Facebookowe frustracje mieszkańców 3miasta

10 Cze

Kiedy nie pozostaje nic innego, niż śmiać się z problemu, można jeszcze napisać o nim na Facebooku! Strony typu „Rzeczy, których nie mówią…” zawierające kąśliwe uwagi mieszkańców Trójmiasta na temat lokalnych niedoskonałości, urzędniczych absurdów, utrudnień komunikacyjnych i lokalnych stereotypów cieszą się coraz większą popularnością. O czym nie mówią gdańszczanie, gdynianie i sopocianie? Sprawdźcie!

Wyrażenia typu: „Jeżdżę przez Hucisko, bo nie lubię denerwować się za kierownicą” lub „Spoko, wrócę nocnym do Banina.” dla kogoś spoza Trójmiasta mogą wydawać się zupełnie zwyczajnym komunikatem. Lokalny smaczek potrafią wydobyć z nich jedynie wtajemniczeni, czyli w wypadku wyżej wymienionych przykładów– mieszkańcy Gdańska.

6

7

1

Po inwazji stron typu spotted i hated, przyszła pora na prawdy z cyklu: tego nie usłyszysz z ust prawdziwego mieszkańca Trójmiasta. Na stronach z serii „Rzeczy, których nie mówią” administratorzy zamieszczają zaproponowane przez facebookowiczów kąśliwe uwagi na temat lokalnych niedoskonałości, urzędniczych absurdów, utrudnień komunikacyjnych i lokalnych stereotypów.

– Pomysł zaczerpnąłem z analogicznej strony „Rzeczy, których nie mówią poznaniacy”. Nie wiem czy ich strona jest autorska, czy również bazowali na czyimś pomyśle, ale to nie jest ważne – jest zabawna i o to przecież nam chodzi. Gdańszczanie, jak i Poznaniacy, mają mocne poczucie przynależności do swojego miasta, a patriotyzm lokalny gdańszczan jest jednym z najbardziej widocznych w kraju, więc nie wątpiłem, że taka strona się przyjmie. – opowiada Heller, twórca strony „Rzeczy, których nie mówią gdańszczanie”.

3

Co istotne, mimo tego, że w zabawny i ironiczny sposób, to wciąż, strony pokazują problemy Trójmiasta i zmuszają do zastanowienia się nad nimi. Jeśli ich popularność będzie rosła w takim tempie jak dotychczas, to być może zaczną zaglądać tam miejscy urzędnicy? – Kiedy strona przekroczyła 1000 użytkowników, wiedziałem, że to nie uniknione, że w końcu strona dotrze do urzędników miejskich. Ale tak naprawdę – co z tego?
 Na pewno nie zakładałem strony z myślą o przeprowadzaniu jakichkolwiek zmian, czy jako formy jakiegokolwiek protestu społecznego, ale jeżeli pozwoliłoby to na przeprowadzenie jakichś zmian na lepsze, będę zadowolony. – dodaje administrator „Rzeczy, których nie mówią gdańszczanie”.

Oprócz stron poświęconym rzeczom, których nie mówią mieszkańcy poszczególnych części Trójmiasta, powstał także oddzielny fanpage poświęcony studentom Politechniki Gdańskiej. – Facebookowa aktywność znajomych, którzy „lajkowali” posty zamieszczane na bardzo podobnym fanpage’u, tj. „Rzeczy, których nie mówią gdańszczanie” sprawiła, że uznałam, że nia ma co czekać. Studenci z PG są na tyle oryginalną grupą, że z pewnością „zasługują” na własną stronę – tłumaczy założycielka strony – Agata Wiśniewska, studentka Wydziału Mechanicznego. Zapytana o to, czy sądzi, że tego typu strona może mieć jakąś moc sprawczą, doprowadzić do jakiejś zmiany w skostniałej strukturze uczelni, odpowiada: – Na pewno fanpage zintegruje nas i uświadomi, że mimo iż czasami dzielą nas budynki (wydziały Politechniki Gdańskiej często rywalizują ze sobą i walczą o miano najbardziej „inżynierskiego”) to wciąż jesteśmy z tego samego „podwórka” i mamy te same problemy.

pg2

pg1

Żeby opublikować wpis należy propozycje wypowiedzi wysłać do administatorów stron w wiadomości prywatnej. Należy pamiętać o przestrzeganiu prostych zasad netykiety. – Nie publikuję notek, które w sposób niekonstruktywny kogoś atakują. Dostałem na przykład jedną obrażają jednego z gdańskich polityków na zasadzie „XYZ jest brzydki”. No ani to śmieszne, ani mądre. Nie publikuję też tych odnoszących się do Lechii Gdańsk i poziomu ich gry. Po pierwsze nie interesuję się piłką nożną, więc nie śmieszy mnie to, po drugie też mają raczej obraźliwy charakter, a nie o to nam chodzi. – podsumowuje założyciel gdańskiego fanpage’a.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.