Wyluzuj, to tylko wakacje!

19 Sie

Urlop to czas, w którym możemy oderwać się od codziennego życia, zostawić pracę w tyle i zająć się sobą. Zwalniamy tempo, wyłączamy telefon i w pełni korzystamy z wolnej chwili, czerpiąc radość z całego otaczającego nas świata. Tak wyglądają, niestety,  tylko nasze marzenia.

Jedziemy nad jezioro, morze, w góry, spędzamy godziny w samochodzie nagrzanym od słońca i klniemy na korki, które, jak zwykle, nie pozwalają nam bez wielkiego wkurwa dotrzeć do celu. To nic, w końcu mamy klimę, która łagodzi skutki potwornego upału, podczas którego prawdopodobieństwo strzelenia w ryj innemu kierowcy wzrasta, co najmniej dziesięciokrotnie. Nieważne.

Trochę głodni i trochę już zmęczeni zjeżdżamy do przydrożnego zajazdu by skosztować regionalnego hot doga w barze u przykładowego Ziuta. Wertując menu zmieniamy zdanie i zamawiamy całkiem świeżo mrożoną rybkę znad morza. Obserwując pozostałych spoconych podróżników, którzy zatrzymali się w dwóch celach – konsumpcyjnych lub toaletowych, pośpiesznie załatwiamy swoje sprawy i wracamy do auta by rozkoszować się dalszą podróżą po naszym pięknym kraju.

Korki to nic, wobec tego, co przeżywają urlopowicze, którzy desperacko wybrali się w podróż życia pociągiem PKP. Licząc na zawrotną prędkość Pendolino w ciągu zaledwie kilkunastu godzin mogą przemieścić się z jednego końca Polski na drugi. Podróż pociągiem to całkiem fajna sprawa, sądząc po ilości osób, która wybiera ten środek transportu. Nierzadko brakuje miejsca nawet na korytarzach! Atrakcje, jakie zapewnia nam przewoźnik,  to nie tylko kilkugodzinne postoje między stacjami, podczas których spokojnie możemy napatrzeć się na rozciągnięte aż po horyzont pole kukurydzy, zboża lub owsa, możemy także liczyć na super ekstra survival toaletowo – korytarzowo – przedziałowy. Raz na jakiś czas podróż umilają również konduktorzy o czerwonych z zawstydzenia policzkach, opowiadający wesołe historyjki i śmieszne kawały.

Dojechaliśmy do miejscowości wypoczynkowej, w której miały skończyć się wszystkie nasze problemy i prawie tak się stało. Dom wypoczynkowy z wielkim basenem tylko trochę odbiega od zamieszczonych w Internecie fotografii, ale to nic. W dmuchanym baseniku brodzenie nogami też jest całkiem przyjemne, a przecież zgodnie z ogłoszeniem mamy tylko 5 minut do morza.
Szukanie miejsca postojowego na nadmorskim parkingu przypomina trochę polowanie. Krążenie, obserwacja i atak. Udało się zaparkować, więc zadowoleni z życia wchodzimy na plażę. Ręcznik obok ręcznika, kilka parawanów, szum morza zmieszany z kiepskim radyjkiem albo muzyką z telefonu.

Super, jest i kawałek wolnego piasku, nie ma na co czekać, rozbijamy swoje obozowisko i biegniemy do wody wciąż zastanawiając się, dlaczego nikt nie pływa. Moczymy kostkę w wodzie i już wiemy, że tym razem to nie sinice. Nie mamy wyjścia, przejechaliśmy całą Polskę, więc wypada chociaż na chwilę zanurzyć się w wodzie. Jajka z zimna błyskawicznie zrobiły się wielkości małych rodzynek.
Niewiele lepiej jest w górach. Jedyną zaletą jest brak obowiązku moczenia się w lodowatej wodzie. Można za to podziwiać przepiękne dzikie tereny w warunkach przestrzennych, podobnych do tych oferowanych nam na korytarzu PKP. Całe stada ludzi, którzy czekają, aż zwolnią się te setki kamieni, na których w kolejności odpoczywają zmęczeni podróżnicy. Każdy chciałby usiąść przy Morskim Oku, niestety nie ma tyle miejsca.

Co innego Mazury. W sezonie można natknąć się na wiele wydarzeń kulturalnych i festiwali Disco Polo. Poza wąskimi i niebezpiecznymi drogami, łączącymi poszczególne miasta i miasteczka tych okolic, przebywanie nad jeziorem jest całkiem przyjemne. Zwłaszcza, jeżeli odwróci się głowę od leżącej obok zostawionej przez innych urlopowiczów sterty śmieci.

Odliczając kolejno mijające dni urlopu, z coraz większym uśmiechem na twarzy oczekujemy z nadzieją powrotu do domu i nudnej rzeczywistości. W przyszłym roku odłożę na porządne wczasy pod hawajską palmą, tym razem już nie w Helu.

3 Replies to “Wyluzuj, to tylko wakacje!

  1. wniosek? Urlop i tak nieudany, to po co go brać? Oczywiscie żartuję!!! Bo kto nie lubi wakacji? ja kocham, uwielbiam i liczę dni. Mam pierwszy prawdziwy urlop we wrzesniu! cale 14 dni!!!

  2. oj ,żeby tak można było mieć urlop ! My młodzi na śmieciówka nie mamy urlopów i przez to jesteśmy mniej wydajni . Powiedziałby ktoś macie urlop cały rok a to bzdury , łapiemy się każdej pracy i tak naprawdę zaiwanamy na kilku etatach. Dziękujemy Ci Donaldzie za taką Zieloną Wyspę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.