Komu wadzi „kulturo”?

25 Sty

Budynek przy Grunwaldzkiej 238A w Gdańsku, w którym odbywały się zajęcia dla studentów m.in. romanistyki, kulturoznawstwa i dziennikarstwa, został sprzedany przez Uniwersytet Gdański jednej z prywatnych uczelni. Do czasu ukończenia prac nad gmachem neofilologii, studenci tych kierunków będą kształcić się na innych wydziałach zlokalizowanych na terenie kampusu. Czy będą tęsknić za starą siedzibą?

Sprzedaż budynku przy al. Grunwaldzkiej, w którym dotychczas mieściły się Katedra Kulturoznawstwa, Katedra Lingwistyki Stosowanej i Translatoryki oraz Instytut Filologii Romańskiej, a także odbywały się zajęcia dla studentów Dziennikarstwa i komunikacji społecznej, władze Uniwersytetu motywują trudną sytuacją finansową uczelni. Zajęcia miały odbywać się w budynku neofilologii, który powstaje w sąsiedztwie Wydziału Prawa i Administracji na terenie kampusu przy ulicy Bażyńskiego, jednak z powodu opóźnienia prac budowlanych jest to niemożliwe.

Do czasu ukończenia remontu, zajęcia, które studenci mieli w budynku przy Grunwaldzkiej będą odbywać się na Wydziale Nauk Społecznych oraz Prawa i Administracji. Kilka sal udostępni także Wydział Filologiczny. Z decyzją władz uczelni nie mogą pogodzić się kulturoznawcy. QUOmu VADISz kulturo? – to nazwa profilu na Facebooku założonego 17 stycznia przez studentów kulturoznawstwa, którzy obawiają się, że przeprowadzka pogorszy warunki nauki. W serwisie społecznościowym mają pojawiać się informacje o działaniach w związku z koniecznością opuszczenia budynku przy al. Grunwaldzkiej 238A w Gdańsku przez Katedrę Kulturoznawstwa UG.

źródło fot. facebook.com
źródło fot. facebook.com

– Narzucone przenosiny prowadzą do rozwiązań tymczasowych, wyjątkowo niedogodnych, których konsekwencją musi być obniżenie jakości kształcenia, zakłócenie toku dydaktycznego, a także rozwoju naukowego pracowników. Wszystko to w konsekwencji oznacza zanegowanie misji Uniwersytetu Gdańskiego i Wydziału Filologicznego, jednoznacznie sformułowanych i zatwierdzonych. Rozwiązanie ma charakter tymczasowy bez jakichkolwiek planów perspektywicznych – informują na stronie.

W efekcie sprzeciwu przedstawiciele studentów, doktorantów i kadry z Katedry Kulturoznawstwa UG, którzy obawiają się, że wyprowadzka wymusi całkowitą reorganizację ich planu, spotkali się z rektorem Uniwersytetu Gdańskiego, który zapewnił, iż uczelnia dołoży wszelkich starań, aby ułożyć plan zajęć w sposób najkorzystniejszy z perspektywy studentów.

Czy pozostali studenci, których zajęcia odbywały się w budynku zlokalizowanym niedaleko gdańskiego Żaka, podzielają opinie kulturoznawców? Postanowiliśmy sprawdzić, jak widzą sprawę studenci dziennikarstwa, którzy od jakiegoś czasu dzielili swój plan zajęć pomiędzy dwa budynki.

 Budynek przy Grunwaldzkiej miał swój klimat, nie czuło się tam atmosfery wielkiego akademickiego molocha, jak choćby na WNS-ie, gdzie nawet po kilku latach studiowania, nie do końca wiem, gdzie co się znajduje. Poza tym, zanim zacząłem studiować dziennikarstwo, byłem już od roku na politologii i miałem zajęcia w starym instytucie przy Hallera, który z zewnątrz wyglądał podobnie kiepsko do „getta” (tak potocznie studenci nazywają budynek przy Grunwaldzkiej – przyp. red.), ale w środku to była tragedia. W takim porównaniu „getto” nie wypadało aż tak źle – wspomina Mariusz, student student piątego roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz absolwent politologii.

