Fejsbukowa żenada

26 Lip

Poranna kawa, kanapka i Facebook. Coraz częściej zaczynamy dzień od przeczytania setek zalegających wiadomości, sprawdzenia powiadomień i ogólnego przejrzenia facebookowej tablicy. Zawartość bywa różna, począwszy od opisu śmiesznych historii z imprez, ogłoszeń, ciekawych filmików, piosenek i zdjęć, aż po skrajnie idiotyczne recenzje wieczornej drogi do kibla i wczorajszej sraczki. 

Adrenalina wynikająca z emocji, które pojawiają się po przeczytaniu kolejnego wyznania miłosnego z dziesięcioma średnikami, piętnastoma gwiazdkami oraz trzydziestoma wykrzyknikami jest tak duża, że dalsze picie porannej kawy najczęściej jest po prostu zbędne. Skarbie, skarbku, skarbeńku kocham Cię!!!! I niech wszyscy wiedzą, że od wczoraj nic się nie zmieniło. Bo czymże jest zwykły telefon do ukochanego z miłosnym wyznaniem lub szepnięcie mu „kocham Cię” do ucha, gdy siedzi obok, w porównaniu z setkami cybernetycznych całusów i radośnie przyklaskującą publicznością klikającą „lubię to”.

Czasami jednak nie jest tak wesoło i przyjemnie. Od miłości do nienawiści jeden krok. Kłótnia i zmiana statusu na „wolny”, liczne „lubię to” i komentarze „Co się stało?”. Płacz smutek, sentymentalne piosenki o miłości i druga połówka chłodzona w zamrażarce. Wpisy o straconym szczęściu, cierpiącym sercu i pocieszeniu przyniesionym przez oznaczonych w poście przyjaciół. Dwa dni później kolejna zmiana statusu. Pogodzili się. Są w związku. Znów te same osoby „lubią to” i komentują „Wiedziałam, że się pogodzicie!”. Emanacja miłością i słodyczą w postach zaczyna się od nowa.

Zaglądając na Facebooka możemy niekiedy, zupełnie przypadkiem wprawić się w nastrój zadumy. „Memento mori” właśnie twojej koleżance zdechł myszoskoczek, albo inny chomik, więc musi wyjawić swoją rozpacz całemu światu. Część znajomych zostawi jej w komentarzu cybernetyczny znicz lub doda otuchy kliknięciem „lubię to”. Zapewne potrzebuje teraz dużego wsparcia. Wieczorem na pewno sprawdzi ile osób polubiło jej post o martwym Pimpusiu. Dla utrzymania grobowego nastroju po paru dniach wrzuci jeszcze czarno-białe zdjęcie z napisem „Pimpuś pamiętamy!!!”, albo tekst o sensie życia w stylu facebookowych mądrych cytatów. Dopiero wtedy w spokoju będzie mogła zakończyć żałobę.

Użytkownicy portali społecznościowych lubią się chwalić. Klasyczne przykłady dotyczą wyjazdów zagranicznych, o których podróżni powiadamiają nie tylko swoich facebookowych znajomych, ale także postronnych bogu ducha winnych uczestników koncertów, festiwali i innych imprez.
„Niestety nie pojawię się na koncercie, bo akurat będę w Sydney”. Przykre, że akurat wtedy będziesz w Sydney, ale zaręczam Ci, że nikt płakał nie będzie, a koncert mimo Twojej nieobecności prawdopodobnie się odbędzie. Nie zapomnij wyjeżdżając na dwa tygodnie zmienić swojego miejsca zamieszkania.

Wspomniane wyżej przypadki można jeszcze jakoś wytłumaczyć. Niektórzy mają ponadprzeciętną wrażliwość emocjonalną, dlatego też by w pełni przeżyć i wyrazić uczucia muszą je współdzielić z innymi. Inni chcą się po prostu pochwalić udanym związkiem z drugą osobą. Nie szkodzi. Na Facebooku zdarzają się rzeczy trudniejsze do wyjaśnienia niż zaburzenia emocjonalne i chwalipięctwo. Na przykład polubienie własnego wpisu. Chociaż to też może być związane z problemami natury emocjonalno-psychicznej. Kliknięcie „lubię to” pod swoim własnym postem oznacza, że ze samym sobą wyjątkowo się zgadzamy.
bzykanie

Na portalach społecznościowych odsłaniamy coraz więcej osobistych szczegółów na temat naszego życia prywatnego. Niektórzy informują o sprzątaniu domu i myciu garów oznaczając szczegółowo miejsce odbywanej czynności oraz szczegółowo opisują całodzienny jadłospis dodając pełnowartościową dokumentację fotograficzną. Jeszcze inni chwalą się, swoim życiem seksualnym i otwarcie opisują swoje preferencje i zboczenia obnażając się przed szeroką publicznością. Wiele osób przekracza nawet więcej niż granicę dobrego smaku, by bezmyślnie chwalić się czym popadnie. Poza żenującym, bezmyślnym i po prostu głupim zachowaniem dużo ryzykują. W sieci nie jesteśmy całkowicie anonimowi, a udostępniane informacje są archiwizowane, przechowywane i przetwarzane. W dalszej lub bliższej przyszłości mogą wpaść w niepowołane ręce i wpłynąć na karierę zawodową lub relację z bliską osobą. Zachowaj więc dla siebie Twój rozstrój żołądka i zarzygany po romantycznej kolacji ze skarbkiem ;*** kibel.

One Reply to “Fejsbukowa żenada”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.