Poeci pomięci / Poeci pamięci

23 Wrz
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Print this page

Poeci pomięci

Jest jedna rzecz, której bardzo nie lubię w mieszczańskim etosie, w którym nurza się polska klasa średnia i, w dużej mierze, również inteligencja nasza. Nie znoszę wprost przekonania, że jak się coś położyło na szafkę 10 lat temu, to to cały czas tam leży, nieruszone, niezmącone.

Skoro 20, 30 i 40 lat temu poezja płynęła wartkim nurtem przez polską piosenkę, to powinno cały czas tak być. A tak nie jest – i groza, i przestrach, i zębów zgrzytanie, że kultura na psy schodzi, i że nie ma następców Młynarskiego i Osieckiej.

A następcy Osieckiej i Młynarskiego są, tylko bardzo prawdopodobne, że na rymach się nie znają i w ogóle z piosenką nic wspólnego nie mają. Kiedyś poezja w piosenkach była. Dzisiaj jej tam nie ma prawie na pewno. Gdzie jest? – nie mam pojęcia. Na pewno nie u Marysi Peszek, jednej z większych grafomanek ostatniej dekady, odpowiedzialnej za takie wybitne strofy jak „Kocham cię najbardziej na świecie/ ale nie chcę mieć dzieci”.

Bodajże Bukowski mówił o swoich książkach, że to są wiersze, które wyszły mu po prostu trochę dłuższe (coś mogłem przekręcić, ale w sumie o to chodziło). W drugą stronę też to zapewne tak działa – wiersze to takie krótkie książki. W sumie nie chodzi więc o nazwę, ale o przekaz, o zabawę słowami, żonglerkę słownikową i ekwilibrystykę językową. A czy to później ktoś zaśpiewa,wyrecytuje, czy na półkę w Empiku wsadzi – mniejsza z tym.

Wedle mojego rozumienia, to w poezji wcale nie chodzi o słowa przekuwane później w nuty, ale o jakieś głębsze zrozumienie ludzkiej natury – to miały osiągać swoimi strofami tuzy polskiej piosenki. Czy jest więc ktoś kto piosenką dziś porusza ludzi? A i owszem – zespół Weekend z głębokim tekstem utworu „Ona tańczy dla mnie”. Ktoś bardziej wyrafinowany? Z tym ciężej, bo im dalej – tym gustów więcej.

Poezji nie szukam w muzyce, bo wystarczająco dużo słyszałem dobrych piosenek ze średnim tekstem, żeby z tego nie robić koniecznego wyznacznika, ale czasami coś w ucho wpadnie. Pod wrażeniem wielkim jestem młodych dam polskiej muzyki, które wkładają w utwory swoje codzienne rozterki – bez fajerwerków, takie zwykłe historie. Iza Lach zdolna niesamowicie i ambitna, Soniamiki, Mela Koteluk, czy też parę innych (niestety częściej wybierających angielski) potrafią zauroczyć tekstem, ale nie wiem, czy doszukiwałbym się w tym jakichś większych głębi. Nie wiem też, czy rzeczone damy mają w ogóle takie ambicje. Sporo jest również projektów nastawionych na zabawne i inteligentne opowiadanie historii, jak Domowe Melodie, Łąki Łan, czy też Afrokolektyw, żeby wymienić tylko parę rzeczy z zupełnie różnych bajek. No i będąc przy Afrokolektywie nie sposób nie wspomnieć o polskim hip-hopie, gdzie kryją się najwięksi poeci dzisiejszej polskiej muzyki.

Jednak tutaj pojawia się zgrzyt, kiedy w takie zdanie wstawiam słowo „poeci” – nie dlatego, żebym raperom odmawiał splendoru tego słowa, to raczej samo to określenie nie przystaje zupełnie do ich rzeczywistości. Bo choć polski rap trzyma bardzo wysoki poziom i wszelkich domorosłych poetów opanowaniem języka zamiata pod dywan, to słowo „poeta” odstawiłbym jednak na bok. Zostawmy poezję starym grafomanom, którzy chcą się magii doszukiwać w jesiennych liściach i innych pierdołowatych i bezużytecznych elementach krajobrazu, a oni niech robią swoje.
Jak zwykle nie wiem do końca co też mam zaproponować w odpowiedzi na powyższy tekst Taty. Nowego Młynarskiego mam na ziemię spuścić przy wtórze oklasków? Tego nie zrobię, ani żadnych następców wskazywać nie będę, bo też i nie znoszę szukania substytutów. Wystarczająco dużo jest rzeczy oryginalnych.

