Bezstresowe wychowanie?

2 Sie

Od kilku lat przetacza się w opowieściach młodych ludzi fala oburzenia dotycząca chamskich zachowań ludzi starszych, którzy w autobusach i tramwajach nie dość, że jako pierwsi biegną po upragnione miejsce siedzące, to jeszcze, gdy nie uda się im go zdobyć to złośliwie stoją nad biedną zbolałą młodą ofiarą sapiąc niemiłosiernie.

Krytyka pada zwłaszcza z ust tych silnych i młodych, w wieku między późną podstawówką a późnym liceum, którzy ze względu na kupno swojego biletu podkreślają swoje prawo do siedzenia, wymieniając dodatkowo setki posiadanych groźnych dolegliwości, dających im pierwszeństwo siedzenia przed „starymi moherami”.

Skąd wynika, czynna napaść i agresja międzypokoleniowa? Młody człowiek na forum napisze, że to wszystko wina zwiększonej agresji głupich staruch, które bez powodu jeżdżą porannymi autobusami i wyzywają go od najgorszych za nieustąpienie miejsca siedzącego.
„USTĄP MIEJSCE GÓWNIARZU. NO TRZEBA POPROSIĆ. MAMA NIE WYCHOWAŁA. TA MŁODZIEŻ W DZISIEJSZYCH CZASACH TAKA ZMĘCZONA.”

Zawsze potem oczywiście kulturalnie dodając usprawiedliwienie „[…] a może jestem chora i ledwo trzymam się na nogach spróchniała kurwo?”

Nic dziwnego, że stare babcie wbiegają do autobusu szukając miejsca, w końcu muszą o nie walczyć z innymi, nikt przecież nie ustąpi „spróchniałej kurwie”. Jeszcze stoją i sapią nad głową, na pewno nie ze zmęczenia, ale złośliwie, a mnie tak bolą dzisiaj nogi.

„Tak bardzo głęboko mam w dupie takie osoby, ja również płacę za bilet i do tego siedzenia mam takie same prawo jak one, czyli starsze panie, które wprost krzyczą, aby ustąpić im miejsca, bo nogi bolą.[…] No i często jest tak, że nogi mi odpadają, bo np. naciągnęłam ścięgna, czy coś.”

Codziennie naciąga mi się ścięgno, jestem chora i ledwo trzymam się na nogach, a staruszki mają siłę, bo przecież godzinami stoją pod blokiem.

A co, jeżeli to właśnie zachowanie młodego pokolenia jest przyczyną frustracji staruszków? A może nawet nie tylko staruszków, bo sama za osobę starszą się nie uważam, a mimo to brak elementarnych zasad współżycia społecznego jest dla mnie rażący. Świat nie toczy się tylko wokół mnie, więc wypada, żebym zwróciła uwagę także na innych. Nie chodzi tu tylko o ustępowanie miejsca osobą starszym, ale wyrazem egoizmu i braku empatii jest także na przykład puszczanie muzyki z telefonu w pełnym ludzi, zatłoczonym tramwaju. Nieważne jak piękne byłyby wydobywające się z telefonu nuty, nic się nie stanie jak zostaną wysłuchane w domu.

Jednak nie ma co się dziwić, że młodzieży brakuje elementarnej kultury, jeżeli od dziecka wpajany był im egoizm. Taka moda na przypisywanie dzieciom przez ich rodziców nadmiernego znaczenia w świecie i wśród innych ludzi. Bezstresowe wychowanie, zostało uznane za niszczące nawet przez samych twórców teorii. Mimo to, teoria opierająca się na braku kar i oczekiwań oraz całkowitej swobodzie zachowań dziecka nadal jest popularna, co zresztą można dobrze zaobserwować w miejscach publicznych, także w komunikacji miejskiej.

Niejednokrotnie więc brak jakiejkolwiek reakcji rodziców na uciążliwe wobec nas zachowanie dziecka w myśl zasady „wolność twojej pięści musi być ograniczona bliskością mojego nosa” wymusza na nas działania w postaci zwrócenia uwagi dziecku bądź dorosłemu. Wtedy dopiero zaczyna się wojna. Wojna na wrogie spojrzenia lub totalny atak agresji, bo jak śmieliśmy zwrócić uwagę jej dziecku, jak mogliśmy ingerować w wychowanie jej pociechy.

Agresja matek hodujących bezstresowe dzieci to dość częste zjawisko. Któregoś razu w autobusie relacji Gdańsk Brzeźno – Przymorze – Żabianka starszy pan grzecznie zwrócił uwagę młodej matce by powstrzymała swoje dziecko od kopania jego torby. Oczywiście nie obyło się bez awantury, ze strony matki. Krzyczała na staruszka, który już dawno przestał się odzywać i prawie skulił się ze strachu. Co najmniej kilka minut trwał monolog, zanim w awanturę włączyło się parę osób broniących staruszka.

Ostatecznie skończyło się na wielkiej obrazie pani matki, która zarzekła się, że więcej tym autobusem jeździć nie będzie, na co pozostali zareagowali zadowoleniem. Nic więc dziwnego, że dziecko niema granic jeżeli matka także ich nie posiada.

Życie czasami zmusza nas do dzielenia przestrzeni i czasu z innymi ludźmi. Dopóki, więc nie nauczymy się dostrzegać siebie nawzajem podróże środkami transportu masowego będą walką o przetrwanie.

moher

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.