– Kiedy składałem papiery na studia, nie miałem pojęcia, że zajęcia będą gdzieś indziej niż na nowym WNS-ie. Pamiętam, kiedy przed rozpoczęciem roku, jeszcze zupełnie się nie znając, wspólnie próbowaliśmy na forum naszego roku znaleźć, jak mamy trafić na tą Grunwaldzką 238A. Nie było łatwo – dodaje Daniel, także student dziennikarstwa.

– Trochę nie rozumiem, o co to całe zamieszanie. Zanim przenieśli nas na WNS, i na politologii, i na dziennikarstwie zdarzało się, że jednego dnia mieliśmy jakieś zajęcia w naszym instytucie, a kolejne w nowym budynku wydziału i trzeba było dojeżdżać. Trochę się ponarzekało, ale nikt nie wszczynał protestów. A argument o żądaniu takich samych warunków studiowania od początku do końca…Przecież program studiów chyba się nie zmieni – zastanawia się Mariusz.

fot. my3miasto
fot. my3miasto.pl

Ja od początku byłam rozczarowana, jak dowiedziałam się, że mamy mieć zajęcia w „baraku” (kolejne określenie budynku przy Grunwaldzkiej – przyp. red.). Był nieprzyjemny, szary i przypominający bardziej czasy podstawówki, niż realne studia. Dodatkowo, spędzanie okienek w jednym ciasnym bufecie serwującym wyłącznie hamburgery i zapiekanki z mikrofalówki to naprawdę była średnia przyjemność… – opisuje Natalia, która obroniła licencjat na dziennikarstwie w czerwcu 2013 roku.

Nie lubię „baraku”. Jest beznadziejny. Zawsze był. Odnosiło się wrażenie, że siedzi się na zajęciach, jak w słabej podstawówce. Zero narzędzi dziennikarsko-mutlimedialnych, słabe jedzenie i szycz wszystkiego – dziekanat na WNS-ie! – dodaje Marta, która także obroniła licencjat na dziennikarstwie.

– Nikt nie lubił tego miejsca i rozumiem, że mogą być komplikacje z planem, ale niech nie robią z tego budynku niewiadomo czego, bo to jest typowa „polaczkowatość”. Szkoda, że niektórzy z kulturo zapomnieli, jak im było w tym budynku źle. Wcześniej wieszali na nim psy, a teraz nagle wielka nostalgia? – zastanawia się Katarzyna, która zajęcia podczas studiów dziennikarskich odbywała w budynku przy Grunwaldzkiej.

– Rozumiem kulturoznawców, ale mam mieszane uczucia, co do hałasu wokół tej przeprowadzki, bo z jednej strony od lat mieliśmy wynosić się z tego przyczółku PRL-u, z oknami na gwoździe, z wiecznie niedziałającymi rzutnikami, brakiem nagłośnienia i klimatycznych auli do wykładów. Zawsze była to tylko obietnica i ciągle lądowaliśmy w „baraku”, gdy na WNS-ie całe korytarze świeciły pustkami! Więc to nie tak, że nie dało się przeprowadzić tych zajęć na nowoczesnym wydziale. Byłem zaskoczony, że w ogóle mamy zajęcia w jakimś baraku, po sąsiedzku z dresami z elektryka – opisuje Kamil studiujący na trzecim roku dziennikarstwa, który część zajęć odbył w budynku przy Grunwaldzkiej.

– Z drugiej strony, jeśli to prawda o czym mówią studenci kulturoznawstwa i jeśli w ich przypadku nie znajdą się wolne sale, gdzie mogłyby odbyć się zajęcia, to jest mi ich szkoda i współczuję. Nie wyobrażam sobie zajęć w godzinach popołudniowych, nawet do wieczora! To nie wieczorówka, tylko uniwerek – podsumowuje.

fot. my3miasto
fot. my3miasto.pl

Miejmy nadzieję, że budynek neofilogii, który zostanie oddany do użytku w pierwszym kwartale 2015 roku  warunki, wynagrodzi studentom obecne niedogodności, a plan zajęć zostanie skonstruowany tak, żeby jak najwięcej zajęć odbywało się w obrębie jednego wydziału.