Na potrzeby tego felietonu proponuję przyjąć tylko, że poezja w polskiej piosence skończyła się (skompromitowała) na zespole COMA i od tamtej pory jej użycie straciło wszelki sens. Są ludzie, którzy potrafią i komponować i tekst w całość złożyć i robią to całkiem nieźle – i tego się trzymajmy.

Poeci pamięci

W Sopocie każdego lata odbywa się w Teatrze Atelier im Agnieszki Osieckiej festiwal jej piosenek, w ten weekend startuje tu kolejny przegląd tego typu – tym razem młodzi wykonawcy biorą na warsztat piosenki z tekstami Wojciecha Młynarskiego. Mogę takim pomysłom tylko przyklasnąć, jako osoba parająca się na co dzień literackim piórem (choć to określenie powoli przechodzi chyba powoli do lamusa, bo kto jeszcze używa dziś pióra?).

Zawsze podziwiałem tych, którzy w krótkiej formie piosenki potrafili zmieścić jakieś istotne przesłanie, piękną metaforę i pozostawić po sobie wyraźny ślad poetycki. Niedoścignionymi wzorami w tej materii pozostają dla wszystkich m.in. Leonard Cohen i Bob Dylan, chociaż i niektórym piosenkom Stinga można pozazdrościć słownej maestrii. Nieodżałowany Jeremi Przybora (któż inny potrafiłby nieoczekiwanie połączyć w swoich piosenkach Kutno z płótnem, a pieszczotliwe zdrobnienie Grudziądza – Grudziążku z mało – na pozór – poetyckim słowem „zalążku”?

Tysiące tekstów Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego kontynuowały te najlepsze wzorce, dorównywał im czasami Jonasz Kofta, a swoją wyjątkową niszę odnalazł w „ojczyźnie-polszczyźnie” Jacek Kaczmarski. Echa dobrych tradycji kabaretowych można też z pewnością odkryć w tekstach Andrzeja Poniedzielskiego czy Artura Andrusa, zaś krakowski spleen spływa na nas ze słowami Michała Zabłockiego. Niegdyś teksty największych przebojów pisywali doskonali poeci, tacy jak Julian Tuwim; niestety, w Polsce obserwujemy dziś zalew tekstów w zdecydowanej większości nijakich, o niczym i nie pozostawiających żadnych trwałych wrażeń.

Czasem te puste słowa niesie jeszcze melodia, częściej „kompozycje” równają do poziomu tekstu. Kogo można jednak wyróżnić na tym miernym tle? Na pewno równy poziom trzyma Adam Nowak z „Raz, dwa, trzy”, Kasia Nosowska, Maria Peszek i kilku innych wykonawców, najczęściej tworzących zresztą na własny użytek. Są samowystarczalni. Inni chcieliby im dorównać, bo własny tekst (podobnie jak kompozycja) to gwarancja dodatkowych tantiemów, więc pisują też ci, którzy nie mają nic do powiedzenia. Jest również osobna kategoria doskonałych tekściarzy (m.in. Andrzej Mogielnicki, Bogdan Olewicz, Marek Dutkiewicz), na tyle wyspecjalizowanych i sprawnych warsztatowo, że są w stanie z sukcesem zrealizować zamówienie dla każdego wykonawcy, ale to zupełna inna bajka. Ci, którzy dobre poetyckie teksty pisywali (np. Magda Czapińska i jej „ściskając w ręku kamyk zielony”) zniknęli gdzieś na krętych ścieżkach naszej muzycznej sceny, inni (np.Grażyna Orlińska, autorka takich przebojów jak „Chałupy welcome to” czy „Baw się lalkami” ) z własnego wyboru tworzą dziś niszowe piosenki poetyckie.

Istnieje jeszcze i trzyma się dość mocno kategoria twórców piosenek, wyrosłych z kręgu dawnej kultury studenckiej (Jan Wołek, Jacek Cygan, Zbigniew Książek), ale wydaje się, że ich czas również przemija.

