Ucieczki morskie z PRL. Ostatni rejs „Żurawia”

25 Kwi

Z 1 na 2 sierpnia 1951 r. został uprowadzony do Szwecji ORP „Żuraw”. Ten mały, trzynastoletni trałowiec o wyporności 180 ton był ostatnim z serii minowców zbudowanych w latach 1933-1939. Dowódcą okrętu był por. Arkadiusz Ignatowicz (1905-1984), który w Marynarce Wojennej służył od 1925 r. Przez całą wojnę walczył chlubnie na morzu. Został ranny i odznaczony Krzyżem Walecznych, Medalem Morskim z trzema okuciami oraz alianckimi gwiazdami za Atlantyk, Włochy, Niemcy i Francję. Po wojnie powołano go do służby w Marynarce Wojennej PRL. Został mianowany porucznikiem, a od 1948 r. kierował okrętem „Żuraw” („HG-11”).

W skład załogi wszedł również Szef Wydziału Pomiarowego Hydrografii, kmdr ppor. Jerzy Iwanow. Urodzony w 1912 r., ukończył Średnią Szkołę Techniczną, Wydział Wodno-Melioracyjny, był instruktorem przysposobienia wojskowego i pracował na Polesiu w Zarządzie Wodnym oraz przy budowie lotniska w Powursku. Po wybuchu wojny pracował w Pińsku, budował drogi na Polesiu i współpracował z AK. Walczył w partyzantce pod Sochaczewem i został awansowany na porucznika. W PRL został powołany do wojska w 1945 r. i skierowano go do 1 Morskiego Batalionu Zapasowego, czyli od 1945 r. rozpoczął służbę w Marynarce Wojennej Polski Ludowej. Z początku był adiutantem Iwana Szelingowskiego – szefa Sztabu Głównego Marynarki Wojennej. Stamtąd trafił do służby w Oddziale Hydrograficznym Sztabu Głównego Marynarki Wojennej, a w lipcu 1951 r. ORP „Żuraw” („HG-11”) został skierowany z Gdyni do Kołobrzegu w celu zabezpieczenia hydrograficznego podczas sojuszniczych manewrów.

1 sierpnia zameldował się na okręcie młody oficer polityczny, ppor. Zygmunt Bogumił, przydzielony na stanowisko zastępcy dowódcy okrętu do spraw polityczno-wychowawczych. O zachodzie słońca 1 sierpnia ORP „Żuraw” odcumował z Kołobrzegu i minąwszy wąski tor wyjściowy, skierował się na wschód do Gdyni. Dowódca okrętu podczas odprawy przedstawił załodze rozkład wacht i wraz z kmdr. por. J. Iwanowem oraz ppor. Zygmuntem Bogumiłem przeszli do messy, a następnie do kabiny dowódcy. W pewnym momencie „Żuraw” wykonał gwałtowny zwrot na lewą burtę i prawie natychmiast do kabiny dowódcy wtargnęło trzech uzbrojonych marynarzy, oświadczając, że opanowali okręt i zamierzają płynąć na Bornholm lub do Szwecji. Drzwi ciasnej kabiny dowódcy zostały zamknięte z zewnątrz, a uwięzionych uprzedzono, że w wypadku jakiejkolwiek próby uwolnienia zostaną ostrzelani przez drzwi. Zaskoczeni oficerowie byli całkowicie bezbronni, pistolet kmdr. ppor. J. Iwanowa zgodnie z obowiązującą procedurą leżał w magazynie Sztabu Głównego Marynarki Wojennej, pistolet dowódcy okrętu zamknięty był w magazynie okrętowym, a nowo przybyły podporucznik nie miał jeszcze przydzielonej broni.Około północy ponownie trzech buntowników zjawiło się w kabinie dowódcy. Przyszli domagać się, aby por. Ignatowicz przeprowadził okręt, gdyż wiedzieli, że znajdują się w pobliżu Bornholmu, ale w nocy, bez dokładnej mapy nie potrafili skierować statku do któregoś z portów na wyspie. Zarówno por. Ignatowicz, jak i dwaj pozostali uwięzieni stanowczo odmówili. Ponownie zaryglowano drzwi i okręt popłynął w kierunku Szwecji.

