Kobiety gadają, faceci milczą

14 Paź

Przysłuchuję się wymianie zdań na balkonie mojego studenckiego mieszkania. – To co, jesteś z nią? – pyta jeden z moich nowych lokatorów drugiego. W końcu nie widzieli się ładnych parę tygodni. Co robi drugi? Wzrusza ramionami i w ten sposób ucina dyskusję. Gdyby to były babskie pogaduchy to niewinne, krótkie pytanie, przerodziłoby się w plotki do rana. Facetom wystarczyło wzruszenie ramionami. Tylko ja siedzę z rozdziawioną paszczą i patrzę na tych przybyszów z Marsa. Cholera, na Wenus to by nie przeszło.

Jak wyglądałaby rozmowa, gdybym o to samo zapytała moją przyjaciółkę? Na pewno trwałaby dwie godziny i butelkę wina dłużej, bo kobiecy schemat komunikowania się sporo wykracza poza „pytanie – odpowiedź”. Owszem, należy zacząć od pytania zasadniczego, bo inaczej rozmowa potoczy się niekontrolowanym, własnym rytmem i nawet rozmówczynie mogą się w niej pogubić. Jednak „prosto z mostu” to w przypadku kobiet mało skuteczny sposób. Najlepiej sprawdzają się pytania krótkie, treściwe i owinięte w średniej grubości warstwę bawełny.

W kolejnym etapie obowiązkowo muszą pojawić się pytania pomocnicze. Dlaczego? Kiedy? Co powiedział? Co o tym myślisz? Bo przecież to czy akcja działa się w kinie, na dworcu czy w tunelu ma prawie zawsze zasadnicze znaczenie dla sprawy. Dla kobiet ważny jest każdy element, dla facetów chyba żaden. Twórcą powiedzenia „diabeł tkwi w szczegółach” musiała być kobieta, bo któż by inny?

Po wstępnych oględzinach problemu czas rozpocząć prawdziwie „tęgie rozkminianie”. Tego mężczyźni wolą unikać i może słusznie, bo to właśnie teraz każdy ze znanych faktów musi zostać poddany wnikliwej analizie. Co miałaś na myśli? Co to mogło znaczyć? A może wcale nie o to chodziło? No i się zaczyna. W białych rękawiczkach i lekarskim fartuchu rozkładamy wszystko na czynniki pierwsze i docieramy do głęboko ukrytego drugiego dna. Sukces!

Ostatni etap to kończenie rozmowy, które u kobiet musi czasem potrwać nawet tyle, co cała rozmowa i jest to zupełnie naturalne. Faceci są w tej kwestii minimalistami. Jako komentarza używają wylewnego „aha” i „mhm. Czasem znacząco chrząkną. Trochę jak z raportem do wysłanego smsa „wiadomość dostarczona”, koniec kropka. Marsjanom to wystarcza, bo patrząc na nich widzę, że żaden z nich nie czeka na dalszy ciąg wypowiedzi. Jednak, żeby babskie pogaduchy zostały uznane muszą być zakończone „komentarzem od przyjaciółki”. Lakoniczne wypowiedzi nie wchodzą w grę. Im poważniejszy problem, tym dłuższy musi być elaborat na koniec. Najlepiej z dobrą radą.

Obserwując tych trzech facetów w moim domu dochodzę do wniosku, że oni nie rozmawiają i nawet nie milczą, tylko wymieniają się informacjami. Pierwszy i drugi, znów pierwszy i znów drugi i tak w kółko, a pomiędzy żadnych komentarzy i wniosków, tylko mruknięcia i chrząknięcia. Dzwonię więc do mojej przyjaciółki i kiedy tak sobie rozmawiamy (bo to na pewno można nazwać rozmową) to tylko utwierdzam się w przekonaniu, że z Marsa naprawdę bardzo daleko do Wenus…

One Reply to “Kobiety gadają, faceci milczą”

  1. W nastepna nileziede Rugwa opowiada na Radiach o odzyskiwaniu duchow, przeprowadzaniu ich do swiatla, ( podroze mentalne). Jakich wskazowek udzielic ludziom po smierci by zalapali sie na swiatlo, energie duchowa rozswietlajaca swiadomosc i wyrwanie sie ze strefy cienia, czyli zlych przyzwyczajen. Przy okazji wyszlo w dyskusji jak sprawdzic gadajacego nam do ucha kolesia, czy jest przyjacielem, rozwinietym partnerem dyskusji z mentalnego planu, czy pokutnikiem z odmentow astrala.Pierwszy to ten, co traktuje nas tak delikatnie jak by sobie sam zyczyl a ten drugi, podstepnik-maciciel, to ktos kto narzuca nam wlasna wole, wlasny tok myslenia, nie baczac na nasze duchowe potrzeby- duchowa wolnosc, cos co jest towarem na sprzedaz a tam w gorze, hen, hen nie do obalenia monolitem ze stali.pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.