Trójmiejska piłka do kosza?

16 Gru

Weekend w Trójmieście minął pod znakiem kosza: Asseco Gdynia podejmował na własnym parkiecie wicemistrza Polski – PGE Turów Zgorzelec, a sopocki Trefl walczył o szóste zwycięstwo na własnym boisku w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Pozostałe gdańskie drużyny w tym tygodniu mierzyły się na wyjazdach: Lechia zremisowała bezbramkowo z Górnikiem Zabrze, a siatkarki i siatkarze Trefla z wyjazdowych spotkań nie przywieźli żadnego zwycięstwa.

Koszykarzy Asseco po ostatniej, minimalnej porażce z mistrzem Polski, Telmetem Zielona Góra, czekało starcie z wicemistrzem kraju, PGE Turów Zgorzelec, który występuje nie tylko w Tauron Basket Lidze, ale też Zjednoczonej Lidze VTB.

asseco
źródło: facebook.com/assecoprokomgdynia

Sztuka zwyciężenia z teoretycznie lepszym rywalem, udała się całkiem nieźle podopiecznym Davida Dedka. Gdynianie wykorzystali fatalną grę przeciwników i w Gdynia Arenie koszykarze Asseco pokonali PGE Turów Zgorzelec 68:52 (10:15, 17:12, 16:11, 25:14). Wicemistrzowie Polski byli zdecydowanym faworytem piątkowego spotkania. Można śmiało powiedzieć, że zgorzelczanie przyjechali „jak po swoje”, jednak ku rozczarowaniu własnym i kibiców rozegrali bardzo słabe spotkanie, które zakończyło się czwartą porażką z rzędu. Fani basketu mieli okazję zobaczyć świetną, zaciętą sportową grę Asseco oraz festiwal niecelnych rzutów osobistych w wykonaniu przyjezdnych.

Koledzy po fachu z Trefla Sopot nie byli gorsi i nie pozwolili wydrzeć sobie szóstego zwycięstwa we własnej hali w meczu ligowym ze Śląskiem Wrocław. Koszykarze Trefla są wciąż niepokonani przed własną publicznością. Śląsk w swojej grze miał dobre momenty w drugiej kwarcie. Między innymi dzięki skutecznym rzutom Michała Gabińskiego, przyjezdni prowadzili 43:39. Feralna dla nich okazała się trzecia kwarta, która przekreśliła szanse na korzystny wynik – wygrana sopocian 25:9. Gospodarze rozpoczęli tę część od serii 9:0, dzięki czemu wyszli na prowadzenie, którego nie oddali aż do ostatniej syreny. Kolejne zwycięstwo sprawia, że Sopot pozostaje niezdobyty. Jak długo – o tym przekonamy się już 20. grudnia, kiedy odbędą się derby Trójmiasta, w których Asseco spróbuje zdobyć sopocką twierdzę.

źródło: 058sport.pl / sport.trefl.com/
źródło: 058sport.pl / sport.trefl.com/

W wyjazdowych spotkaniach trójmiejskie drużyny nie spisały się najlepiej. Kibice w meczu Górnika Zabrze z Lechią Gdańsk zobaczyli widowisko, w którym nie padła ani jedna bramka. W pierwszej połowie lepsi byli goście, w drugiej sytuacja odwróciła się. Gdańszczanie przyjechali do Zabrza podbudowani wygraną z mistrzem i liderem Legią Warszawa w poprzedniej kolejce, w przeciwieństwie do gospodarzy, którzy tydzień wcześniej przegrali derby z Ruchem Chorzów. W sobotę w wykonaniu Lechii nie było źle, ale zawodnicy nie wykorzystywali okazji, a mecz nie zaspokoił apetytu kibiców. Lechia kończąc ostatnią tegoroczną kolejkę ekstraklasy, na drugą rundę rozgrywek będzie oczekiwać na dziesiątym miejscu w tabeli.

źródło: instagram.com/lechia_gdansk
źródło: instagram.com/lechia_gdansk

Siatkarki Atomu Trefla Sopot w pojedynku najlepszych drużyn ubiegłego sezonu Orlen Ligi musiały uznać zwycięstwo Tauronu MKS Dąbrowy Górniczej. Pięciosetowy mecz zakończył się triumfem Zagłębianek, które były już pod ścianą, a mimo to zdołały zwyciężyć. Wynik 2:3 (24:26, 25:16, 25:22, 24:26, 14:16) Atomówki zapewniły sobie w dużej mierze na własne życzenie, marnując aż cztery piłki meczowe, w czwartym secie trwoniąc prowadzenie 19:14, a w inauguracyjnej partii marnując setballa.

W decydującym secie to gospodynie pokazały charakter i zdołały zwyciężyć, mimo prowadzenia Atomu 14:10. Mistrzyniom nie przystoi grać tak nonszalancko, zwłaszcza mając na uwadze nadchodzące spotkania w Lidze Mistrzyń. W przeciwieństwie do sopocianek, Dąbrowa pokazała charakter i prawdziwą ambicję walki do końca.

Tej z kolei od dłuższego czasu brakuje siatkarzom Lotos Trefla Gdańsk, którzy przyzwyczajają się do gratulowania przeciwnikom zwycięstw. Ze wszystkich trójmiejskich drużyn, siatkarze mają najgorszy bilans wyników. W wyjazdowym spotkaniu z Jastrzębskim Węglem, gdańszczanie rozpoczęli od wygrania pierwszego seta – pierwszego w historii wyjazdowych spotkań z tym rywalem. W kolejnych odsłonach gra Trefla, wróciła do „normy” i znacząco osłabła. Mecz zakończył się piątą porażką z rzędu w wykonaniu ekipy Radosława Panasa – 3:1 (23:25, 25:13, 25:20, 25:19).

Prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym jak kończą, a nie zaczynają i właśnie z tym gdańszczanie ciągle mają problem: gracz faluje, przeciwnik pewnie wykorzystuje problemy w przyjęciu i wykończeniu akcji. Na szczęście dla gdańszczan, zakończyła się seria spotkań z przeciwnikami z najwyższej półki, w najbliższym spotkaniu Trefl zmierzy się z AZS Politechniką Warszawską, przeciwnikiem, który pozostaje w realnym zasięgu do pokonania. Spotkanie odbędzie się 21. grudnia w hali AWFiS w Gdańsku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.