Co istotne, na oddanie nowego budynku niecierpliwie czekają też studenci i wykładowcy na nowo powstałym kierunku Zarządzanie Instytucjami Artystycznymi, których zajęcia obecnie odbywają się na wydziałach: Filologicznym, Nauk Społecznych, Biologicznym oraz w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Gdańskiego. – My również czekamy na nowy budynek, ale wszystko da się jakoś pogodzić. Mimo utrudnień, staramy się, żeby wszystko przebiegało w miarę sprawnie. Chociaż brakuje sal, to dla ZIA próbuję ułożyć plan, który nie przewiduje za dużej ilości okienek, czy zbyt dużej ilości godzin popołudniowych. Wszystko wymaga przemyślenia i dogadania się między wydziałami. Będzie dobrze – zapewnia Marta Nowicka z Katedry Sztuk Scenicznych, w ramach której powstał nowy kierunek. – Musimy się jakoś przemęczyć. Później otrzymamy przecież piękny i dobrze wyposażony, nowoczesny budynek. Cierpliwości.

9 Replies to “Komu wadzi „kulturo”?

  1. Wow pokazna lista, wzlratcyysaby do podzialu dla kilku pisarzy Jestem zaskoczony jednak mnogoscia wydawnictw. Myslalem, ze z Twojej szuflady wszystko idzie teraz do Fabryki, a tu prosze Moge sie spytac o powod? Czy to kwestia kolejki w Fabryce czy moze odmiennosc gatunkow?

    • taaa… bo informacja na tablicy przy budowie to już kategoryczny zakaz prowadzenia w tym budynku zajęć innych kierunków, a jak przyjdzie dajmy na to prezydent i ktoś wpadnie na pomysł, żeby zorganizować z nim spotkanie w nowm budynku, to nie! tylko neofilologia ma prawo wstępu!

      • To proszę się zastanowić, czemu ten budynek powstaje. Jest on finansowany m.in. ze środków z UE. UE dała tę kasę na polepszenie integracji europejskiej, z kolei przez to rozumie się nacisk na rozwój studiów językowych… Oczywiście – skoro rektor tak chętnie „sprzedaje” to kłamstwo o nas w tym budynku, to traktujemy to jako honorową obietnicę, że kulturoznawstwo też tam umieści. 😉

  2. uwaga, uwaga! tu nie chodzi o to, że chcemy zostać w tym budynku, tylko nie chcemy zaczynać zajęć o 16 i mieć ich do późna, przez to, że ktoś o nas nie pomyślał i będziemy mogli zaczynać zajęcia dopiero wtedy, kiedy inne kierunki na kampusie je skończą. Dodatkowo, studenci pozostałych kierunków z „baraku” od razu wiedziała, gdzie będzie mieć zajęcia a my… nadal nie wiemy, a już zaczęła się sesja 🙂

  3. uwaga, uwaga! ZIA i kulturoznawstwo nigdy nie będzie z budynku neofilologii. Chyba dziennikarze bezmyślnie kopiują zakłamane informacje!

    • A niby czemu ZIA nie? Przecież to kierunek w ramach Filologii Angielskiej 🙂 Jak każda filologia, przenosi się do nowego budynku 🙂

      • Informacje o tym jakie kierunki mają wejść w skład nowego budynku można przeczytać na jakże czytelnej stronie uniwersytetu gdańskiego, o tym że kulturoznawstwo lub ZIA ma tam też być nie ma ani słowa, na ten moment uniwersytet stosuje zasłony dymne, a dziennikarze powtarzają bzdury. Budynek może nie był cudowny, chodzi o nagłe i bezsensowne przeprowadzenie całej procedury wywalania kierunków, które są upychane gdzie popadnie. Nikomu z obecnie studiujących, a zwłaszcza kończących nowy budynek niczego nie wynagrodzi. Ponadto sprawa jest o tyle głośna, że na początku mówiło się o Bielańskiej w Gdańsku Głównym, budynku nieprzystosowanym ani multimedialnie do kierunków kulturoznawczych i wizualnych, ale także dla niepełnosprawnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.