3miasto chce być fit!

18 Lis

Kiedy jeszcze kilka lat temu zaczynałam ćwiczyć na siłowni, wszyscy znajomi patrzyli na mnie jak na kosmitkę. Pytali się czy chcę zostać pakerem, z czego chcę schudnąć, czy nie mam niczego lepszego do roboty. Dzisiaj prawie każdy z nich w jakiś sposób się rusza: biega, chodzi na aerobik, tańczy zumbę lub – najczęściej – ćwiczy z Chodakowską.

Przejawy boomu na bycie fit widać wszędzie. Liczba nowych siłowni rośnie na potęgę. Można je znaleźć w centrach handlowych i na każdym, nawet mniejszym osiedlu. W internecie jest mnóstwo blogów z poradami, ćwiczeniami czy dietetycznymi przepisami. Każdy z nas ma chociaż jednego znajomego na Facebooku, który wstawia inspirujące fotki płaskich brzuchów albo chwali się, ile kilometrów dzisiaj przebiegł z aplikacją Endomondo.

Skąd ta nagła fascynacja sportem, odchudzaniem i byciem fit? Wiadomo, media propagują zdrowy styl życia, wszędzie widzimy chude modelki i napakowanych gwiazdorów kina. A może po prostu mamy dosyć siedzenia przed komputerem i zadyszki po schodach na drugie piętro, kiedy zepsuła się winda.

Małgorzata Marszałkowska z sieci klubów fitness Tiger Gym, przyznaje, że zgłaszają się do nich coraz młodsze osoby. – Można u nas ćwiczyć od 18 roku życia, ale przychodzą do nas nawet 14-latkowie, którzy ćwiczą pod opieką rodziców. Chętne do ćwiczeń są zarówno dziewczyny, jak i chłopaki, chociaż wybierają inne formy ruchu. – Mężczyźni zdecydowanie wybierają siłownię, podnoszenie ciężarów i cardio. Dziewczyny chętniej chodzą na grupowe zajęcia ruchowe, zajęcia taneczne albo biegają na bieżni.

Chociaż właściciele klubów fitness cieszą się z nowej mody, muszą nastawić się na ostrą konkurencję. – Klientom nie wystarczają już zwykłe zajęcia aerobowe, chcą czegoś nowego. Tradycyjna forma zajęć szybko im się nudzi – przyznaje Anna Bonna, instruktorka fitness z wieloletnim doświadczeniem. Inwencja twórcza siłowni nie zna granic. Niektóre proponują zajęcia Zumby, czyli taneczny fitness, inne aeroboks lub Jukari, czyli fitness w powietrzu. Hitem wśród dziewczyn jest też pole dance, czyli taniec na rurze. Angażuje on wszystkie grupy mięśni, jest świetną zabawą i na pewno chętnie zasponsoruje go nam nasz chłopak.

Wiele osób, żeby zacząć się ruszać nie musi nawet wychodzić z domu. Youtube oferuje nieskończoną ilość ćwiczeń, a nie wymaga wykupowania karnetu w siłowni. Można też ściągnąć na smartfona którąś z aplikacji, które policzą nam kalorie podczas wysiłku, zaplanują treningi, a nawet będą do nas krzyczeć: ,,jeszcze jeden brzuszek!”.

Osoby, których nic nie przekona do zrezygnowania ze zbyt dużej ilości czekolady i makaronu na rzecz biegania, pocieszam i przypominam elementarną zasadę treningową: ,,najpierw masa, potem rzeźba”!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.