„Dobroć nasza dobroć” w TGG (RECENZJA)

24 Lut

Na deskach Teatru Gdynia Główna pojawiła się kontrowersyjna sztuka „Dobroć nasza dobroć”,  w wykonaniu gościnnego Teatru Wiczy. Sztuka autorstwa Romualda Wiczy–Pokojskiego opowiada o Polakach z różnych pokoleń, o ich stosunku do ojczyzny oraz o szacunku do siebie samych.

Akcja sztuki ma miejsce na stereotypowym polskim weselu, podczas którego wszyscy się świetnie bawią w towarzystwie alkoholu. Główne role zagrali: Radosław Garncarek jako uosobienie telewizji, przyjaciel Pana Młodego, Zofia Nather jako Panna Młoda, Radosław Smużny w roli Pana Młodego oraz Krystian Wieczyński w roli Wuja.

Spektakl jest satyrycznym spojrzeniem na polską rzeczywistość, w której kwestia religijna budzi wiele kontrowersji. Bohaterowie obrazują to, w jaki sposób Polska jest uważana na świecie za kraj katolicki, a sami Polacy często pałają nienawiścią do innych, nie tolerują tego co inne i obce. Parafrazują słowa wypowiadane przez księdza w trakcie mszy podkreślając brak szacunku bądź też niezrozumienie powagi i znaczenia obrzędu religijnego. Spektakl przedstawia Polaków jako katolików, którzy rozumieją religię na swój sposób i szanują tylko tych ludzi, których chcą – na zasadzie „Szanuj bliźniego swego, mogłeś mieć gorszego”.

„Dobroć nasza dobroć” dotyka także tematu bliskiego Polakom jakim jest emigracja. Państwo Młodzi posiadają odmienne opinie na temat emigracji zarobkowej, przez co nie są w stanie dojść do porozumienia. Panna Młoda uważa siebie tylko za gościa w Polsce, nie chce się angażować w politykę, ponieważ twierdzi, że i tak to niczego nie zmieni. Szydzi także z faktu, że Pan Młody dużo pracuje, a słabo zarabia i na dodatek szef jest beznadziejny. Emigracja jest dla głównej bohaterki wizją lepszego i łatwiejszego życia natomiast Pan Młody jest emocjonalnie związany z Polską, ma tu wielu przyjaciół i nie przeszkadza mu fakt, że musi non stop zaciskać zęby. Polacy według Romualda Wiczy– Pokojskiego są przepracowani, wiedzą, że na Zachodzie mogliby wieść zupełnie inne życie, ale mimo tego nie przestają marzyć i wierzyć, że w Polsce będzie inaczej.

Spektakl również koncentruje się wokół istotnego tematu jakim jest rodzina i małżeństwo. Panna Młoda to niepoprawna romantyczka, która marzy o idealnej miłości, wymarzonym dziecku. Pan Młody jest lekkoduchem, osiedlowym łobuzem przywiązanym do swoich przyjaciół, który traktuje swoją żonę jak własność. Oboje, pod wpływem alkoholu, snują wizje na temat ich przyszłego życia oraz potomstwa. Panna Młoda stanowi sztampowy przykład kobiety wychowanej przez telewizję, kuszonej obietnicami idealnego życia oraz urodzenia dziecka, którego uda jej się wychować na przyszłego prezydenta, co pozwoli kobiecie żyć w dostatku do końca życia.


Krystian Wieczyński świetnie przedstawił rolę stereotypowego Wuja, który jest nieodłącznym elementem polskiego wesela. Wuj jest osobą wychowaną w innym pokoleniu, stara się uczyć patriotyzmu Państwa Młodych, jest dla nich wyidealizowanym wzorem do naśladowania. Zna wiele licznych dzieł polskich wieszczów i z dumą je prezentuje przy każdej możliwej okazji.

„Dobroć nasza dobroć” przełamuje ten konwencjonalny obraz ukazując smutną rzeczywistość, w której Polacy potrafią tylko głośno mówić o patriotyzmie przywołując Adama Mickiewicza czy Juliusza Słowackiego, a nie potrafią zachowywać się jak patrioci. Szerzą nienawiść do wszystkiego co obce, nie tolerują odmienności religijnej i budują swoją wizję o świecie na podstawie tego co wyznacza im telewizja. Non stop włączony telewizor na weselu Państwa Młodych stanowi symbol współczesnej rodziny, w którym telewizja kreuje nasze spojrzenie na świat.

„Dobroć nasza dobroć” zmusza do refleksji na temat polskiej rzeczywistości i utwierdza w przekonaniu, że pewne stereotypy powinny ulec zmianom. Nietolerancja, zgnuśniałość i hipokryzja to tylko nieliczne z wielu negatywnych przywar Polaków jakie zostały pokazane wśród bohaterów spektaklu. Wystarczy tak niewiele by diametralnie zmienić stereotypowy obraz Polaka i stać się lepszym narodem w oczach innych.

Fot.: Piotr Frąckiewicz.

Teatr Gdynia Główna to nowe miejsce rozwoju twórczego. Jego korzenie sięgają tradycji teatru niezależnego i jak na offowych twórców przystało. Siedziba znajduje się w miejscu szczególnym, oryginalnym i nietypowym – podziemiach Dworca PKP w Gdyni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.