„Emigrantka” w Teatrze Gdynia Główna (RECENZJA)

3 Mar

Dworzec w Gdyni Głównej to nie tylko miejsce spotkań podróżnych ale również centrum gdyńskiej kultury. W podziemiach dworca znajduje się Teatr Gdynia Główna, w którym zagrano spektakl pt. „Emigrantka” w reżyserii Tomasza Valldal-Czarneckiego. Główne role zagrali Vilde Valldal-Johannessen, która wcieliła się w rolę norweskiej emigrantki oraz Jeremiasz Gzyl, wcielający się w role: mówiącego ludzkim głosem karalucha, taksówkarza, szatniarki, baletmistrzyni, księdza, sprzedawcy, ekspedientki na poczcie.

Spektakl to pełna humoru i groteski opowieść o życiu młodej norweskiej emigrantki w Polsce, która w pogoni za marzeniami o karierze tanecznej, wybiera nietypowy dla siebie kierunek. Opowieść jest oparta na faktach i wydarzeniach z życia Vilde w Polsce. „Emigrantka” to krytyczne spojrzenie na polską rzeczywistość, zachowanie Polaków, ich obojętność i wrogość do obcokrajowców. Spektakl zmusza do refleksji, jest cichym wołaniem emigranta o pomoc w tak odmiennym kulturowo i gospodarczo kraju jakim jest Polska dla Vilde.

Spektakl koncentruje się wokół trudnego i kontrowersyjnego dla nas wszystkich tematu, jakim jest emigracja. Porusza wiele kwestii, np. tego, jak bycie zupełnie samym w obcym kraju, chęć odnalezienia się i adaptacji do nowej rzeczywistości okazuje się być o wiele trudniejsza i diametralnie odmienna od tej, w której główna bohaterka została wychowana. Według niej Polacy są nieprzystępni, zimni, głośni, przepełnieni goryczą i tęsknotą za przeszłością. Polacy zostali również przedstawieni jako naród wulgarny i obojętny na ludzką krzywdę.

„Emigrantka” nie omija także ważnego dla Polaków tematu jakim jest religia. Ukazuje kontrowersyjny obraz mszy katolickiej, podczas której ksiądz wygłasza skomplikowane kazanie, pełne symboliki, co sprawia, że przesłanie staje się niejasne. Główna bohaterka reaguje ze złością i rozgoryczeniem, ponieważ w Kościele chciała się oczyścić i zapomnieć o troskach życia codziennego.

Rola aktorów miała dla spektaklu największe znaczenie. Ukłony i gromkie brawa w stronę Vilde Valldal-Johannessen i Jeremiasza Gzyla za ukazanie gorzkiej, polskiej rzeczywistości w humorystyczny sposób. Rola głównej bohaterki ukazała trudy bycia emigrantką, próby przystosowania się do polskiej rzeczywistości. Spektakl pozwala przyjrzeć się dokładniej temu, jak to jest być obcym, outsiderem na obczyźnie. Wielu Polaków przebywa za granicą, przez co temat jest uniwersalny i bliski każdemu człowiekowi. Tęsknota, wykluczenie i nieustanna próba adaptacji podważa cel i sens pobytu. Vilde postanawia się nie poddawać, przez co momentami zaczyna się zachowywać jak stereotypowi Polacy. Scena, która była wymowna i niesie za sobą ogromne przesłanie, to rozmowa z bezdomnym w pociągu. Zwraca ona uwagę na to dlaczego nikt nie reaguje na fakt, że jedzie on bez biletu jednocześnie spożywając alkohol. Polacy według Vilde są obojętni na zjawiska, które ich bezpośrednio nie dotyczą i zabierają głos w sprawie, tylko wtedy kiedy są zmuszeni i jest to bezpośrednio w ich interesie.

Jeremiasz Gzyl świetnie zobrazował zachowania stereotypowego Polaka. Wcielił się w mnóstwo ról: aroganckiego taksówkarza, który tylko szuka okazji żeby naciągnąć obcokrajowca, księdza – któremu nie zależy na tym, czy kazanie niesie za sobą cenne przesłanie, ekspedientki na poczcie – która unika obsłużenia nas, co w efekcie uniemożliwia załatwienie najprostszej sprawy. Wszystkie te zachowania ukazują gorzką, polską rzeczywistość.

„Emigrantka” zmusza do refleksji na temat naszego zachowania w stosunku do innych. Spektakl niesie za sobą nadzieję, bohaterowie dokonują niewielkich zmian, które sprawiają, że rzeczywistość staje się lepsza, nabiera żywych kolorów. Jeżeli obcokrajowcy uważają Polaków za aroganckich, chamskich, nieprzyjemnych, to może nie jest jeszcze za późno na zmianę wizerunku Polaka? Wystarczy tak niewiele, żeby odmienić polską, gorzką rzeczywistość i stać się lepszym człowiekiem dla innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.