Z żabiej perspektywy

13 Cze

Jak ten świat się zmienia… Przyzwyczajamy się do rzeczy, które wcześniej były w ogóle nie do pomyślenia. Weźmy np. papierosy. Jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku palenie było po prostu modne. O szkodliwości wyrobów tytoniowych usłyszeliśmy znacznie później. 40 lat temu w Polsce palili chyba wszyscy i wszędzie. W pracy, w sklepie, w autobusie czy w pociągu. Jak się wchodziło do kolejki SKM, to siekierę można było zawiesić, tak było gęsto od dymu. Spróbujcie sobie wyobrazić, że idziecie do pracy, gdzie wszyscy naokoło palą. I to przy zamkniętych oknach!

Kiedy byłem dzieckiem, papieros w towarzystwie był czymś oczywistym. Stopniowo było go coraz mniej i mniej. Wielokrotnie jeździłem pociągami w wagonie dla palących, bo gdzie indziej po prostu nie było miejsca. Walczyło się wtedy o każdy haust świeżego powietrza. To był dopiero „klimat”! A papierosy w knajpach? Były od zawsze i człowiek po prostu się przyzwyczaił do ich obecności. Aż tu nagle, dwa lata temu – ciach! Zakaz. I różnica kolosalna. Wracam do domu, a ubranie dymem papierosowym nie śmierdzi. Małe, a cieszy!

Nie wszystkie zmiany są równie udane. Jakość jedzenia, w porównaniu do tego, które pamiętam sprzed 20 lat radykalnie spadła. Kiedyś nabijałem się z mieszkańców Zachodniej Europy, że może i mają mnóstwo żywności w sklepach, ale to co można tam kupić, jest kompletnie pozbawione smaku. Teraz już się nie śmieję. Bo u nas jest już niestety tak samo. Wędliny jedynie ładnie wyglądają. Sery to samo – dramat! Jeszcze nasze warzywa i owoce jakoś się trzymają. Zawsze czekam z utęsknieniem na początek lata. Wtedy bowiem pojawiają się w naszych sklepach młode, polskie ziemniaczki i truskawki. Różnicy w smaku między tymi sprowadzanymi z Grecji czy Hiszpanii a rodzimymi nie muszę chyba nikomu opisywać…

Za to autostrady i obwodnice mamy dzisiaj w pełni ekologiczne. Wszędzie przejścia dla żuczków i żabek. Nie daj Boże, jakaś chroniona roślinka znajduje się na trasie. Wtedy niestety całość drogi trzeba zaprojektować od nowa. Nieważne, że koszty rosną przez to gigantycznie. Nieważne, że na starych, niebezpiecznych i zniszczonych przez tiry drogach giną każdego dnia setki ludzi. Istotny jest jedynie interes unijnych ekologów, a nie ludzi, dla których bezpieczeństwa podobno takie rozwiązania drogowe powstają! Europie łatwo jest dzisiaj narzucać coraz to nowe rozwiązania proekologiczne. Istnieje tam już wysoko rozwinięta sieć autostrad i dróg szybkiego ruchu. I jakoś nikt u nich nie protestował, kiedy wycinano tysiące hektarów lasów pod ich budowę. Aha! Przejść dla żabek raczej tam nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.