez powodu wolontariusze nazywani są tutorami. Ich zadaniem jest przede wszystkim wsparcie, kształtowanie w dziecku poczucia własnej wartości i umiejętności doceniania sukcesów.

W szkole nauczyciel nie ma możliwości indywidualnego podejścia do każdej osoby. Poza tym na lekcjach uczeń często słyszy „nie”: „nie gadaj”, „nie przeszkadzaj”. Naszym celem jest przywrócenie dzieciom pewności siebie, rozwój zainteresowań i wypracowanie zdolności doceniania samego siebie – mówi licealistka Dagmara Pelowska, która w Akademii pracuje z jedenastoletnią dziewczynką.

Tutor – człowiek z pasją
Brak systematyczności, wiary w siebie, problemy w nauce to częste problemy podopiecznych Akademii. Jednak tutorów to nie zniechęca. Przeciwnie – wszelki problemy i trudności stają się impulsem do działania.

Wolontariusze mogą liczyć na wsparcie innych, bogatszych w doświadczenie pracowników. Co jakiś czas spotykamy się także na kolegiach i szkoleniach, inspirując się wzajemnie i rozwiązując problemy – przekonuje Ela Rembeza, studentka biotechnologii.

Kim są tutorzy? To ludzie pełni pomysłów, którzy poświęcają się wielu zainteresowaniom. Radośni, młodzi, pełni pasji. Licealiści, studenci różnych kierunków, miłośnicy sportu, fotografii, nauki języków obcych. To osoby kreatywne, które organizując zajęcia z dzieckiem, muszą wykazywać się pomysłowością. Dagmara przekonuje, że można osiągnąć wiele, znajdując odpowiedni sposób.

Dziewczynka, z którą pracuję w rodzinnym domu dziecka, nie mogła przekonać się do czytania. Wtedy moja mama powiedziała mi: „a co jeśli nikt nigdy jej nie czytał? Usiądź z nią i po prostu jej poczytaj”. Na początku próbowałam ambitnie, wzięłam lekturę „Pollyanna” i to nie wypaliło. Później zdecydowałam się na „Dzikuskę” – książkę opowiadającą o dziewczynce, która straciła matkę, a wychowuje się z ojcem i braćmi. Bohaterka jest wycofana, nieokiełznana. Wszystko zmienia pewien nauczyciel, który opiekuje się nią, wychowuje. Usiadłyśmy raz, drugi, trzeci. Później Aneta zaczęła wyjmować mi książkę z rąk. Sama chciała czytać.

Zwalczyć swój egoizm
Wspólne czytanie książek, pomoc w nauce, rysowanie, zabawa to tylko niektóre sposoby pracy z dzieckiem. Pierwsza piątka z polskiego, dobra ocena ze sprawdzianu czy pochwała nauczyciela w szkole to nie tylko osiągnięcia podopiecznych, ale także powód do satysfakcji dla tutorów. To widoczne efekty pracy, które dają energię do dalszego działania.

Mój podopieczny jest z pozoru spokojny. Ale wewnątrz jest pozytywnie zakręcony, pełen dobrej energii, chętny do działania. Ma poczucie humoru, dystans do wszystkiego, jest bardzo dojrzały. Ciągle zdobywa nagrody i medale za sukcesy sportowe. Podziwiam go i wiele się od niego nauczyłam. Choć pewnie on sam nie ma pojęcia, jak wiele – przekonuje Marta Sadowska, która na co dzień jest studentką drugiego roku psychologii.

Co zyskują dzięki Akademii?
Praca z dzieckiem pomaga wyleczyć się z egoizmu – zapewnia Dagmara. – Pamiętam taką sytuację: jest środek grudnia. Wracam ze szkoły, za oknem zima. Nie, nie idę, nie chce mi się. Ale zaraz myślę – przecież ona czeka, za późno żeby odwołać. Włączam energetyczną muzykę i pozytywne myślenie. Wybiegam z domu na zajęcia. Po powrocie czuję się lepiej, mam więcej energii. Gdyby nie to, pewnie spędziłabym czas w domu przed telewizorem.

W Akademii każdy tutor znajduje inne powody, dla których cotygodniowo z zapałem przychodzi na zajęcia z dzieckiem. Marta mówi: – Po prostu daje mi to szczęście. Jakkolwiek górnolotnie by to brzmiało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.