Hejt. Nienawiść w Internecie.

24 Paź

Osobiście drażni mnie to określenie – ale przyjęło się w Internecie, a w dzisiejszych czasach to najważniejsza wykładnia popularności. Zresztą, jeśli czegoś nie ma w Google, to prawdopodobnie po prostu nie istnieje. Ale problem nienawiści (czy hejtingu) jest –  i to ogromny.

Zresztą wystarczy wejść na którykolwiek serwis informacyjny i po przeczytaniu artykułu zacząć przyglądać się komentarzom – ilość agresji i nienawiści przeraża i rodzi pogardę dla ludzkiego zezwierzęcenia. Ludzie, którzy na żywo zachowują się całkiem przyzwoicie, w Internecie zmieniają się w dyszące żądzą nienawiści bestie – i by było jasne, nie wskazuję tutaj jakiejś grupy. Niezależnie od wiary czy też jej braku, niezależnie od poglądów politycznych.

Głośno było kilka miesięcy temu o żołnierzach, którzy mieli dość obrażania ich w Internecie – zaczęto pozywać wtedy autorów najbardziej drastycznych komentarzy, przy których „mam nadzieję, że wszyscy ci mordercy zdechną”, to szczyt dyplomacji i tolerancji.

No i się zaczęło – oskarżenia o tłumienie wolności w sieci, o „stalinowskie metody” inwigilacji. Bo przecież sieć jest anonimowa. Ciężko jest obrzucić inwektywami kogoś, kto stoi z Tobą twarzą w twarz, ale jeśli wszystko co widzimy to „nick” –  nie ma już takich zahamowań.

To właśnie anonimowość jest największym problemem sieci – przyzwyczajono nas, że w sieci możemy wszystko. Nieważne kogo obrazimy, nieważne o kim napiszemy – i tak nie poniesiemy za to konsekwencji. Przecież dopiero niedawno „cyberprzestrzeń” zaczęła podlegać prawu – a przynajmniej prawo zaczęło traktować ją poważniej. Niestety, dalej sobie średnio z nią radzi.

Kolejny przykład: jakiś czas temu, jeden ze znanych polityków zapadł na ciężką chorobę, zaraz też pojawiły się apele o pomoc. Komentarze na głównych serwisach internetowych podających tę informację sprawiły, że straciłem wiarę w ludzkość. Ilość jadu i nienawiści była cokolwiek szokująca – najśmieszniejsze jest to, że płynęła ona od strony ludzi, którzy o sianie nienawiści oskarżają właśnie drugą stronę. Oczywiście, owa druga strona barykady nie pozostaje dłużna, w cyberprzestrzeni nie ma miejsca na podziały – wszyscy są zjednoczeni w nienawiści.

Modne ostatnio zrobiło się twierdzenie, że są „dwie Polski”. W gruncie rzeczy jest ich jednak więcej – tyle, ilu ludzi w sieci. Każdy wyraża swoją opinię – to prawidłowe i godne pochwały. Dlaczego jednak owe opinie muszą przybierać formę paszkwili? Obrażanie (ludzi, idei, organizacji) stało się niemalże sportem – sportem, który może doprowadzić do tragedii. Coraz większa ilość samobójstw wśród młodych ludzi ma związek właśnie z paszkwilami umieszczanymi w sieci, wrzucaniem i przerabianiem kompromitujących zdjęć. Tam nie ma litości, nikt nie powie „dosyć”. A wymiar sprawiedliwości? Nie jest przystosowany do reagowania z szybkością potrzebną do zduszenia sprawy w zarodku.

Choć ów „hejt” jest zjawiskiem obejmującym całą sieć, na polskim podwórku ma się doskonale – prawdopodobnie nasze zamiłowanie do kłócenia się ze wszystkimi pomaga w rozroście tego raka. I nieważne czy jesteśmy (pozwólcie, że użyje cytatów) „katooszołomami z zaścianka” czy „homolubnymi ciotami” – wszyscy jesteśmy zjednoczeni w nienawiści.

Źródło foto: www.k9phillies.com

One Reply to “Hejt. Nienawiść w Internecie.”

  1. A dlaczego tak mamy? Dlaczego wzrasta ta nienawiść w necie? Bo kazdy Polak to chodzący kompleks. Kompleks goni kompleks. A gdzie bezkarnie można to ujawnic? W necie przecie. Pokażcie mi hejtera, który ma udane poukładane życie. Nieudacznik z kompleksami. Sfrustrowany pokurcz zazdroszczący wszystkim wszystkiego. Zero o bylejakość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.