Kochaj i płać, czyli ile kosztuje walentynkowa miłość

14 Lut

Święto Zakochanych – otaczająca nas kultura, a zwłaszcza popkultura, warunkuje nas w taki sposób, byśmy w ten dzień odczuwali przymus kupienia swojej sympatii czekoladek, kwiatów itp. Walentynki są więc kolejną, obok Halloween i Bożego Narodzenia, inicjatywą sięgającą do naszych portfeli. Kto naprawdę świętuję 14 lutego i dlaczego nie zakochani?

Zdaniem specjalistów, prawdziwy boom walentynkowych zakupów zaczyna się już kilka dni przed 14 lutego.. Wzmożony ruch można wtedy zaobserwować w galeriach handlowych i kwiaciarniach, zaś czekoladki z dopiskiem „LOVE” można znaleźć w każdym supermarkecie spożywczym. Wysuwa się z tego prosty wniosek: Walentynki to święto handlowców.

Kto i co kupuje?

Jeśli wierzyć publikowanym w sieci statystykom, istnieje grupa towarów, których sprzedaż rośnie właśnie w okolicach walentynek. Są to oczywiście towary z działu erotyka. Serwis eBay w lutym odnotowuje wzrost sprzedaży damskiej bielizny aż o 800 procent w samych tylko Stanach Zjednoczonych. Ten trend przenika także do Polski. Jak podaje serwis cokupuja.pl, w okresie między 31 stycznia a 6 lutego sprzedaż towarów z działu erotyka na polskich serwisach aukcyjnych wzrosła o blisko 19,5 procent.

Serwis Allegro.pl podaje, że najwięcej nabywców walentynkowych gadżetów mieści się w przedziale wiekowym 25-34, z czego 65 procent to mężczyźni. Z okazji święta zakochanych kupują oni seksowną bieliznę, o czym świadczy jej 53-procentowy wzrost sprzedaży w porównaniu z resztą roku, biżuterię erotyczną (o 34 procent wyższa sprzedaż) oraz, co zaskakujące, gry o tematyce erotycznej(wzrost sprzedaży aż o 165 procent!).

xxxopoly
Wymarzony prezent na Walentynki? Zdaniem użytkowników Allegro.pl, owszem (źródło fot. JiJenWIJ / flickr.com)

Przed 14 lutego całkiem nieźle sprzedają się także preparaty na powiększanie penisa i biustu. „Kocham Cię, ale jednak weź tabletkę” – ciekawe jak wiele osób słyszy coś takiego w dniu Świętego Walentego?

Kino też zarobi

Nie od dziś wiadomo, że na Święcie Zakochanych zarabiają także filmowcy, którzy wykorzystują ten okres jako świetny pretekst do wypuszczania schematycznych do bólu romansideł. W polskim kinie nieoficjalnie już ukonstytuował się podgatunek „filmu walentynkowego”. W tym roku, dokładnie 14 lutego, do polskich kin wchodzą kolejne tego typu pozycje: OnaFacet (nie)potrzebny od zaraz, Miłość bez końca oraz Smak Curry. Wątpię, by któryś z tych filmów wniósł jakąś wartość do kinematografii. No może Ona, film opowiadający o dość nietypowym związku młodego mężczyzny i..komputerowego systemu operacyjnego.

Pozostaję jednak sceptyczny w tej materii. Każdy z tych filmów to po prostu skok na kasę. O tym, że tworzenie tego typu szmir się opłaca, świadczą wyniki sprzedaży. Zeszłoroczny walentynkowy hit, Bezpieczna przystań, dzięki zakochanym kinomanom zarobił ponad 70 milionów dolarów.

facet-film    ona-film

Masz złamane serce? Też płać!

W lutym najłatwiej zarobić na zakochanych, którzy kupią cokolwiek, byle podtrzymać nastrój bądź zaimponować sympatii. Okazuje się, że rynek próbuje zarobić także na tych, którzy 14 lutego spędzą samotnie. Nieprzypadkowo dokładnie w dniu Świętego Walentego swoje premiery mają gry Lightning Returns: Final Fantasy XIII oraz Toukiden: The Age of Demons. Dwa dni wcześniej na konsoli Xbox 360 zadebiutuje World of Tanks.

Kochaj i kupuj

Trudno nie odnieść wrażenia, że współczesny świat bardzo banalizuje pojęcie miłości sprowadzając je do prostego: Kochasz mnie? To kup mi prezent!”. Podarunki pogrupowane są w kilka kategorii tak, żeby każdy mógł coś wybrać w zależności od zasobności portfela. Od prostego bukietu i czekoladę, po markowe ubrania i wyszukaną biżuterię. W ostateczności zawsze jeszcze można wyskoczyć do kina. Kultura popularna indoktrynuje nas tak, iż sądzimy, że musimy być zakochani i musimy mieć kogoś, bo inaczej jesteśmy gorsi, wybrakowani i niegodni uczestnictwa w społeczeństwie.

serce-cena

Jak od tego uciec? Możemy obejrzeć komedię romantyczną, by sobie pomarzyć o odmianie losu lub zapomnieć o całym świecie i pocieszyć się grą komputerową. W każdym z tych przypadków wydamy pieniądze. Wydamy je tylko dlatego, że nasze otoczenie wywiera na nas przymus. Wydamy je, bo handlowcy wmówili nam kolejne święto, przed którym nie próbujemy i nawet nie chcemy się bronić. Nieco zapomniany dziś Haddaway, w swoim dyskotekowym przeboju, pyta „czym jest miłość?”. Czy w tym wszystkim naprawdę chodzi o wydawanie pieniędzy? Wszystko wskazuje na to, że tak. Serce odchodzi do lamusa, symbolem walentynek powinna być karta kredytowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.