Gorszy dzień

24 Wrz

Dzwoni budzik. Jak zwykle punkt 6.00 ani minuty później. Wstawałam 2 razy w nocy. Raz do dziecka, raz włączył się alarm u sąsiadów. Można by rzec, że od północy chyba przespałam w sumie 3 godziny.

…nie wstaję, czekam na drzemkę, za 5 minut znowu budzik. A ja właśnie teraz najlepiej poszłabym spać….nie chcę wstać….nie chcę iść do pracy…i jeszcze w dodatku jest poniedziałek…

Miewacie takie sytuacje? I co wówczas robicie?
Opcji jest wiele ale najprościej wziąć urlop na żądanie, jeśli jest taka możliwość. Jednak czy to nie jest ucieczka? No cóż, a jak tu wstać po takiej nocy. Jaka jest więc kolejna opcja?

Przełącz się na strategię B. Czym jest strategia B? To prawo do gorszego dnia. Tak zwyczajnie i po prostu możesz mieć czasami gorszy dzień. Czy to oznacza, że będzie gorszy?

Niekoniecznie, gdyż dając sobie zgodę na gorszy dzień, przyjmujesz wszystko co złe i niewygodne z pokorą i bez konfliktu ze sobą samym. W czym może pomóc taka strategia: w braku depresji w tym dniu, konfliktu, frustracji a nawet poprawie humoru. Dlaczego? To prosty mechanizm, który wyjątkowo jest spójny z naszą postawą z naszymi odczuciami.

Nie zaprzeczamy, że jest gorzej, nie wypieramy, że jesteśmy źli, czyli dajemy sobie zgodę na emocje jakie zwyczajnie często zaprzeczamy…..włączając przy okazji racjonalizację.
Myślę, że ani słowo „chcę” ani „muszę” nie pomoże jak już przydarzył się taki dzień. Samomotywacja też może nie zadziałać. A zdarza się, że w sumie okazuje się, iż taka praktyka powoduje, że ów gorszy dzień całkiem nieźle się kończy.

Bo jak dajemy z siebie tyle co możemy i spójnie działamy to nie mamy wyrzutów sumienia, stres nas nie dopada i spokojnie wykonujemy zadania kolejno, jedno po drugim, może trochę wolniej, może inaczej ale wykonujemy i to nas nie wkurza. Mniej się spieszymy a przy okazji nie rozpraszamy się na kilku rzeczach jednocześnie.

Takie dni też miewam i stosuję wówczas taką strategię.
Może i dla Was okaże się korzystna? Spróbujcie zastosować i podzielcie się, jak było.
Jeszcze jedno. Jak budzik zadzwoni 5 raz wówczas wstaję, bo stwierdzam, że już wystarczającą ilość razy podniosłam się żeby wyłączyć budzik czas więc na kolejne zadanie tego mega trudnego dnia, otworzyć oczy, włączyć głośno muzykę… i tak powoli dojść do łazienki…potem już jest coraz łatwiej….i tak powoli do wieczora krok po kroku, zadanie po zadaniu.
Tylko się nie złościć i nie przyspieszać, to już nic nie zmieni…No chyba, że ktoś może wziąć urlop na żądanie. Powodzenia!

Źródło fot.: flickr.com/taylormcquarrie

Więcej na stronie Care&Coach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.