Zbuntowana grupa pod dowództwem st. mar. Henryka Barańczaka liczyła szesnastu członków załogi. Rankiem 2 sierpnia ORP „Żuraw” wpłynął na wody terytorialne Szwecji i został wprowadzony do portu Ystad. Władze szwedzkie pozwoliły zejść na ląd tym członkom załogi, którzy pragnęli pozostać w Szwecji, zapewniono ich, że otrzymają azyl. Jerzy Iwanow stanowczo zaprotestował, objaśniając, że okręt znalazł się w porcie szwedzkim bez zgody dowódcy i że nikt z oficerów ani podoficerów nie zamierza w Szwecji zostać. Poprosił o skontaktowanie go z dyplomatycznym przedstawicielem PRL. Szwedzi umożliwili mu kontakt telefoniczny z ambasadą polską. Ambasada jednak zbagatelizowała fakt uprowadzenia okrętu wojennego i nie zamierzała przysyłać nikogo do rozmów z władzami szwedzkimi, przeciwnie, zaleciła nie sprzeciwiać się zejściu tych, którzy w Szwecji postanowili pozostać. Iwanowowi nie udzielono pomocy, a mimo to próbował jeszcze rozmawiać ze zbuntowanymi. Dzięki jego mediacji 4 członków załogi odcięło się od zbuntowanych i postanowiło wrócić do kraju. W Szwecji miało pozostać 11 marynarzy i 1 podoficer. Wszyscy złożyli broń i zeszli na szwedzki ląd. Po 11 godzinach postoju w Ystad okręt z resztą załogi skierował się do portu wojennego w Gdyni. Na morzu z nasłuchu radiowego załoga dowiedziała się, że przeciwko nim wysłany został okręt ORP „Błyskawica” pod dowództwem kpt. mar. Zdzisława Studzińskiego, aby dokonać aresztowania OH „Żuraw”. Arkadiusz Ignatowicz wybrał więc kurs wzdłuż brzegów polskich, bez przeszkód dobił do portu w Gdyni i uzyskał zezwolenie zejścia na ląd. Dowództwo i marynarze „Żurawia” spodziewali się, że za uratowanie okrętu i przyprowadzenie go do portu otrzymają pochwałę. Tymczasem jeszcze w sierpniu 1951 r. na polecenie najwyższych władz rządowych została powołana specjalna komisja Marynarki Wojennej w celu ustalenia przyczyn zdarzenia. Śledztwo prowadzono przez 10 dni, komisji przewodniczyli płk. Michał Jekiel i płk. Zygmunt Blum. Najsurowiej osądzali jednak załogę członkowie Prokuratury Marynarki Wojennej z szefem Zarządu Informacji nr 8 w Gdyni, kmdr. por. Mikołajem Prystupą. Sam Bolesław Bierut i Edward Ochab żądali surowych kar. Dnia 9 sierpnia 1951 r. Rada Wojenna M.W. rozeznała „…przyczyny buntu i zdrady oraz obojętnego zachowania się załogi okrętu”. Wcześniej, bo już 6 sierpnia aresztowani zostali kmdr ppor. J. Iwanow, por. A. Ignatowicz, ppor. Z. Bogumił oraz pozostali członkowie załogi. Po brutalnym śledztwie skatowanym oskarżonym dano do podpisu protokoły z przesłuchań, nie pozwalając im ich przeczytać. Następnie przewieziono sądzonych do Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej w Gdyni na Oksywiu, gdzie na pokazowym procesie (zgromadzono na nim około 300-400 oficerów), podczas którego nie pozwolono oskarżonym wypowiedzieć się, tylko udzielać odpowiedzi „tak” lub „nie”, ogłoszono wyrok. Skazano: ppor. J. Iwanowa na 15 lat więzienia, por. A. Ignatowicza na 15 lat więzienia, ppor. Z. Bogumiła na 12 lat więzienia. Kary pozostałych członków załogi, którzy powrócili do kraju, wahały się od 2 do 10 lat. Wszystkich członków załogi, którzy pozostali za granicą skazano zaocznie na karę śmierci. Po zakończeniu rozprawy szef Głównego Zarządu Polityczno Wychowawczego WP – gen. bryg. Marian Naszkowski – złożył pisemny meldunek Bolesławowi Bierutowi, Edwardowi Ochabowi oraz marszałkowi Konstantemu Rokossowskiemu: „Nie jest straszne, że grupa zdrajców się zbuntowała, ale to, że dowództwo i pozostała załoga była bezczynna wobec zdrajców, wykazując tchórzostwo i brak patriotyzmu.”

Jeszcze przed zakończeniem śledztwa wydano wyrok na HG „Żuraw”. Specjalnym rozkazem ministra obrony narodowej został uznany za „zhańbiony” i wykreślono go z rejestru jednostek pływających Marynarki Wojennej. W tym samym roku przemianowano go na „Kompas”. W 1971 r. przekształcono dawny „Żuraw” w barkę koszarową zacumowaną w Gdyni. W 1977 r. został przeznaczony do skasowania i w 30 lat po buncie zezłomowany.

Na podstawie amnestii z 1956 r. złagodzono kary, a 10 kwietnia 1956 r. zwolniono z więzień wszystkich członków załogi „Żurawia”. W 1966 r. po 10 latach od amnestii Sąd Marynarki Wojennej przywrócił im stopnie wojskowe.

Na koniec kilka słów o 12 buntownikach. Czterech z nich: H. Barańczak (do 1956 r.), Tadeusz Tomon, Wojciech Pierścionek, Władysław Cesarz zamieszkiwało w Szwecji. W 1956 r. (roku amnestii) H. Barańczak przeniósł się do USA i osiadł w Nowym Jorku. Założył małą firmę budowlaną, ożenił się i miał dwoje dzieci. Pozostałych z 8 tych, którzy uciekli do Szwecji, osiedliło się w Kanadzie. Nie utrzymywali kontaktu ze sobą, a rodzinom pozostałym w Polsce sporadycznie, przez osoby trzecie od czasu do czasu przesyłali paczkę lub kilka dolarów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.