To, co pozostaje i przebija się jako radiowe „power-play’e” to masowa konfekcja, w której trudno dopatrywać się finezji i poetyckiego powabu. A może tak było zawsze, tylko tego wcześniej nie dostrzegałem? Tadeusz, ratuj, może ty dostrzegasz jakieś światełko w tekstowym tunelu?

tadeusz_fulekTadeusz Fułek (rocznik 1986) absolwent kulturoznawstwa na poznańskim Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, z pochodzenia sopocianin, mieszka w Warszawie, pracuje w agencji reklamowej „Grey”. Swoje teksty drukował m.in. w „Machinie” i „Wysokich obcasach” oraz na portalach internetowych. Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa. tadeusz.fulek@gmail.com

wojciech_fulekWojciech Fułek (rocznik 1957) sopocianin od zawsze i na zawsze, jak stąd wyjeżdża to nigdy na długo. Człowiek wielu zawodów i umiejętności, z zamiłowania – publicysta, dziennikarz, pisarz, poeta. Autor m.in. historii mola sopockiego, Opery Leśnej i wielu innych książek, tekstów piosenek, scenariuszy filmów dokumentalnych, sztuk teatralnych i słuchowisk oraz szczęśliwy trójki synów.
wojciechfulek@kochamsopot.pl

4 komentarzy w “Poeci pomięci / Poeci pamięci

  1. TAK NAPRAWDĘ TO POWINNI WZIĄĆ SIĘ ZA TYCH CO NIGDY NIE WIDZIELI PRZESTĘPCd3W tj. LOGISTYKĘ, KADRY, I INNYCH MAGIKd3W. ONI POWINNI SŁUŻYĆ do 100 LAT. To co ile na przykład ja powinienem służyć?15 lat prerozałem w jednostce terenowej. Od prawie 6 lat mam posadę w logistyce. To też 100 lat mam robić, czy mogę tylko 99,5 roku?Masz kurde chyba mentalność niejakiego Treli Klapki na oczach i krf3tkowzroczne myślenie Może prześpij się ze swoim pomysłem, jeszcze raz przemyśl co napisałeś.To, że jest źle, nie jest zasługą logistyki tylko głąbf3w z KGP.To, że jest syf i niesprawiedliwość rf3wnież.To, że policjanci liniowi są znacznie przeciążeni pracą rf3wnież.Logistyka ma nieco bardziej komfortowy styl pracy co jednak nie oznacza, że nie obywa się bez stresu i nerwf3w ze strony debilnych przełożonych wydających debilne polecenia i wymagających debilnych rzeczy.nie bierz wszystkiego jedną miarką i nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Odrf3żnij kolesia na ciepłej posadce KGP czy KWP od zwykłego funka robiącego w logistyce. Bo ten funk ma niekiedy gorzej niż liniowiec jak cie obszczymurek zagotuje, to jest wyjście awaryjne. Jak debilny przełożony to co? W ryja mu strzelisz, żeby odreagować jak cię zbluzga?Za czy przeciw: 7 3

  2. Przyznam się, że mam dwie kategorie słuchania piosenek : dla tekstu lub dla muzyki. Bo „dwa w jednym” znaleźć, to prawie niemożliwe. W. Młynarski ma genialne teksty, ale będę szczera : nie przemawiały do mnie muzycznie. To samo „Starsi Panowie Dwaj”. Super teksty, ale przecież nie były to przeboje do nucenia w łazience. teraz dobrego tekstu nie uświadczysz. A poezja? Co to takiego? Taki czas, niestety.

  3. Otóż to. Teraz niektórzy potrafią „tekst złożyć”, a nie „stworzyć”. Poezji już w piosenkach próżno szukać. Nie ten czas, nie ci ludzie, nie te trendy. Nawet nie wypada stosować tego typu wrażliwości, ani się do niej przyznawać. Nie wiem na ile szczerze Pan Wojciech zachwyca się Marią Peszek, a na ile poważnie Tadeusz nazywa ją grafomanką, ale ucieszyłem się. Ucieszyłem się, ze ktoś w końcu (Tadeusz) miał odwagę nie zachwycać się Marią. Bo wg mnie głos słabiutki, a teksty żałosne. I taka to „poezja i prawda” w dzisiejszych piosenkach. To już wolę z serca płynące : „a ona tańczy dla mnie”. Ponieważ niczego to nie udaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.