Kiedyś wódka, dzisiaj YouTube?

13 Gru

Imprezy na korytarzach, lejące się strumienie szampana, jazda bez trzymanki przez całe 5 lat – w taki sposób starsi znajomi opisywali mi studenckie życie w akademiku. Jak to wygląda obecnie?

Powiedzieć, że technologia odmieniła nasze życie, to jakby rzucić frazesem suchym jak żarty prowadzącego Familiadę. Jesteśmy otoczeni przez laptopy, komórki i tablety. Sam internet z nudnej platformy do wysyłania e-maili i odbierania spamu przekształcił się w ogromne centrum rozrywki o możliwościach niemal nieograniczonych. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo ta technologia zmienia codzienność, a już na pewno jej specyficzną, studencką odmianę.

– Dawniej po zajęciach szło się na piwo, na stare miasto. W piątki i soboty zawsze uderzaliśmy na Sopot, było wesoło – wspomina jeden z absolwentów. Dziś po zajęciach każdy się spieszy, jedni do pracy, inni do domu. „Tam twój dom, gdzie laptop twój” – tak mogłoby brzmieć nieoficjalne motto wielu współczesnych studentów. Idziemy szybko, prawie biegniemy. Po drodze kupujemy kanapkę w barze szybkiej obsługi. Nikt nie ma czasu na gotowanie obiadu. Spieszymy się, by jak najszybciej usiąść przy komputerze, czyli sprzęcie, który organizuje nasze życie. Oszukujemy się, że musimy pracować, uczyć się, napisać pracę zaliczeniową itd. Częściej jednak odpalamy go tylko po to, żeby obejrzeć serial, lajkować zdjęcia znajomych na fejsie, pogadać przez chwilę z którymś z naszych internetowych znajomych, którego nawet nigdy nie widzieliśmy na żywo. Nie mamy kiedy pójść na piwo czy zwyczajnie pogadać, bo internet jest taki fascynujący.

youtube

– Sobota wieczór? Niby po co mam iść na Monciak? Żeby przepłacić za alkohol i słuchać kiczowatej muzyki, której nie cierpię? Jasne, że wolę zostać w domu. Puszczę sobie z YouTube’a to co lubię i jeszcze jakiś serial przez noc obejrzę. Clubbing to nie dla mnie – po tej wypowiedzi Maciek z DS 7 wraca do oglądania swojego ulubionego kanału na YouTube’e.

– Za moich czasów akademik nigdy nie spał, zawsze się coś działo. Razem z moimi znajomymi byliśmy bardzo zżyci. Widywaliśmy się codziennie. Wspólnie balowaliśmy, a potem całymi nocami kuliśmy do egzaminów. Znałem praktycznie wszystkich mieszkańców akademika – głównie z korytarzowych imprez. Portierzy nie mieli lekko, zwłaszcza w weekendy gdzie po prostu nie dało się uciszyć balangowiczów. To były czasy – wspomina jeden z nauczycieli akademickich.

Dzisiaj studenci naturalnie także imprezują, choć tego typu zabawy mają o wiele mniejszy rozmach. – Imprezuję tak co drugi tydzień. Spotykamy się w 5-7 osób u mnie w akademiku, wypijamy kilka piwek, następnie uderzamy na Monciak. Trudno zwołać większą ekipę, bo albo się uczą, albo pracują, albo im się nie chce – opowiada Robert z DS 3. Imprezy dość często koncentrują się wokół laptopów. Komputer to dziś najlepszy DJ w mieście.

Ale muzyka to nie wszystko. Wiele balang przybiera formę specyficznych pokazów, na których oglądamy memy, śmieszne koty, skecze kabaretowe i inne rzeczy z tzw. końca internetu. – Ludzie pod wpływem alkoholu robili i już zawsze będą robić zwariowane rzeczy. Oglądanie śmiesznych filmików na sieci może i nie jest tak spektakularne jak staro szkolne demolowanie okolicy, ale w imprezie najważniejsze jest to, by się dobrze bawić. Z resztą, gdyby studenci w latach 80. mieli internet, to pewnie też by siedzieli na Kwejku. Nie uważam, by naszemu pokoleniu brakowało luzu – odpowiada Kuba z DS. 3.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.