Zmierzch dyngusa

28 Mar

Lany Poniedziałek – dawny zwyczaj, niewinna zabawa w polewanie wodą czy pretekst do aktów wandalizmu? Jakie jest współczesne oblicze drugiego dnia Świąt Wielkanocnych?

Powszechnie znany śmigus-dyngus to obyczaj, którego korzeni należy szukać wśród praktyk dawnych Słowian. Podobno biczowanie gałązkami i oblewanie wodą miało symbolizować przyrodę na nowo budzącą się do życia.

Zwyczaj zmieniał się na przestrzeni lat. Z niewinnej zabawy przekształcił się w swojego rodzaju przyzwolenie na wandalizm, kiedy to grupy wyrostków uzbrojone w wiadra oblewały wszystko i wszystkich, wliczając w to dzieci, osoby starsze i samochody. Niektórzy mieli też nieszczęście żyć z nieodpowiednimi sąsiadami: – Jeden z moich sąsiadów na wsi, zawsze wychodził na ulicę z wężem ogrodowym i oblewał każdego, kto szedł rano do kościoła. To nie było zbyt zabawne, gdy trzeba było się szybo przebierać i próbować szczęścia po raz drugi – opowiada Agnieszka, studentka obecnie mieszkająca w Gdańsku.

Porównując chociażby relacje telewizyjne sprzed lat, można dojść do wniosku, że śmigus-dyngus nie jest już tak popularny, jak choćby dekadę temu. Te obserwacje potwierdzają moi rozmówcy.  Kiedyś na moim osiedlu cały dzień się oblewali, teraz dzieciaki z pistoletami na wodę można policzyć na palcach jednej ręki – opowiada Magda, studentka zarządzania. Trudno powiedzieć, co jest przyczyną spadku popularności, jednak wielu wini mentalność współczesnej młodzieży. – Lany Poniedziałek to dzień wolny, więc dzieciaki wolą ten dzień spędzić przed kompem grając w Leage of Legends, World of Warcraft i inne bzdety. Sam widzę to na przykładzie młodszego brata, który świata poza grą nie widzi – opowiada Karolina, studentka socjologii.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że śmigus-dyngus to rodzaj dowcipu, który już dawno się znudził. W czasach, gdy z powodu braku sensownych rozrywek ludzie robili wszystko, by jakoś zwalczyć nudę, polanie kogoś wodą wydawało się dobrym pomysłem. Dziś ten zwyczaj nie wydaje się już tak interesujący, szczególnie w porównaniu do tego, co oferuje nowa technologia. Dodatkowo, w większych miastach problemem może być obawa przed mandatem od straży miejskiej.

Czy śmigus-dyngus umrze śmiercią naturalną? Nie da się ukryć, że dziś jest to mało atrakcyjne święto, które w dodatku często przeradza się w wandalizm. Fani tego typu rozrywek z pewnością jeszcze długo będą się cieszyć swoją wersją pielęgnowania tradycji, jednak pytanie brzmi: czy kogoś jeszcze śmieszy ten przestarzały dowcip?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.